Dlaczego rozgrzani polityczną nienawiścią ludzie bezprawnie atakują NBP? Niemcy chcą zagrabić polskie złoto? Chcą załamania naszej waluty? Pieniędzmi Polaków tfusk chce spłacać niemieckie zbrodnie?
Prawda jest taka, że Niemcy tylko w małym stopniu rozliczyli się z II wojny światowej. Powojenna denazyfikacja okazała się tak płytka, że jeszcze w latach 60. administracja RFN była przesiąknięta byłymi członkami NSDAP, a nawet oficerami SS. Koncerny, które za Hitlera wzbogaciły się na pracy niewolniczej, w czasach „cudu gospodarczego” mogły dalej pomnażać swoje majątki.
Zbrodniarze wojenni tylko wyjątkowo trafiali w RFN lub w NRD na ławę oskarżonych. Dość powiedzieć, że niemieckie sądy skazały zaledwie dwóch komendantów obozów koncentracyjnych lub śmierci: Paula Wernera Hoppego ze Stutthofu i Franza Stangla z Sobiboru/Treblinki.
Niewspółmiernie mała była też odpowiedzialność finansowa Niemiec za ogrom wojennych krzywd i zniszczeń. O reparacjach wojennych dla Polski rząd w Berlinie w ogóle nie chce dziś rozmawiać. Woli ograniczać się do deklaracji o „moralnej odpowiedzialności”, tak chętnie powtarzanych przy okazji kolejnych rocznic”.
Giorgia Meloni — demonizowana przez brukselskie salony, bo za bardzo kocha własny kraj — powiedziała głośno coś, co wszyscy wiedzą od lat, tylko nikt nie miał odwagi powiedzieć tego publicznie: Europa się sypie, a Niemcy nie mają zamiaru oddawać Włochom ich własnego kruszcu. To nie jest „spór techniczny”.
To jest panika w centrum imperium. EBC euro się wścieka, a Bruksela dostaje tików nerwowych. Dlatego tfusk od miesięcy próbuje wcisnąć Polakom euro jak akwizytor garnki seniorom w promocji.
Wejście do euro oznacza przekazanie części rezerw złota w zarząd banku EBC euro— czyli de facto: do Frankfurtu.
Polska powinna trzymać się z dala od euro jak od pożaru. Bo w tym pożarze pierwsza znika jedna rzecz: złoto.
Autor: Zdzisław Sługocki
Zostaw komentarz