Wielu idzie do „frontu gaśnicowego”, bo jest rozczarowanych zarówno koalicją obłędnych, która Polsce ewidentnie szkodzi, jak i alternatywą w postaci prawie sprawiedliwych.

Wielu idzie, bo od lat wszystko kontestuje, a Braun dał im nadzieję, że przestaną kontestować, a zaczną rządzić.

Niektórzy także dlatego, że chcą się przy niej zawiesić, bo indywidualnie nic nie znaczą, a nie mają zaplecza, by to osiągnąć. Mieli też to zaplecze np. przy wyborach prezydenckich, ale nie oferując nic konkretnego dla swoich zwolenników rozczarowali.

Ale po co do tej koalicji zapisali się – przynajmniej na razie: kamraci, Piskorski i Sykulski i im podobni?

Ewidentnie po to, by „ruski” argument wzmacniał nagonki na „front gaśnicowy”, bo oni są jedynie zasłoną dymną dla faktycznie działających prorosyjskich agentów, działających wg starej ruskiej zasady: wolniej jedziesz, dalej dojedziesz (tiszie idiesz, dalsze budiesz).