Służby zamordowały rodzinę napastnika, a następnie szantażem zmusiły go do masakry w Krakowie!

Jeśli dzień po masakrze media i państwo ma już gotową narrację, że Michał Oksiński zamordował swoją rodzinę, to należy zacząć od podważenia tego, bo jeśli ten mord był bardziej wyrafinowany, to musi być wspomożony akcją dezinformacyjną.

To hipoteza, którą można poddać analizie kryminalistycznej. Nie jest niemożliwa w świetle faktów, które do tej pory poznaliśmy.

Służby hodują sobie wielu takich napastników, by ich użyć w odpowiednim momencie. Do tego zadania akurat wytypowali Oksińskiego, bo uznali, że są w stanie go do tego naszczuć. Mordują mu rodzinę, by pokazać, że nie ma z nimi żartów, a potem grożą, że i jego zabiją, ale jak dokona masakry i bezpiecznie ucieknie, to mu pomogą w ukryciu się, przewiozą gdzieś do Gwatemali i zapewnią warunki do spokojnego życia w ukryciu. Dlatego napastnik zakłada wyposażenie ochronne, aby zwiększyć szanse przeżycia i ucieczki.

W domu sprawcy znaleziono ciała jego ojca, matki i siostry. Wszyscy mieli obrażenia postrzałowe. Żaden z sąsiadów nie słyszał strzałów ani awantury, wszystko to odbyło się po cichu. Profesjonalne służby mogą to tak zrobić, by się nie wydało.

Napastnik miał strój taktyczny i kamizelkę ochronną. To wskazuje na to, że jego atak nie był samobójczy, liczył na to, że po masakrze uda mu się uciec.

Póki takie wyjaśnienie jest możliwe, nie możemy go odrzucać. Śledczy powinni przyjmować wszystkie pasujące hipotezy. W tym przypadku śledczy mogą być jednocześnie sprawcami, więc to my powinniśmy to wyśledzić.