17 lipca, 626 lat temu, zmarł król. No dobrze, niech będzie, że jednak królowa. Koronowano ją jednak na króla.
Żadnego portretu nie mamy, tylko relację Długosza: „tak dalece urodziwa, że nie miała sobie równej na całym świecie”. Jednak Długosz Jadwigi widzieć nie mógł, bo urodził się po jej śmierci, a zabieg ‘dodawania’ urody w opisach władców był powszechny. Wiadomo za to na pewno, że Jadwiga była na swe czasy bardzo wysoka (jakieś 175 cm, może nawet 180 ) i miała wąskie biodra.
Za to szerokie miała horyzonty. Każdy słyszał, że pochowano ją bez biżuterii i w drewnianej koronie, gdyż wszystkie kosztowności oddała Akademii Krakowskiej. Fundowała też klasztory i szpitale. Najstarszy z zachowanych do dzisiaj, szpital w Bieczu, został ufundowany przez Jadwigę w 1395 r.
Gromadziła wokół siebie intelektualistów, uznawała wartość edukacji, mówiła kilkoma językami, ceniła sztukę i muzykę, i praktykowała pobożność w duchu devotio moderna, kładącą nacisk na łączenie życia kontemplacyjnego z aktywnym.
Deklaracją tego ideału mają być odnalezione monogramy „MM” , które prawdopodobnie oznaczają syntezę postaw sióstr Marii i Marty.
W każdym razie, od najbardziej aktywnej z aktywności, czyli od wyprawy wojennej, Jadwiga się nie uchyliła. W roku 1387 poprowadziła wojska, żeby odzyskać z rąk węgierskich Ruś Czerwoną. Doszło do sławnej bitwy pod Stubnem, o której niewiele wiadomo, choć bitwa jest sławna, ponieważ mówi się o „bitwie dwu sióstr”: z jednej stanęły wojska Jadwigi, z drugiej wojska jej starszej siostry Marii, królowej Węgier. Wygrała Jadwiga, a resztę spornych terenów dostała niemal bez walki, bo większość miast otwierało bramy. Jeśli ktoś myśli, że mając lat 14 Jadwiga nie mogła być wodzem i generałem, to oczywiście ma rację, ale jeśli sądzi, że była marionetką, to się myli. Władców oceniamy nie wedle ich militarnego przygotowania, tylko wedle zdolności osiągania celów.
A w tym Jadwiga była naprawdę dobra.
Zresztą, wiele wskazuje, że była dobra po prostu. Jeśli dać wiarę dokumentom i opowieściom ludu, Jadwiga była dobrym człowiekiem. Powtarzano sobie jej słowa. Np. te o łzach. Gdy polujący rycerze Jagiełły spustoszyli wieśniakom pola, zażądała od męża ukarania winnych i wynagrodzenia chłopom szkód. Jagiełło wypłacił odszkodowanie i zapytał, czy jest zadowolona. Odpowiedziała: „A kto im łzy powróci?”
Oto kilka fragmentów z „Monologu o umieraniu Jadwigi” autorstwa znakomitego prawnika, pierwszego rektora Akademii Krakowskiej i królewskiego spowiednika Stanisława ze Skalbmierza.
Wpierw wzruszające słowa po śmierci niemowlęcia- królewskiej córki; Jadwiga walczyła wtedy o życie.
„Zabrałeś temu królestwu następczynię tronu. Dlaczego zabrałeś, Ty jeden wiesz. Wyzwól jednakże Panie matkę, dozwól, aby mogła jeszcze rodzić, uwolnij tę matkę ubogich, słabych i chromych, ociemniałych i głuchych. Nie dokładaj udręk udręczonej: oto dręczy się z powodu śmierci córeczki, z powodu utrapień porodu, z powodu cierpień i niedoli, z powodu dotkliwych chorób, z powodu rozpaczy króla i rozpaczy ludzi”.
[…] „Wiemy, że ona musi umrzeć. Ale to, że umrze jutro albo pojutrze, to rzecz przygodna. Jeśli tedy jest rzecz przygodna, to może jej nie być. Uczyń więc o, Panie, aby jej nie było. […]
„… matka ubogich, ucieczka nieszczęśliwych, obrończyni sierot, ostoja słabych, orędowniczka wszystkich poddanych, ozdoba Kościoła, klejnot świątyni, purpura ścian, podpora ołtarzy […]
„… z jaką łaskawością przyjmowała ubogich, jak życzliwie udzielała posłuchania, jak daleka była od wyszydzania kogoś, nie wszczynała kłótni, ani nie była gadatliwa, nie unosiła się gniewem bez słusznej konieczności”.
Pasjonujący tekst prof. Krzysztofa Ożóga „W drodze do wieczności – ostatnie miesiące życia i śmierć królowej Jadwigi Andegaweńskiej” jest w wolnym dostępie pod adresem: https://monografie.upjp2.edu.pl/…/download/64/61/1505…
Portretów Jadwigi nie ma, ale są wyobrażone: Piotr Stachiewicz ilustrował popularną w Krakowie opowieść o Jadwidze zostawiającej ślad stopy w kamieniu.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz