Powiem Wam jak będzie.

Jeśli wybory w USA wygra Donald Trump, to on nawet nie będzie próbował się z panem Klichem komunikować.

Wobec braku podpisu Prezydenta, pan Klich nie będzie ambasadorem, ale będzie „woźnym” w Ambasadzie. A biorąc pod uwagę jego wcześniejsze wypowiedzi na temat Donalda Trumpa – będzie po prostu nikim.

Nie będzie otrzymywał żadnych zaproszeń, będzie traktowany jak zwyczajny dyplomata niskiej rangi pętający się po Waszyngtonie.

Umocowanie pana Klicha jako przedstawiciela Polski w USA będzie zrozumiane jako jednostronny gest rządu polskiego obniżający rangę stosunków dyplomatycznych między krajami i jako taki spodka się z odpowiednią odpowiedzią.

Nie sądzę, żeby Amerykanie pod przywództwem Trumpa odwołali swojego ambasadora w Polsce, ale pana Klicha po prostu zignorują.

Czytaj więcej.