Od dłuższego już czasu Dorota Rabczewska skarży się dziennikarzom, że mimo wysiłku, który włożyła i pracy przy filmie „Dziewczyny z Dubaju” nie dostała od Emila S. producenta dzieła ani złotówki. Tymczasem z dokumentów, do których dotarłem wynika zupełnie co innego. Tymczasem aktorzy, technicy i produkcja faktycznie nie otrzymałi wynagrodzeń za swoją pracę przy filmie. Niektórzy zresztą do dziś a inni otrzymali je dopiero po upublicznieniu tych informacji.
Tymczasem Dorota Rabczewska „Doda” otrzymała wynagrodzenie i to jako jedna z pierwszych. Dotarłem do dwóch przelewów, które na konto artystki wykonano z konta Spółki ENT ONE STUDIOS LTD na Malcie, która zresztą nigdy nie miała praw do produkcji „Dziewczyn z Dubaju”. Pierwszy przelew na kwotę 108.000 PLN został wykonany 17.01.2020 roku. Drugi przelew na kwotę 160.000 PLN został wykonany 01.03.2020. W obu transferach w tytule wpłaty czytamy: „Zgodnie z umową z dnia 3 stycznia 2020 roku”.
Ponieważ artystka od premiery filmu utrzymywała, że nie dostała od producenta nawet złotówki lub dopytywana kilkukrotnie – skutecznie unikała odpowiedzi na pytania dziennikarzy czy otrzymała jakiekolwiek wynagrodzenie. Zapytałem więc sam :
Czy Emil znany nam S. zapłacił ci cokolwiek za pracę przy Dziewczynach z Dubaju?
– Na samym początku jakieś grosze jak ruszaliśmy z filmem, ale potem nic. No i nic po premierze. I nic z dystrybucji.
Początek to masz na myśli który rok?
– Początek jak ruszyliśmy – „doprecyzowała” piosenkarka.
– O co ci chodzi? – zapytała Dorota Rabczewska.
Wtedy wysłałem screeny przelewów na konto piosenkarki z dokładnymi datami.
– No i? – zapytała.
Mówisz dziennikarzom i mnie, że nic za ten film nie dostałaś. Ja tylko weryfikuję. Taka moja robota. Ty śpiewasz, ja piszę.
– Czy ty sobie teraz ze mnie robisz jaja czy uważasz, że przez dwa lata jako jedyna osoba na planie miałam pracować za darmo nie koncertując i zawieszając wszystko? Reżyserka dostała pieniądze, aktorzy dostali pieniądze a producent kreatywny nie?? – wyrzuciła z siebie poirytowana wokalistka.
Dalsza część prawie godzinnej konwersacji a właściwie już później monologu zakończyła się tym, że w ogóle nie powinienem pytać artystki o takie rzeczy a już na pewno nie na dzień przed jej koncertem i nie wieczorem tylko rano.
Wywiad z Dorotą Robaczewską
P.S.
W związku z tym publikuje ten materiał rano. Mam nadzieję, że tym razem nie przeszkadzam artystce, choć nie mam pewności, czy czasem nie jest na spotkaniu z prezesem TVP w sprawie pracy w jego stacji, bo z obrzydzeniem od kilku dni obserwuję w przeróżnych portalach, jak prosi o angaż w tej szczujni, z której prawdziwi artyści uciekli już dawno.
Zostaw komentarz