Ambasador Autonomii Palestyńskiej w Moskwie, Abdel Hafiz, poinformował niedawno rosyjskie media, że Mahmud Abbas, jej prezydent niebawem odwiedzi Moskwę co może oznaczać, że Kreml rozpoczął grę, której celami są: odwrócenie uwagi Zachodu od wojny na Ukrainie oraz spowolnienie lub całkowite wstrzymanie pomocy militarnej dla Kijowa. Dobre stosunki pomiędzy Moskwą a Palestyńczykami mają swój początek jeszcze w czasach ZSRR, który wspierał wojskowo i finansowo rozmaite organizacje palestyńskie walczące z Izraelem o niepodległe państwo

Przełom wojny sześciodniowej w 1967 roku 

Po powstaniu Izraela w tysiąc dziewięćset czterdziestym ósmym roku ZSRR stał po jego stronie w konflikcie izraelsko – palestyńskim o ziemię. Potem, do „wojny sześciodniowej” stosunek Moskwy do organizacji palestyńskich był raczej ambiwalentny. Przełom  nastąpił w po klęsce  państw arabskich, który był jej rezultatem. Od tej pory Kreml zaczął wspierać bliskowschodnie organizacje terrorystyczne uznając ich walkę za „sprawiedliwą, słuszną  i narodowowyzwoleńczą”. Pod koniec lat sześćdziesiątych rozpoczęła się nieoficjalna współpraca rosyjskich służb z niektórymi ugrupowaniami. Z odtajnionych dokumentów tzw. archiwum Mitrochina wynika, że Kreml wspierał przed wszystkim Wadiego Haddada i jego Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny. Został on nawet agentem KGB o pseudonimie „nacjonalista”. Po jego śmierci, Moskwa zaczęła wspierać militarnie i finansowo OWP, Jassera Arafata choć jego działalność oceniała dość sceptycznie. Po powstaniu Autonomii Palestyńskiej w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym trzecim roku, Rosja kontynuowała bliskowschodnią politykę ZSRR, w której ważne miejsce ma Autonomia Palestyńska oraz Hamas, rządzący de facto w Strefie Gazy. 

Relacje palestyńsko-rosyjskie obecnie 

Po ataku Hamasu na Izrael pojawiły się spekulacje, że mógł stać za nim Kreml, który co najmniej wiedział o nim. Nie były one bezpodstawne bo Moskwa ma bardzo dobre relacje zarówno z władzami Autonomii Palestyńskiej jak i z Hamasem. Rosja chce być postrzegana na Bliskim Wschodzie zarówno jako wiarygodny partner jak i mediator czy nawet „lokalny żandarm” . Impulsem do ożywienia wzajemnych kontaktów był początek wojny domowej w Syrii, w dwa tysiące piętnastym roku oraz załamanie się relacji pomiędzy Autonomią Palestyńską po decyzjach ówczesnego prezydenta USA, Donalda Trumpa. Wyraźnie zwiększyła się częstotliwość bezpośrednich spotkań polityków palestyńskich w rosyjskimi. Mahmud Abbas, prezydent Autonomii Palestyńskiej w ciągu ostatnich dziesięciu lat był w Moskwie osiem razy, spotykając się z Putinem. Przewidziana jest jego kolejna wizyta na Kremlu. W czasie wizyty  w dwa tysiące szesnastym roku Miedwiediewa, ówczesnego premiera Rosji , podpisano w Autonomii Palestyńskiej szereg umów gospodarczych, z których wiele nie przyniosło jednak spodziewanych efektów jak choćby zwiększenie wymiany gospodarczej pomiędzy oboma krajami. 

Moskwa w relacjach z organizacjami palestyńskimi stara się grać na wszystkich fortepianach swój bliskowschodni koncert. Ma dobre stosunki z Hamasem oraz innym islamistycznymi organizacjami palestyńskimi. W przeciwieństwie do Zachodu, Rosja nie uznaje Hamasu za organizację terrorystyczną. W ostatnich ośmiu latach, w Moskwie,  doszło do 7 spotkań jego przedstawicieli z rosyjskimi ministrami. W marcu tego roku szef Biura Politycznego Hamasu, Ismail Hanija spotkał się w Moskwie z Ławrowem, ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Także w marcu na Kremlu był przyjmowany Zijad Nochala, sekretarz generalny palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, ugrupowania wspieranego przez Iran i działającego w Strefie Gazy. W 2020 roku rosyjskie MSZ zorganizowało w Moskwie szereg spotkań z organizacjami palestyńskimi, które nie mają obecnie swych reprezentantów w rządzie Autonomii Palestyńskiej. Pomimo hucznych deklaracji Rosji o pomocy finansowej dla Palestyńczyków jest ona niewielka ,w porównaniu z innymi państwami. Pięć lat temu Rosja wpłaciła do budżetu Agendy ONZ dla Pomocy Uchodźcom na Biskim Wschodzie (UNRWA) zaledwie dwa miliony dolarów. Dla porównania, Włochy przekazały piętnaście milionów. 

Rosja jako bliskowschodni „mediator” i podżegacz antyamerykański  

Kreml , w ostatnich latach,  stara się konsekwentnie budować na Bliskim Wschodzie swój wizerunek jako poważnego i solidnego mediatora także pomiędzy zwaśnionymi władzami Autonomii Palestyńskiej i Hamasem. Poparcie Rosji umożliwiło Hamasowi przywrócenie stosunków z syryjskim reżimem Assada, zerwanych w dwa tysiące dwunastym roku. Dalsze umacnianie się roli Rosji jako rzecznika spraw palestyńskich może zwiększyć jej rolę w ich negocjacjach z Izraelem. Zaangażowanie się Kremla w kwestię palestyńską jest dla niego mocnym atutem w relacjach z innymi państwami arabskimi np. z Egiptem. Rosja może je także wykorzystywać w swoim antyzachodnim i antyamerykańskim przekazie skierowanym do świata muzułmańskiego, co trzeba przyznać, już przynosi efekty np. w krajach Sahelu i północnej Afryce. Kreml bez skrupułów wykorzystuje antyamerykańskie nastroje w biednych państwach muzułmańskich spowodowane wojną w Iraku czy konfliktem izraelsko-palestyńskim do budowania swojej pozycji jako „przyjaciela islamu”. Dowodem jest choćby zacieśnienie współpracy politycznej i wojskowej z szyickim Iranem, któremu nie przeszkadza. Że Kreml wspiera jednocześnie państwa i organizacje sunnickie zgodnie z przysłowiem „wrogowie moich przyjaciół SA moimi wrogami”. 

Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu 

Foto: MSZ Rosji.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl