Poniższa „diabelska” wyliczanka staropolskich przysłów i porzekadeł nie jest przywoływana bez kozery. Świadczy bowiem o szerokim spektrum postaci diabła i jego funkcjonalności w społecznych zachowaniach. Dlatego też w kontekście felietonowego tytułu warta jest chyba przypomnienia i jednocześnie stosownego zastanowienia się nad morałami z nich wynikającymi.
Bać się jak diabeł święconej wody.
Bogatemu diabeł dzieci kołysze.
Bogu świeczka, a diabłu ogarek.
Co nagle, to po diable.
Diabeł tkwi w szczegółach.
Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
Licho nie śpi.
Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą.
Nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc.
W kogo diabeł raz wstąpi, tego nie opuści.
W starym piecu diabeł pali.
Złego diabli nie wezmą.
W formie rozszerzonej felietonowy tytuł oznajmia, że diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni!!!
Oczywistą oczywistością pozostaje fakt, że skoro diabeł niezwykle alergicznie odnosi się do święconej wody, to również odziewanie się przez niego w szaty liturgiczne nie jest codzienną czynności, a na dodatek realizowaną z określonym negatywnym entuzjazmem.
Rzecz jasna użyta w przysłowiu czynność ubierania się oraz dzwonienia i to na dodatek ogonem jest zamierzoną metaforą, użytą w z góry założoną tezą odnoszącą się do zaobserwowanych zachowań ludzkich.
Licznych przykładów w sposób zauważalnie adekwatny oddających słuszność przywołanemu przysłowie dostarcza nam codzienne życie. Niezwykle łatwo w najbliższym naszym otoczeniu potrafimy wskazać osobników (~czki) idealnie wręcz spełniające kryteria tejże metafory. Pal diabli (nomen omen), gdy istota takowych zachowań odnosi się li tylko do tzw. szarych członków społeczności, którzy nie pełnią żadnych odpowiedzialnych funkcji społecznych, gospodarczych czy też politycznych. Znaczącego wymiaru tenże aspekt sprawy nabierze jednak w odniesieniu do osób na takowe funkcje wybierane czy też mianowane i realizujące na co dzień wiele decyzji o różnorakim stopniu ich oddziaływania.
Z założenia elektorat wybiera ze swego grona creme de la creme, czyli tzw. śmietankę intelektualną, kulturalną czy też niezwykle ubogaconą materialnie.
Zasadność takiego wyboru jest z reguły absolutnie niepodważalna, albowiem w zdecydowanej większości powyższe uwzględniane kryteria wyborcze po prostu się sprawdzają w drodze ich codziennej weryfikacji. To oczywiście jest zasada, reguła, która jak jednak uczy życie może zostać skutecznie zweryfikowana przez pojawiające się od tejże reguły wyjątki pozostające niejednokrotnie w rażącej sprzeczności z modelową regułą.
No, cóż należy wręcz bezwiednie skonstatować: c’ est la vie.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że np. dokonywane elektoralne wybory z reguły się sprawdzają wobec osób, którym zawierzono z uwagi na posiadany przez nich wymagany potencjał umożliwiający prawidłowo sprawowanie w interesie społecznym funkcji. W szczególności odnosi się do wyboru osób wybieranych na wysokie funkcje samorządowe np. wójta, czy prezydenta miasta, a także parlamentarne w wyniku czego mianowani są na wysokie państwowe funkcje i stanowiska. Taki model funkcjonowania demokracji (z pewnymi odmiennościami i niuansami) obserwujemy w większości państw o ugruntowanym poziomie przestrzegania reguł demokratycznego państwa prawa.
Z bezbrzeżnym jednak zdumieniem możemy dostrzegać różnorakie fenomenologiczne zjawiska przepoczwarzania się ludzkich zachowań zarówno grupowych jak też i indywidualnym wymiarze. Koreluje się to zjawisko ze swoistym funkcjonowaniem prawa mimikry.
Niemiecki filozof żyjący na przełomie XIX i XX w. Max Scheler stworzył tzw. fenomenologiczną teorię etyki. Za w pełni obiektywny, czyli istniejący niezależnie od człowieka, uważał system wartości tworząc w konsekwencji fenomenologiczną teorię etyki. Wywodził, że piękno, prawda oraz dobro to wartości, których nie można absolutnie zakwestionować, albowiem są one w pełni autonomiczne.
Nie istotnym jest przy tym fakt, czy człowiek mając ich świadomość, akceptował je, względnie neguje albowiem i tak są one odwieczne i nie podawane redukcji. Według M. Schelera wartości mają nie tylko stricte obiektywny charakter. Posiadają także swoją określoną hierarchię.
Najważniejsze w tejże hierarchii są wartości religijne, a następczo: duchowe, witalne i hedoniczne.
Dzięki intuicyjnej hierarchii wartości gradacyjnych jaką dysponuje człowiek możemy dokonywać zdroworozsądkowych najwłaściwszych życiowych wyborów i postaw moralnych. Posiadając takową wiedzę wartościującą z łatwością możemy; względnie posiadamy taką potencjalną możliwość dostrzec co jest ważniejsze, a co pozostaje w kategoriach mniej istotnych.
Minione w TYMKRAJU 30-lecie funkcjonowania państwa i społeczeństwa w diametralnie odmiennych od lat wcześniejszych warunkach społeczno-politycznych pozwala na przytaczanie wielu przykładów niezwykłej trafności określenia, że: diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni !!!
Przenicowany do cna komuszą filozofią oraz postępowaniem ekonomiczny „reformator” Lesio Balcerowicz jako bywszy aparatczyk i typowy karierowicz wprowadzał od 1990 r. reformę gospodarczą. Czym to się i jak skończyło dla znaczącej części społeczeństwa; wiadomo. Związany był tenże towarzysz z Instytutem Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS. Zajmował się w tym Instytucie …….. transferem postępu technicznego do krajów…….. słabo rozwiniętych. W latach natomiast 1978–1980 pracował w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, gdzie zajmował się problematyką ………… urynkowienia gospodarki socjalistycznej ??? !!
HORRENDUM!!!
Marksitwo-lenistwo samo sobie problemy stawiało i nie potrafiło je rozwiązać !!!
Ładnie ten diabełek wygląda w ornacie ????
Inszy klasyczny karierowicz i aparatczyk to słynny filipińczyk LOLO PINDOLO, który przebierając się w ornat, tańcząc disco polo, chlejąc ile wlezie i całując biskupów po piętach niestety dwukrotnie osiągnął prezydencki stolec TEGOKRAJU; pokonując po drodze szczęśliwego totkowicza BOLKA.
Zdumiewający w swoim hipokryzyjnym postępowaniu, a zaliczany do rzeszy kombatantów walk z komuszym ustrojstwem Grzesiu ze Schetyna przytulił mocno do swej piersi i swego łona komuchowskich w pełni dyspozycyjnych wobec Moskwy premierów PRL-a w osobach Belki, Cimoszewicza i Millera.
Trudno chyba o lepszy dowód magdalenkowego dealu!!! Potwierdza ten knajpiano-wódczany deal duet gen. Kiszczak i nadredaktor Adaś Szechter (brat sądowego bandyty S. Michnika) skutkujący całkowitą abolicją wobec komunistycznych zbrodniarzy zniewalających przez prawie półwiecze polski naród.
Swoistą kropką nad „i” w tym temacie były prawie pedalskie uściski Adaśka Szechtera z bandytą stanu wojennego Jaruzelem okazane niedawno znamiennym filmem.
Czy widoczny jest w tym miejscu wyrazisty diabolizm z ornatem i ogonem w tle???
Haniebną rolę spełniają w tymże dziele odziewania się w ornaty i dzwonieniem na mszę także specyficzne diablice z profesurońskimi tytułami jak środula, szynszylowa, czy płatkowa.
Posiadający niezwykle mocny instynkt parcia na szkło Maciuś Gdula potomek wysokiego esbeckiego dostojnika; zastępcy zbója Kiszczaka takoż ściśle wpisuje się diaboliczną plejadę ornatowych przebierańców dzwoniących na mszę.
Długoletni partyjny betonowy prominent w osobie Włodzimierza (jako Lenin) Czarzasty jak i zdecydowana większość bywszych pezetpeerowców gloryfikowali i nadal gloryfikują komusze czasy, a także sowiecką okupację rzekomo stanowiącą wyzwolenie TEGOKRAJU. Tak od germańskiego okupanta, ale zamienioną na prawie półwiecze okupacji sowieckiej. To pod jego okupanckim knutem diabły i diablice dopuszczały się niecnych czynów pozostających w daleko idącym rozbracie z etyką, moralnością i najzwyklejszą ludzką przyzwoitością.
Aktualnie jako rzekomo nawrócone na demokrację i jej wszelakie uwarunkowania powyższe przykładowe (wszak jest ich multum!!!) dziewice orleańskie w istocie rzeczy w pełni definiują się w diabełki i diablice odziane w ornaty i dzwoniące ogonami na msze.
Czy istnieją granice kosmicznej hipokryzji komuszych hord przywłaszczających sobie rolę etycznych demiurgów???
Czy istnieją granice ludzkiej głupoty i naiwności prezentowanej przez polackość uwielbiającej takie w/w kreatury ze słynnym na czele (patrz STRZYŻA z 25.01.2022r) wydrwigroszem JURASEM strzyżącego corocznie stado głupków i debili ?????
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
31.01 2022
Zostaw komentarz