Uliczki pną się w górę, a potem opadają stromo w dół. Krosno zbudowano na wzgórzach.

W centrum Fara – niesłychany kościół z XIV wieku, potem przebudowywany i dekorowany w sposób który onieśmiela i zadziwia. Każde stulecie zostawiło tu ważne ślady. Wspaniała Grupa Ukrzyżowania pochodzi z początku XV wieku; nieco później krakowski malarz Jan Wielki przedstawił Koronację Marii, a gotycka statua Matki Boskiej powstała w 1510.

Wiek XVII wszedł do Fary z przytupem i pozostawił m.in. manierystyczne ołtarze zdobione wicią roślinną. Czegóż tam nie ma? Stylizowane róże, lilie, fantastyczne kielichy i płatki w zdecydowanych barwach.

Znajdujemy się w świecie magicznym, nadmiarowym, będącym erupcją zachwytu światem tyleż natury, co sztuczności. Takie rzeczy, proszę Państwa, to tylko w świątyniach Ameryki Łacińskiej. I w Krośnie.

Są tu więc cuda i czary, ale też stateczne stalle i nagrobki. Jedno i drugie to dzieła miejscowych snycerzy i budowniczych.

Do Rynku, jak to zwykle z rynkami bywa, wiodą malownicze uliczki. Z każdym miesiącem ucieka z nich życie. Jeszcze broni się fryzjer, jakiś sklep z butami, którego właścicielka od dekad nagromadziła bazę klientów, sklep ze słynnym krośnieńskim szkłem i kawiarnia oczekująca na turystów, którzy pojawią się w sezonie. Puste witryny, okna z przedpotopowymi firankami, drzwi o złuszczonej farbie. Mieszkańcy z centrum uciekają, bo stare kamienice wymagają fachowej renowacji, co kosztuje majątek. No i nie ma gdzie parkować. Pustka mnoży pustkę. Zwolnione z uwięzi koło negatywnej dynamiki kręci się coraz bardziej bezwzględnie.

Życie przeniosło się do galerii handlowych, których nie wiedzieć po co powstało tu aż kilka. Oraz do domów powstających na przedmieściach. Do tego dołóżmy upadek zakładów przemysłowych, które padły z powodu swej anachroniczności, albo z powodu nieudolności nowych właścicieli, albo dlatego by nie stanowiły konkurencji dla ‘spółek-matek’.
Działa tu ponad 5 tys. podmiotów gospodarczych. Dzielnie biorą udział w nierównym boju o przetrwanie. Ale młodzi wyjeżdżają na studia, a potem nie widzą powodu, dla którego mieliby wracać. Nie tylko w Krośnie, ale w całej Polsce samorządy sobie z tym nie radzą. Bez przemyślanych programów rządowych historyczne centra małych miasteczek będą się wyludniać i zapadać w sobie.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.