O likwidację obowiązku matematyki na maturze apelują psycholożki, pedagożki, a nawet naczelna psychiatrka. Mówią o torturach i koszmarze.

W podstawówce uczyła nas poczciwa pani, która nie miała pojęcia czego i jak uczyć. Rodzice wysłali mnie więc na rok do dziadków, abym tam się douczyła i mogła dostać do Nowodworka. W Nowodworku dewizą innej poczciwej pani było „jak się nauczysz, to zrozumienie samo przyjdzie’. Miałam opinię uczennicy obiecującej humanistycznie więc matematyczka stawiała mi 3 z automatu. Aż w klasie IV zjawiła się nowa profesorka. Objawienie. Mój matematyczny analfabetyzm niezbyt przeszkadzał, bo wszystko stało się klarowne i proste. Gdyby prof. Jasieńska zaczęła uczyć nas wcześniej, zapewne wybrałabym studia matematyczne lub pokrewne.

Przez dekady nikt tym nie raczył się zająć. Co się zmieniło, to na gorsze. Bo jednak wtedy nie żądano ograniczenia matematyki do minimum. Przeciwnie, panowało przekonanie, że uczy dyscypliny myślenia i oliwi mózg. Jak dotąd, nikt nie dowiódł, że to teza fałszywa. Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska uważa, że „dzieci przychodzą na świat z matematycznym instynktem” bo zdolność matematycznego myślenia została wypracowana w toku ewolucji umożliwiając przetrwanie. Matematyka uczy kojarzyć fakty i je klasyfikować. Łatwiej wtedy podejmować decyzje, bo łatwiej ułożyć sobie w głowie alternatywne scenariusze konkretnych rozwiązań i przewidzieć konsekwencje.

A skołowani ludzie powtarzają nonsensy z konkluzją ‘masz problem, to go zlikwiduj!’ – zlikwiduj matematykę! Kłopot w tym, że uczeń chory ze strachu przed lekcją, po usunięciu matematyki, będzie chory ze strachu przed fizyką, czy inną lekcją, bo nigdy się nie nauczy sobie z tym radzić. A opowiadanie, że wiedzę i umiejętności zastąpi kalkulator, dowodzi wstrząsającego braku wyobraźni. Może zastąpi w społeczeństwach biernych, miernych i manipulowalnych.

Nie darmo tuzy z Doliny Krzemowej zabraniają swoim dzieciom używania elektronicznych gadżetów dopóki nie wchłoną odpowiedniej partii wiedzy metodami tradycyjnymi.

Rezygnując z solidnego nauczania matematyki wychowamy dla świata tanią siłę roboczą – tej prawdy nie wymyślili konserwatyści. To wybitny Hugo Steinhaus mawiał, że nie ma przyszłości dla narodów, które nie uczą się matematyki, bo „kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę”.

Problem w tym, że szwankuje przygotowanie nauczycieli. Większość nie umie matematyki uczyć. Zamiast domagać się marginalizacji tego przedmiotu, powinniśmy żądać od władz natychmiastowego wprowadzenia merytorycznego i metodycznego dokształcenia nauczycieli.

A cytowaną przez Dziennik.pl ‘pedagożkę Monikę’, która wzywa do likwidacji matury z matematyki hasłem „Ludzie ludziom zgotowali ten los” wysłałabym z powrotem do szkoły. Bo porównywanie uczniowskiego stresu przed lekcją z Holokaustem jest skandalem i niewyobrażalną głupotą.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.