Grono moich znajomych, od pewnego czasu, podzieliło się na monady. Nie są to jednak monady Leibnitz, byty jednostkowe i duchowe, ale grupy. Dziś mówimy na nie bańki.

Są bańki: prawicowe, lewicowe, antyszczepionkowe, feministyczne itd. Z monadami Leibnitza mają jedną wspólną cechę, nie mają okien, nie komunikują się z innymi bańkami, a jeśli już to agresją.

Bo bańka sama siebie definiuje, przez inną, wrogą bańkę. Jest tym, czym nie jest ta inna. Ta inna to wrogi świat, z którym nie rozmawia się na argumenty, ale na epitety. Im gorszy, bardziej dosadny, obraźliwy tym lepiej.

W swojej bańce czujemy się swojsko, dowartościowani przez opinie i poglądy jej członków. Jeśli gdzieś są idioci, barany, głupole to nie u nas. To na zewnątrz. I to przekonanie daje członkom danej bańki ogromną satysfakcję i poczucie wyjątkowej wyższości. My to wybrańcy – mówią, a cała reszta, poza nami to motłoch który niczego nie rozumie.

Uczestnicy baniek czytają te same gazety, oglądają te same kanały telewizyjny, uprawiają w mediach społecznościowych tę samą narrację. Kiedy mówisz im, że bańka ogranicza ich widzenie i rozumienie świata, atakują z furią, godną kamikadze. Zachowują się jak mieszkańcy Sentinela Północnego, niewielkiej wysepki w archipelagu Andamanów, na widok obcych. Wyciągają łuki i dzidy i walą do każdego, który może im zagrozić.

Mam tego „pecha”, że do żadnej bańki nie należę i nie chcę należeć. Kiedy ktoś próbuje jakimś tekstem, wpisem czy wypowiedzią nakłóć taką monadę, ona w samoobronie, zlewa napastnika swym jadem by go unieruchomić, zabić.

Czy można nie funkcjonować w bańce?

Myślę, że można, a nawet, trzeba choć od czasu do czasu, można nabić sobie guza obijając się to o jedną, to drugą. Nic nas bowiem nie zwalnia z myślenia i krytycznego patrzenia na świat oraz własnej opinii.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.