Indie, kraj, o którym mówi się i pisze jako o tym, który przejmie pałeczkę i stanie się Chinami “na sterydach”. Powiem więcej sam uważam, że Indie to jedyne państwo które może zastąpić Chiny, jako lider goniący USA, nie mniej jednak Indie napotykają wiele barier rozwojowych, część jest u nas rozumiana nie najgorzej, cześć w najmniejszym stopniu, postaram się opisać problem poniżej.
Musimy to przyznać, że Indie mają potencjał, żeby w kilka lat wylądować na podium, a uwzględniając, to, że Chiny publikują spreparowane dane makroekonomiczne, realnie Indie mogą prześcignąć państwo środka w ciągu 2 dekad.
Aby wzmocnić perspektywy rozwojowe Indie potrzebują reform w kilku kluczowych dziedzinach.
W każdym kraju uprzemysłowionym, esencją gospodarki jest wytwórczość średniego biznesu, bardziej dochodowego i bardziej ekspansywnego niż mikro i wielki biznes.
Niestety, mimo wyraźnej zmiany sytuacji w ciągu kilku ostatnich lat, napotyka on wiele barier rozwojowych.
Mały i średni biznes tworzy 70 mln przedsięwziębiorstw, z czego tylko 300 tys to średni (nieco mniej niż 0.5%), to bardzo niewiele w porównaniu z np Chinami czy nawet Polską. Warto też podkreślić, że produktywność na pracownika jest w podmiotach średnich wyraźnie najlepsza, ale ich wzrost jest Indiach bardzo ograniczony.
Aby łatwiej było zrozumieć trzeba sięgnąć do historii gospodarczej kraju.
Dziedzictwo dekad socjalizmu, który skończył się na półwyspie Dekan w latach 90-tych, na wielu polach przetrwało i ciągle, negatywnie oddziaływuje.
Świat jest zachwycony hinduskimi programistami, ale realnie, zwłaszcza na prowincji, edukacja prezentuje bardzo niski poziom. Znajomość języka angielskiego jest niemal powszechna, lecz ten, własnie na prowincji jest fatalnie słaby, tak, jak w dużych miastach prezentuje całkiem niezły poziom, to imigranci z prowincji prezentują hinglish, a ugruntowuje to powszechność używania go w filmach Bollywood.
Słaba jakość szkolnictwa generuje niski poziom kompetencji i brak praktycznych umiejętności.
Już dzisiaj do wielu stawianych fabryk ustawiają się kolejki chętnych, o ile poziom inżynierów często bywa wysoki, to fabryki potrzebują przede wszystkim milionów kompetentnych techników, a z tym jest poważny problem.
Kolejnym problemem są inwestycje infrastrukturalne, te napotykają bariery lokalne, wszędzie rządzą “układziki”, co doskonale znamy z Polski lat 90-tych, czy uda się je przezwyciężyć?
To się okaże. Ze wspomnianymi lokalnymi układami wiąże się kultura Baboo (lub babu), jest to od strony wizerunkowej pozostałość kolonialnej Wielkiej Brytanii, przejawiającej się naśladowaniem językiem i ubiorem Brytyjczyków a w sferze realnej skrajnym formalizmem urzędniczym, potrafiącym “wybić z głowy” każdą inicjatywę, naruszającą lokalne status quo.
Z Baboo culture radzą sobie tylko wielcy, którzy są w stanie “przeskoczyć” piętro niższej administracji.
Ostatnie “wojny celne” Trumpa pogłębiły kolejny problem, czyli niskomarżowość (co ściśle wiąże się ze wspomnianymi wyżej kompetencjami), produkcja ubrań, butów, prosta produkcja metalowa nie wymaga od pracownika zbyt wiele szczególnych umiejetnoscy, niestety generuje niskie marże, a te nie dają skoku w łańcuchach wartości. W przypadku Chin, druga dekada obecnego wieku, ewidentnie stała pod znakiem przemieszczania się chińskich przedsiębiorstw ku produkcji naznaczonej wyższymi marżami, takie zmiany muszą wykonać Indie, ale zapowiada się, że będzie im trudniej.
Na wielu polach możemy obserwować pasma sukcesów Modiego, lecz tym, co może stanowić kolejną barierę wzrostu, jest zamiast redukcji, wzrost barier celnych Indi, średnia ważona stawka celna miała w ciągu ostatnich 12 lat wzrosnąć o 5%, co w przypadku gospodarki, na takim poziomie rozwoju jak Indie, jest złym pomysłem, gdyż jak Chiny ciągle nie rozwinęły wystarczająco branż o wysokiej marży, a spotyka się z reperkusjami innych państw. Co więcej import zaopatrzeniowy również cierpi na tym. Skutki czynników o jakich wspomniałem powyżej powodują, że Wielki biznes zamykający zakłady w Chinach do Indii przenosi się niechętnie.
Na koniec przejdę do kompleksu kulturowego, ten może być jednym z najtrudniejszych do przezwyciężenia.
Każdy kraj, który podźwignął się cywilizacyjnie i gospodarczo musiał wprowadzić kobiety do aktywnego udziału w budowaniu bogactwa.
Dzisiaj udział kobiet w wykształceniu jest niski, nawet w zakresie służby zdrowia pozycja chłopców jest lepsza, rodziny również postrzegają dziewczynki jako „paraya dhan” co możemy tłumaczyć jako: własność obca, przy ograniczonych zasobach rodziny preferują inwestowanie w chłopców niż dziewczynki, które i tak mają rodzinę opuścić. Ta sytuacja też powoduje masowe ubóstwo wdów na prowincji, tracących wraz ze zmarłym mężem status społeczny i materialny.
Ta, jedynie pomocnicza rola kobiet powoduje, że pracuje ich poza domem 3-krotnie mniej niż mężczyzn.
Kolejnym problemem, zwłaszcza na północy i wśród muzułmańskich społeczność jest praktyka purdah (zasłona), czyli sztywnego rozdziału mężczyzn i kobiet w życiu społecznym, kobiety nie dość, że mają zasłaniać twarze, to jeszcze są totalnie zdominowane przez mężczyzn w swej aktywności.
Tutaj dotarliśmy do muzułmanizmu i konfliktów religijnych, te są smutną codziennością. Muzułmanie zamykają się w gettach, ograniczając kontakty z niemuzułmanami, to nie może wpływać pozytywnie na aktywność gospodarczą.
O ile przemoc hinduskich mężczyzn się zdarza, to muzułmańskich wobec hindusek przybiera zastraszające rozmiary, nie mniej jednak brak jest wiarygodnych danych, a stygmatyzacja zgwałconych powoduje, że niewiele z nich jest zgłaszanych, rozliczne zamieszki po odnalezieniu zgwałconych i zamordowanych hindusek są faktem (inna rzecz, że takie przypadki mogły być użyte dla celów walki religijnej, zwłaszcza wśród zwolenników nacjonalistycznego ruchu Hindutva). Nie mniej jednak przemoc wobec kobiet jest wysoka i ogranicza ich mobilność, co skutkuje ich osłabieniem pozycji na rynku pracy.
Pisząc o problemach kulturowych, nie sposób nie wspomnieć o dyskryminacji w systemie kastowym, która formalnie została zakazana, ale ciągle istnieje. Dość powiedzieć, że dostępność kredytu dla osób z niższych kasy wyraźnie różni się od tej dla kasy wyższych.
To również fatalizm niższych kasy bezpośrednio wpływa na ich gospodarczą aktywność. Wyższe kasty (25% populacji) posiadają 55% bogactwa, niemal wszyscy miliarderzy wywodzą się spośród 2 najwyższych kadr. Te zjawiska powodują utrwalanie ubóstwa międzypokoleniowego i problemy w alokacji talentów, jednocześnie ograniczając przedsiębiorczość.

Podsumowując, na pierwszy rzut oka, najludniejszy kraj na ziemi na bardzo dobre “papiery”, żeby stać się jednym z liderów przyszłych dekady, ale, aby do tego doszło, musi poradzić sobie z problemami jakie opisałem i na jakie zabrakło w tym, krótkim tekście miejsca.
Autor: Krzysztof Jaroszuk
Obraz Ulises Romero z Pixabay
Zostaw komentarz