Za EastInfo24
Moim zdaniem może też chodzić o zapomniany przez niektórych pomysł Sacharowa, tak, tak, tego fizyka opozycjonisty, który kiedyś jeszcze nie był opozycjonistą, miał pomysł na zmuszeniu zachodu do rozmów. Pomysł polegał na umieszczeniu kilku ładunków wodorowych na dnie oceanu, zsynchronizowana eksplozja takich bomb, wywołałaby tsunami wysokości kilometra, które zniszczyłaby kompletnie wschodnie wybrzeże USA oraz zachodnią Europę, tak mniej więcej do Alp.
Z tego część krajów zostałoby zniszczonych bezpowrotnie. Skutkiem tego mogłby być również olbrzymie trzęsienia ziemi na całym świecie.
To rozwiązanie ma szereg „zalet”, po pierwsze jest nie do wykrycia, po drugie, nie do końca wiadomo kto te ładunki rozmieścił i kiedy. Nie wiadomo kto je zdetonował, nie jest to atak na konkretny kraj, tak naprawdę może być nawet trudno zidentyfikować taki atak, nie ma się jak przed nim obronić, schrony będą zalane więc schrony też nie pomogą.
Taki atak to olbrzymia skuteczność stosunkowo małym kosztem. Skala zniszczeń jest niewyborażalna, bo sięga w głąb wybrzeża w zależności od kształtu terenu na setki lub tysiące kilometrów
Ci co ocaleją, nie będą mieli ani gdzie żyć, ani gdzie mieszkać, ani co jeść, bo wszystko zmyje tsunami.
„Służby wywiadowcze NATO od dawna monitorują rosyjski okręt Zwiozdoczka, który Moskwa może wykorzystywać do rozmieszczenia pocisków jądrowych na dnie morskim.
Poinformował o tym Tagesschau. Zauważono, że ten rosyjski okręt znajduje się na Morzu Białym, na północy, w pobliżu granicy z Finlandią.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy badań eksperci odkryli, że Rosja prawdopodobnie od lat pracuje nad rozmieszczeniem pocisków balistycznych na dnie oceanu, stosując nieznane dotąd metody. Według doniesień medialnych Rosja nadała temu projektowi nazwę Skif. Analitycy uważają, że w przypadku wojny może to stanowić poważne wyzwanie dla NATO, ponieważ wyrzutnie ukryte na dnie morskim byłyby niezwykle trudne do wykrycia i zniszczenia.
Brak oficjalnych informacji
Należy zauważyć, że ani NATO, ani Rosja nie skomentowały oficjalnie projektu Skif. Jednocześnie Helge Adriaans, niemiecki oficer marynarki wojennej w NATO, stwierdził, że taki projekt mógłby zostać wdrożony w szczególności w celu zmniejszenia zależności Rosji od wysoce złożonych i kosztownych platform, takich jak okręty podwodne czy duże krążowniki.
„Rozmieszczanie i utrzymywanie międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM) na dnie morskim ma dwie kluczowe zalety. Po pierwsze, ich neutralizacja wydaje się bardzo kosztowna. Po drugie, ta metoda pozwala zaoszczędzić na okrętach podwodnych i ich personelu. Rosja mogłaby osiągnąć ten sam efekt przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy i kosztów, do czego obecnie potrzebuje okrętów podwodnych z załogą” – zauważył.
Jednocześnie Adriaans zwrócił również uwagę na wyzwania techniczne, z jakimi mogłaby się zmierzyć Rosja w przypadku wdrożenia tego projektu. Obejmują one zwalczanie prądów oceanicznych i zamulanie, a także rozmieszczanie, zasilanie i komunikację z pociskami.
Ta koncepcja nie jest nowa
Dziennikarze zauważają, że już w okresie zimnej wojny Stany Zjednoczone i Rosja badały nowe formy rozmieszczania broni jądrowej. W szczególności w 1980 roku Pentagon opracował szkic modelu silosu rakietowego na dnie morskim.
Podczas tych prac Stany Zjednoczone zwróciły uwagę na zalety takiego systemu, w tym jego trwałość, niski koszt i niskie ryzyko zniszczenia przez przeciwnika. Jednocześnie zwrócono uwagę na wyzwania wdrożeniowe, a mianowicie przesyłanie danych do pocisków na dnie morskim i weryfikację ich gotowości operacyjnej. Rosja również rozważa taki projekt od pewnego czasu. W szczególności wnioski patentowe dotyczące odpowiednich rozwiązań technicznych zostały złożone w Rosji już pod koniec lat 90. XX wieku.
Traktat o Dnie Morskim
W materiale przypomniano, że od czasów zimnej wojny na całym świecie panują poważne obawy dotyczące możliwości rozmieszczenia broni jądrowej przez mocarstwa jądrowe gdzieś na oceanach. W tym kontekście ponad 80 krajów, w tym Rosja i Stany Zjednoczone, podpisało w 1971 roku traktat zakazujący rozmieszczania broni jądrowej i innej broni masowego rażenia na dnie morskim i pod powierzchnią.
Porozumienie to wciąż obowiązuje, ale zakazuje ono rozmieszczania broni jądrowej wyłącznie na wodach międzynarodowych, a nie na państwowych obszarach przybrzeżnych.
Tymczasem pocisk Skif został zaprojektowany specjalnie do rozmieszczania na wodach rosyjskich. W tym kontekście dziennikarze Tagesschau przywołują słowa Wiktora Bondariewa, byłego dowódcy rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych. W 2017 roku stwierdził on, że pociski Skif są ukryte na dnie morskim i stanowią część arsenału rosyjskich sił zbrojnych.”
https://www.tagesschau.de/investigativ/ndr-wdr/russland-militaer-geheimprojekt-ruestung-100.html
Zostaw komentarz