Sporo mówi się w ostatnim czasie o nowym, planowanym przedmiocie szkolnym, jakim ma być „edukacja zdrowotna”. Głównie mowa o nim w kontekście wchodzącej w jego skład edukacji seksualnej. I rzecz to niewątpliwie ważna, jednak osobiście chciałbym zwrócić uwagę na inny element pojawiający się projektowanej podstawie programowej przedmiotu – nie mniej istotny, a niemal przemilczany w publicznym dyskursie.

Chodzi o zapisy dotyczące szczepień ochronnych.

Sam w sobie fakt zamieszczenia tego zagadnienia w treściach nauczania nie dziwi. Tematyka ta pojawia się w programach różnych przedmiotów szkolnych już od dawna. Uderza natomiast i oburza ujęcie tematu. Czytamy bowiem w projekcie podstawy programowej dla szkół podstawowych, co następuje:

Dz. II Zdrowie fizyczne; p. 4) „[Uczeń] wyjaśnia znaczenie szczepień w przeszłości i obecnie; rozróżnia szczepienia obowiązkowe i zalecane; omawia, czym są ruchy antyszczepionkowe, czym jest dezinformacja o szczepieniach i jak ją rozpoznać”.

Zaznaczam, że jest to projekt podstawy programowej – a więc państwowego aktu prawnego! Do realizacji zapisów takiego aktu nauczyciele uczący danego przedmiotu są prawnie zobowiązani!

Tymczasem otrzymujemy tu nacechowany emocjonalnie zapis, w którym pojawia się wyraźne negatywne wartościowanie ruchów i organizacji – nazwanych tu „antyszczepionkowymi” – które przecież działają zgodnie z przepisami prawa, wpisują się w model demokratycznego państwa prawa i stanowią wyrazisty dowód funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Znaczną część ich działalności stanowi właśnie walka o przestrzeganie przez organy władzy i instytucje państwowe obowiązujących przepisów!

Samo określenie „antyszczepionkowy” (jak i „antyszczepionkowcy”) jest terminem stosunkowo nowym i nacechowanym wybitnie pejoratywnie (wręcz pogardliwym). Termin ten ukuli chyba dziennikarze (być może z czyjejś inspiracji), zapewne przez analogię do popularnego przed paroma dekadami terminu „antyglobaliści”. To ostatnie słowo zostało już powszechnie uznane za krzywdzące dla członków określanych niegdyś w ten sposób organizacji, toteż od pewnego czasu funkcjonuje w oficjalnym przekazie bardziej neutralny termin „alterglobaliści”.

Ktoś powie, że to tylko kwestia słów – mało istotna. Jednak skoro wyraz tego rodzaju pojawia się w dokumencie państwowym, jasne jest w jaki sposób, z jakiego punktu widzenia, autorzy tego dokumentu przewidują nauczanie o wspomnianych ruchach.

Jest to natomiast krzywdzące uproszczenie. Mowa tu bowiem (jak się należy domyślać) o formalnych, zarejestrowanych organizacjach, jak i o ruchach nieformalnych, których celem jest zazwyczaj walka o bezpieczne, skuteczne i dobrowolne szczepienia. Zgodnie z zasadą głoszoną przez najważniejszą bodaj w Polsce organizację tego typu, jaką jest Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP – zasadą, która brzmi: „Jest ryzyko, musi być wybór”.

To zresztą reguła, która wydaje się być oczywista, w każdej sferze życia – od finansów po zdrowie – w państwie demokratycznym. Jak jednak wiemy, w naszym kraju panuje obecnie wybitnie patologiczna sytuacja w systemie tzw. szczepień obowiązkowych. I niestety zapisy, jakie proponuje się w projekcie podstawy programowej nowego przedmiotu zmierzają do dalszego cementowania tej patologii, poprzez wypróbowane w historii narzędzie, jakim jest indoktrynacja młodzieży.

I rzecz jeszcze jedna. Zadam pytanie prowokacyjne i retoryczne: Co autorzy dokumentu mają na myśli pisząc o „dezinformacji o szczepieniach”? Może pod tym terminem kryją się działania samej władzy i związanych z nią mediów, które konsekwentnie od dawna ośmieszają i uciszają wszelkie głosy ze strony działaczy ruchów społecznych, rodziców pokrzywdzonych dzieci (!), jak również ekspertów różnych dziedzin, którzy w sprawie szczepień ośmielają się wypowiadać poglądy niezgodne z obowiązującą jedynie słuszną prawdą?

Także i w samym projekcie ministerialnym widzimy dezinformację; bo czymże innym jest tak jednostronne, zideologizowane ujęcie problemu? Czemu nie zasygnalizowano w podstawie programowej sprawy kontrowersji, jakie wiążą się z systemem szczepień? Tych właśnie patologicznych zjawisk, na które zwracają uwagę działacze owych „ruchów antyszczepionkowych”.

Kończąc moje rozważania dodam jeszcze, że – iście paradoksalnie – w tym samym dokumencie (!), w części dotyczące podstawy programowej drugiego nowego przedmiotu, jakim jest „edukacja obywatelska” (swoją drogą nazwa ta przywodzi mi nieodparcie na myśl czasy systemu „słusznie minionego”, lecz to temat na odrębną refleksję), autorzy podają jako jeden z celów edukacyjnych rzecz następującą:
! „Uczeń rozumie i szanuje perspektywę i opinie innych osób, rozpoznaje kwestie kontrowersyjne lub sporne, z szacunkiem do odmiennych opinii prezentuje własne zdanie i w dialogu poszukuje porozumienia” !
Jak stwierdzenie to ma się do tamtych „antyszczepionkowców” i rozpoznawania (szerzonych przez nich jakoby?) „dezinformacji”?! Czy aby autorzy nie widzą tu ewidentnej sprzeczności?
Gdzie tu zrozumienie i szacunek? Gdzie poszukiwanie dialogu?

Projekt rozporządzenia w sprawie nowej podstawy programowej edukacji zdrowotnej i obywatelskiej dla szkoły podstawowej znajdziemy tutaj:
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12391102/katalog/13091744#13091744
Tekst aktu jest jednak nieco schowany. Żeby go odnaleźć należy rozwinąć w dolnej części strony zakładkę-punkt „3. Konsultacje publiczne”. Tam znajduje się treść rozporządzenia w formie pliku docx.

Na stronie jest też możliwość wysłania komentarza do projektu.
Jeśli ktoś ma ochotę – można parę słów do ministerstwa napisać.
Czy ma to sens? Nie wiem. Ale wierzmy, że tak. Wszak żyjemy w demokratycznym państwie prawa…