Zanim zaczniemy kpić z tego pomnika, warto przypomnieć sobie, czym jest Polska i skąd wzięła się jej cywilizacyjna tożsamość. Polska weszła do chrześcijańskiej Europy wraz z chrztem Mieszka I w 966 roku. Przez ponad tysiąc lat chrześcijaństwo, a przede wszystkim katolicyzm, współtworzyły polską kulturę, historię, sztukę, obyczaj i świadomość narodową.
Można być niewierzącym. Można nie lubić tego pomnika. Można uważać go za zbyt monumentalny, można krytykować jego architekturę. To wszystko mieści się w normalnej debacie. Ale robienie z chrześcijańskiego symbolu powodu do kpin czy atakowania katolików to już coś zupełnie innego.
I jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Rodzina Karkosików postawiła ten pomnik za własne pieniądze, z prywatnej inicjatywy, na własnym terenie. Nie za pieniądze z twojego portfela ani z budżetu państwa. Jeżeli ktoś uważa, że te pieniądze można było przeznaczyć na szpitale, leczenie czy pomoc potrzebującym, to bardzo proszę. Wpłać własne pieniądze. Ile przekazałeś na szpitale? Ilu ludziom pomogłeś ze swoich pieniędzy? Ile własnego majątku przeznaczyłeś na ratowanie innych?
Chrystus w Rio de Janeiro jest symbolem Brazylii. Statua Wolności jest symbolem Ameryki. Wielkie pomniki religijne i kulturowe stoją na całym świecie. Polska również ma prawo do własnych symboli i nie musi się ich wstydzić tylko dlatego, że komuś przeszkadza katolickie dziedzictwo.
I może warto zauważyć pewien paradoks. Tolerancja dla innych religii przedstawiana jest jako oznaka otwartości i nowoczesności, natomiast własny, polski symbol chrześcijański potrafi wywołać u niektórych niemal histerię. To już nie jest tolerancja. To zwyczajny antykatolicyzm.
Nie trzeba być katolikiem, żeby rozumieć, że chrześcijaństwo jest częścią polskiej historii. Kto tego nie rozumie, ma problem nie tylko z religią, ale również ze zrozumieniem własnego kraju, jego historii i własnej tożsamości.
Bo człowiek, który odcina się od własnej historii, symboli, kultury i przodków, staje się człowiekiem bez korzeni. Nie wiadomo, skąd przyszedł, nie wie, komu zawdzięcza swoją tożsamość i nie wie, dokąd właściwie zmierza. Można być niewierzącym, można krytykować własną ojczyznę, można mieć inne poglądy. Ale nie można wymazać własnych korzeni bez wymazania części samego siebie. A naród, który wstydzi się swoich przodków, historii i symboli, wcześniej czy później przestaje wiedzieć, kim jest.
Zostaw komentarz