Taką możliwość zapowiedział niedawno Zełenski w odwecie za blokady rolników na przejściach granicznych z Ukrainą. Już teraz, polscy producenci mleka i produktów mlecznych dostają informacje od swych ukraińskich partnerów o ewentualnym wstrzymaniu zakupu ich produktów. Możemy mieć zatem, wet za wet, a to źle nie tylko dla dwustronnych stosunków politycznych, ale także dla samych rolników i firm przetwórstwa mleka.
Miliard euro eksportu
Nasz eksport produktów spożywczych na Ukrainę był wart w ubiegłym roku ok. miliarda euro. Największy w nim udział mają warzywa. Produkty mleczarskie i mleko zajmują ok. jedenastu procent wolumenu eksportu z wartością stu ośmiu milionów euro. Jego zablokowanie byłoby dla polskich rolników i przetwórców prawdziwą katastrofą bo nie da się, w krótkim czasie, poszukać nowych rynków zbytu.
Nie wiem czy to dociera do liderów rolniczych strajków odpowiedzialnych za blokady przejść granicznych z Ukrainą oraz wysypywanie ukraińskiego zboża z wagonów jadących tranzytem do Niemiec. Bo od kwietnia ubiegłego roku, Polska go nie importuje.
Blokady niczego nie rozwiązują
By było jasne, jestem za tym by polskie rolnictwo było opłacalne oraz wydajne. Ekologiczne też. Dlatego rozumiem rolnicze protesty przeciwko „zielonemu ładowi”. Ale co wspólnego z nim ma Ukraina walcząca o przetrwanie, także ekonomiczne. To nie Kijów wprowadzał „zielony ład” a Bruksela. Rozumiem też ich obawy, że całkowite otwarcie granic dla ukraińskiej żywności, znacznie tańszej od polskiej, może spowodować jego upadek. Nie tylko w Polsce, ale całej Unii Europejskiej. Jednak blokady na granicy tego problemu nie rozwiążą, ale – jak widać po sygnałach z Kijowa – mogą go tylko pogłębić. A polscy rolnicy i przetwórcy dostaną po kieszeni dwukrotnie. Ze strony Ukrainy i Unii Europejskiej. Oczywiście, można powiedzieć, Zełenski blefuje. To tylko forma nacisku negocjacyjnego. A jeśli nie blefuje i blokada stanie się faktem? Co wtedy?
Tylko rozmowy
Realny problem i obawy polskich oraz europejskich rolników mogą tylko rozwiązać rozmowy. Trudne być może i przykre. Bo Ukraińcy muszą zrozumieć, że mamy prawo chronić własny rynek, a polscy rolnicy, że embargo na ukraińską żywność to broń obosieczna. Polska i Ukraina muszą wreszcie wypracować stosunki partnerskie także w wymianie towarowej. Oparte na bilansie, korzystnym dla obu stron. Kochajmy się jak bracia, ale liczmy się z kalkulatorem w ręku.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz