Mój ulubiony moskiewski pajac, kurdupel Miedwiediew, osiągnął najwyraźniej szczyt absurdu. Oto wedle tego człowie(cz)ka, który rozmawiając z Kaczyńskim musiałby zadzierać głowę do góry, terrorystów trzeba likwidować, a nie gadać z nimi!
Były główny herszt Moskowii na wieść o zlikwidowaniu Maksima Fomina, znanego pod ksywą Władlen Tatarski blogera sławiącego chwałę moskiewskich zbirów na Ukrainie, wychrząkał:
„Wszystkie te śmierdzące FBK i MBK-media, Nawalny, Wołkow, Ponomariew i inni Chodorkowscy stali się zwykłymi terrorystami i mordercami. Rozkoszują się widokiem krwi rosyjskich obywateli. Tępić ich jak wściekłe psy z jadowitą śliną wypływającą z ich pysków (…) jak tylko nadarzy się okazja.”
Trudno nie zgodzić się z kurduplem. Faktycznie. Tak należy traktować terrorystów.
Problem w tym, że takimi terrorystami, i to międzynarodowymi, jawi się aktualna kremlowska szajka.
Zatem nie pozostaje nic innego jak tylko… deratyzacja polityczna Kremla. Jakakolwiek rozmowa z Putasem i resztą tej krwawej menażerii jest bowiem bezcelowa.
Trzeba ich tępić, jak tylko nadarzy się okazja. Póki co trzeba też zmusić poszczególnych Ruskich do myślenia. A to niestety jest możliwe tylko w jeden sposób. Wieki knuta zrobiły swoje – Ruski albo się ciebie boi, albo tobą pogardza.
Pytanie, kto będzie następny po Fominie? Nie ma co liczyć na odruchy ludzkie raszystów; nie mają przecież oporów przed strzelaniem do ludności cywilnej, oficjalnie nawet przechwalają się bombardowaniem infrastruktury miejskiej, co godzi w zwykłych mieszkańców Ukrainy.
Najwyraźniej moskale proszą się, by wojna trafiła do ich miast. Różnych Fominów nie brakuje przecież. Zadekowani z dala od frontu nabijają kiesę mniej lub bardziej poważnymi tekstami mającymi wychwalać moskiewski oręż oraz… geniusz Putina.
Dlatego śmierć „Tatarskiego” niewiele znaczy. Ot, zastąpi go za moment jakiś „Czukczyński” czy „Kałmucki”. Upadek nastąpi wtedy, gdy zwykły żołnierz zacznie się zastanawiać, czy za wystrzeloną przez niego rakietę niszczącą szpital, przedszkole, dom mieszkalny czy kościół ktoś w odwecie nie wysadzi w powietrze przedszkola, do którego chodzą jego dzieci?
A jego żona/matka nie wyjdzie z domu z obawy przed grożącym zamachem bombowym w metrze, autobusie czy w markecie.
Normalna tresura, jakby powiedział stary Pawłow…
Ruskim się wydaje, że posiadają monopol na terroryzm. Oni mogą mordować zwykłych ludzi, niszczyć domy, zakłady pracy, szpitale, szkoły…
Ale kiedy ginie ich propagandzista drą mordy na cały świat, że im się kurwa krzywda dzieje!!!
Już pomijam polskojęzyczną zgraję, która w napadzie jakiegoś szału… domaga się zbombardowania Kijowa! I to w o d w e c i e !!!
Nosz karwasz twasz…. To Ukraina napadła na Rosję i z premedytacją niszczy domy mieszkalne, szpitale, szkoły itd., aż Rosja musi odpowiedzieć odwetem???
Sowsiem pojebałoś…
Ale nawet wrzask polskojęzycznych nie jest w stanie przebić tego, co aktualnie wyrabia się w Moskwie.
Putinowski „żołnierz medialny”, beksa Władimir Sołowiow, najwyraźniej doznał jakiegoś załamania nerwowego.
W swoim programie telewizyjnym nagle pod adresem Ukrainy zaczął wykrzykiwać:
— Zniszczmy Kijów, niech idzie do diabła. Tam przecież mieści się rząd. Żadnego ultimatum, zmiećmy to miasto z powierzchni ziemi. Kijów powinien zostać zniszczony, jak Charków, Odessa, Mikołajów, Iwano-Frankiwsk czy Lwów. To koniec, żarty się skończyły!
Zdaniem propagandzisty Ukraina to ZŁO, a więc musi ponieść karę równie dotkliwą, jak biblijne Sodoma i Gomora.
— Można walczyć z nieczystymi tylko za pomocą świętego ognia spadającego z nieba. Ogień i siarka, jak w Sodomie i Gomorze.
Warto odnotować, że po raz pierwszy padły też słowa o „świętej wojnie”, jakoby toczonej na Ukrainie przez putasowską „armię boga” z siłami ZŁA.
O czym może świadczyć ten religijny odlot? Szukając analogii ze Stalinem, do którego Putin coraz wyraźniej próbuje się upodobnić, należy wspomnieć o zwrocie w kierunku prawosławia, jaki dokonał się w Sowietach po 22 czerwca 1941 roku. Ponoć w najtrudniejszych chwilach, gdy Niemcy dochodzili już do Moskwy, nad linią frontu w asyście najlepszych sowieckich myśliwców przelatywał bombowiec z… kopią ikony Matki Boskiej Tychwińskiej. Czy pomogło? Niemcy wszak zostali zatrzymani, a potem odrzuceni od Kremla.
Trudno więc uznać, że parabiblijny bełkot beksy Sołowiowa to był tzw. spontan. Najwyraźniej sprawy idą tak źle, że doradcy Putasa widzą już tylko nadprzyrodzone rozwiązanie. Beksa miał dać sygnał.
Podobnie jak krasnoarmiejcy pod Moskwą w 1941 r. raszyści mają dzisiaj rozpalić w sobie „święty ogień nienawiści do wroga”.
Czy to oznacza, że teraz żołnierze FR będą się rzucać na ukraińskie Leopardy obwieszeni granatami i butelkami z benzyną niczym jakieś moskiewskie mutacje szachidek czy czarnych wdów?
I jeszcze krzycząc, że to za Putina i Rodinu???
.
Jak zauważył dziadek dzisiejszej eurolewicy Karol Marks, historia lubi się powtarzać, ale pierwotna tragedia za drugim razem zamienia się w farsę…
5.04 2023
Zostaw komentarz