Przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego warszawscy nauczyciele musieli odbyć obowiązkowe szkolenie, zorganizowane na polecenie stołecznego samorządu przez Centrum Innowacji Edukacyjno – Społecznych – WCIES.

Upał bił po łbach, jak Antek cepem po klepisku, a belfrów szkolono, jak przeciwdziałać przemocy w szkole. Mniej odporne na wysoką temperaturę przedstawicielki ciała pedagogicznego mdlały, większość zasypiała, Szarek zapadł w katatoniczny stupor.

Program szkolenia miał zapoznać uczestników kursu z praktyką amerykańskiego psychologa M. Rosenberga, który opracował sposób porozumiewania się bez przemocy – Nonviolent Communication – NVC oraz ze szwedzką koncepcją zapobiegania eskalacji przemocy zwanej – Metodą Wspólnej Sprawy – MWS.

Oba projekty oparte są na podobnych zasadach. W jednym i drugim unika się nazywania oraz oceniania zachowań uczestników konfliktu. Według teorii MWS nauczyciel, który zauważy akt przemocy, nie powinien zwracać się do sprawcy słowami – zrobiłeś źle, wyrządziłeś krzywdę, uderzyłeś, okradłeś, itp. Zadaniem pedagoga nie jest ustalanie prawdy ani szukanie winnych zajścia, lecz koncentrowanie się na rozwiązaniu problemu.

Metodycy MWS nie zalecają używania terminologii – sprawca – ofiara, ponieważ według nich skutków przemocy doznają wszyscy uczestnicy procesu – agresor, poszkodowany oraz świadkowie. W teorii MWS sprawca jest też ofiarą. Zaś przemoc staje się wspólną sprawą w rozwiązanie, której wychowawca stara się, włączyć wszystkich członków zdarzenia.

Ale według Szarka – takie działania sprawiają, że nienazwana i nieoceniana przemoc, (agresja) ulega rozproszeniu. Znikają nie tylko pojęcia sprawcy i ofiary lecz także kategorie: występku, krzywdy, winy i zadośćuczynienia. Zaś osoba poszkodowana zostaje obarczona częścią odpowiedzialności za rozwiązanie konfliktu. Ulega wiktymilizacji.

Również w teorii NVC jedną z najważniejszych zasad jest nienazywanie aktu przemocy po imieniu i nieocenianie jego uczestników.
W zaleceniach teoretyków NVC, pedagog nie powinien nazywać ani oceniać niepożądanych zachowań uczniów, lecz najsamprzód empatycznie rozpoznać ich potrzeby i uczucia i na tej podstawie dążyć do rozwiązania problemu.
A więc, kiedy przykładowy Jasio uderzy Kazia, to wychowawca nie może powiedzieć do sprawcy – źle postąpiłeś, byłeś niegrzeczny, złamałeś zasady, itp.
Zamiast tego nauczyciel powinien przeprowadzić z chłopcami rozmowę, w której wspólnie odkryją, jakie niezrealizowane potrzeby były przyczyną agresji, i jakie uczucia wywołała przemoc u agresora i poszkodowanego.
Pedagog ma sprawić, żeby Kazio zwierzył się Jasiowi, czego potrzebował i co czuł, kiedy walił go po łbie i vice versa.
W oparciu o tę wiedzę nauczyciel razem z uczniami powinni znaleźć sposób na takie ułożenie relacji miedzy stronami konfliktu, które zaspokoi ich prawdziwe potrzeby.
Teoria NVC zakłada, że kiedy Kazio i Jasio poznają uczucia i motywy postępowania partnera, będą w przyszłości empatycznie powstrzymywać się od przemocy.

Będą albo nie będą – myśli sobie Szarek, który uważa że teoria Rosenberga może być skuteczna w terapii ludzi dorosłych, mających dobrze zinternalizowane normy, lecz
jest nieodpowiednia dla dzieci, które w rozwoju moralnym są jeszcze na etapie hessenowskiej heteronomii.
Szarkowi nie podoba się etyczna ignorancja, na której autorzy obydwu terapii oparli swoje projekty.

Obie koncepcje, jak ognia unikają wartościowania i nazywania zła po imieniu.
W MWS liczy się wyłącznie efektywność, w NVC- właściwe rozpoznanie i zaspokojenie indywidualnych potrzeb.
Uczestnicy szkolenia dostali listę ludzkich potrzeb stworzoną przez M. Rosenberga. Wśród nich nie było potrzeby etycznej.
A według Szarka jedną z podstawowych potrzeb dziecka jest potrzeba odróżniania dobra od zła i związana z nią potrzeba nazywania rzeczy po imieniu zgodnie z ich walorem moralnym. Nazwałem ją potrzebą etyczną.
Ignorowanie tego jest próbą wykreowania świata istniejącego poza dobrem i złem.

Świata bez Boga i bez diabła, którym rządzą skuteczność i gry na uczuciach.

Świata, w którym nie nazywa się wad i nie chwali cnoty.

Mnie taki świat się nie podoba.
Mam nadzieję, że moje uwagi poczynione na marginesie szkolenia WCIES, skłonią kolegów nauczycieli do refleksji. Być może do polemiki?

Autor: Marek Szarek