Polska polityka dawno przestała być elegancką debatą o państwie. Coraz częściej przypomina raczej targowisko insynuacji, gdzie zamiast argumentów rzuca się podejrzeniami, a zamiast faktów produkuje kolejne medialne sensacje. W tej konkurencji są politycy szczególnie aktywni. Jednym z nich jest Roman Giertych, adwokat zamieszany w liczne przekręty.
Dlatego warto przywołać komentarz Zbigniewa Boguckiego, który w kilku zdaniach celnie opisał mechanizm tej polityki.
„Panie Romanie Giertych, moja droga polityczna wyrosła na pomaganiu ludziom w oddzielaniu takich śmieciowych insynuacji i kłamstw, jak pańskie, od faktów i prawdy.
Patrząc na to, w jak galopującym tempie i z uporem maniaka zaśmieca Pan przestrzeń publiczną kolejnymi kalumniami, przede mną wiele pracy, ale i bardzo dobra przyszłość.
PS. Z tym szukaniem haków na mnie skompromituje się Pan tak samo, jak z liczeniem brakujących głosów na Trzaskowskiego, ale skoro lubi Pan być pośmiewiskiem, to nie mogę Panu zabraniać – volenti non fit iniuria”.
Trudno o bardziej precyzyjną diagnozę. Roman Giertych od lat funkcjonuje w życiu publicznym jak polityczny prowokator, oszczerca i kombinator, który zamiast rzetelnej debaty wybiera insynuację, sugestię i medialną awanturę. To metoda stara jak polityka, ale w epoce mediów społecznościowych wyjątkowo skuteczna. Wystarczy rzucić oskarżenie, zasugerować skandal, uruchomić emocje. Fakty mogą pojawić się później, albo wcale.
Taki styl działania nie ma jednak nic wspólnego z poważną polityką. To raczej taktyka człowieka, który wie, że w chaosie plotek i podejrzeń łatwiej się poruszać niż w świecie twardych faktów. Giertych od dawna pokazuje, że woli rolę politycznego klauna niż uczestnika realnej debaty.
W efekcie przestrzeń publiczna zamienia się w nieustanny spektakl i wysypisko śmieci. Jednego dnia kolejna teoria, następnego dnia nowy „hak”, potem następna awantura. A gdy kurz opadnie, okazuje się, że znów było więcej hałasu niż prawdy. To też świadczy o jego parszywym charakterze
Dlatego słowa Boguckiego trafiają w sedno. W polityce zawsze będą spory i ostre starcia. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś buduje swoją obecność publiczną niemal wyłącznie na insynuacji i prowokacji i chamstwie
Bo wtedy przestaje być uczestnikiem debaty, a zaczyna przypominać postać z półświatka, która najlepiej czuje się w atmosferze podejrzeń i skandali.
A taka atmosfera nie służy ani państwu, ani obywatelom, ani Polsce.