Niedługo 1 września. Dla Polaków to nie jest zwykła data w kalendarzu. To dzień, który przypomina początek największej tragedii w dziejach naszego narodu.
1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę. Rozpoczęła się wojna, która przyniosła śmierć milionów ludzi, zniszczenie polskich miast, rabunek majątku narodowego i próbę wyniszczenia polskiego społeczeństwa.
Ale zanim niemieckie bomby spadły na Wieluń, a pancernik „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Westerplatte, historia polsko-niemieckiego sąsiedztwa przez stulecia naznaczona była konfliktami, walką o wpływy i próbami podporządkowania sobie Europy Środkowej.
Nie można oczywiście wrzucać do jednego worka państwa krzyżackiego, Prus Bismarcka i hitlerowskich Niemiec. To były różne epoki, różne systemy i różne ideologie. Można jednak dostrzec pewien powtarzający się element: ambicję budowania potęgi, która miała wykraczać daleko poza własne granice.
Krzyżacy przybyli nad Bałtyk pod hasłem chrystianizacji pogan, ale stworzyli silne państwo zakonne, które prowadziło ekspansję i wojny z Prusami, Litwą i Polską. Ich potęga rosła kosztem sąsiadów.
Później przyszły Prusy. W XVIII wieku państwo Hohenzollernów uczestniczyło w rozbiorach Polski, odbierając jej ogromne terytoria i przyczyniając się do wymazania Rzeczypospolitej z mapy Europy.
W XIX wieku Otto von Bismarck zbudował potęgę zjednoczonych Niemiec. Jego polityka była oparta na sile państwa, armii i bezwzględnej Realpolitik. Wobec Polaków prowadził politykę germanizacyjną, czego symbolem stały się między innymi Kulturkampf i Komisja Kolonizacyjna.
A później pojawił się Hitler.
Tutaj kończy się jakakolwiek możliwość łagodzenia słów. Niemcy stworzyły zbrodniczą ideologię, której celem było podporządkowanie Europy niemieckiemu panowaniu. Polska miała zostać zniszczona jako państwo, a znaczna część jej ludności wymordowana, wysiedlona lub zniewolona.
1 września 1939 roku ta ideologia przestała być tylko projektem. Stała się rzeczywistością.
W wyniku niemieckiej agresji i okupacji Polska straciła ponad 5 milionów obywateli. Niemcy prowadzili masowe egzekucje, deportacje, roboty przymusowe, grabież majątku i systematyczne niszczenie polskiej kultury. Warszawa została niemal doszczętnie zniszczona.
Polska została ograbiona nie tylko z ludzi, ale również z majątku, infrastruktury i dorobku całych pokoleń.
I dlatego właśnie 1 września nie może być dla Polski tylko lekcją historii.
Rachunek wciąż istnieje
W 2022 roku Polska przedstawiła raport dotyczący strat poniesionych wskutek niemieckiej agresji i okupacji. Ich wartość oszacowano na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych.
To nie jest przypadkowa liczba.
Za każdym miliardem stoją ludzkie tragedie: zamordowani, wysiedleni, zniszczone domy, miasta, fabryki, szkoły, szpitale, zabytki i dobra kultury.
Polska wystąpiła do Niemiec o odszkodowanie za poniesione straty.
Berlin bezczelnie, kłamliwie odpowiedział, że sprawa jest zamknięta.
Nie jest zamknięta dla Polski.
Polska domagała się pamięci, prawdy i rozliczenia skutków niemieckiej agresji. Dzisiaj skundlony rząd Tuska też udaje, że problemu nie ma.
I właśnie tutaj historia zaczyna łączyć się ze współczesnością.
Niemcy już nie potrzebują czołgów
Dzisiejsze Niemcy nie są III Rzeszą. To demokratyczne państwo.Zmieniły się czasy.
Zmieniły się metody.
Dzisiaj Europy nie urządza się za pomocą czołgów.
Wpływ buduje się przez gospodarkę, regulacje, prawo, pieniądze i instytucje europejskie.
I dlatego warto przyglądać się temu, jaką Europę chcą budować największe państwa Unii.
Niemcy przez lata prowadziły własną politykę energetyczną, rozwijając między innymi współpracę gazową z Rosją i Nord Stream. Jednocześnie miały ogromny wpływ na europejską politykę klimatyczną i energetyczną.
ETS, Zielony Ład, kolejne regulacje i wreszcie ETS2 mają zmieniać europejską gospodarkę na ogromną skalę.
Można dyskutować o ochronie klimatu. Trzeba jednak pytać, kto ponosi koszty tych decyzji i czy rozwiązania korzystne dla jednej gospodarki są równie korzystne dla pozostałych państw Europy.
A pamiętacie migracje?
W 2015 roku Angela Merkel powiedziała:
„Wir schaffen das”.
„Damy radę”.
Niemcy otworzyły się na ogromną falę migrantów. W całej Unii Europejskiej złożono wtedy ponad 1,2 miliona wniosków o azyl.
Problemem nie była wyłącznie liczba ludzi.
Problemem był również sygnał wysłany światu:
Europa was przyjmie.
Konsekwencje tamtej polityki Europa odczuwa do dziś. Nasz kontynent został zdemolowany przez głupią,niemiecką politykę migracyjną.
I tutaj dochodzimy do sedna.
Od dziesięcioleci trwa proces pogłębiania europejskiej integracji. Kolejne kompetencje państw narodowych przechodzą na poziom instytucji europejskich.
Współpraca jest potrzebna.
Ale współpraca nie musi oznaczać rezygnacji z własnego interesu.
Polska może być lojalnym członkiem UE a jednocześnie pytać, czy każda decyzja podejmowana w Berlinie, Brukseli czy Paryżu rzeczywiście służy Polsce.
Bo Europa nie może być projektem jednego państwa.
Nie po to odzyskaliśmy niepodległość, aby po latach ktoś inny decydował za nas, jak mamy urządzić własny kraj.
Historia powinna być tutaj przestrogą.
Krzyżacy próbowali stworzyć własne państwo kosztem sąsiadów.
Prusy uczestniczyły w rozbiorach Rzeczypospolitej.
Bismarck budował niemiecką potęgę i prowadził politykę germanizacji.
Hitler próbował podbić Europę i zniszczyć Polskę.
Dzisiaj sytuacja jest oczywiście zupełnie inna. Nie ma niemieckich czołgów jadących na Warszawę.
Ale ambicja wpływania na kierunek europejskiej polityki pozostaje elementem rzeczywistości, a Polska nie powinna podchodzić do niej bezkrytycznie.
1 września zapalimy znicze.
Będziemy wspominać Westerplatte, Wieluń, Warszawę i miliony polskich ofiar.
Będziemy pamiętać o tych, którzy zginęli. O tych, którzy stracili rodziny. O tych, którym odebrano domy i majątek. O całych pokoleniach, których życie zostało zniszczone przez niemiecką agresję.
I będziemy pamiętać również o rachunku, który Polska przedstawiła. Powtarzam
6,22 biliona złotych.
Tu nie ma terminu przedawnienia.Polska zapłaciła za niemiecką agresję cenę niewyobrażalną.
A Niemcy jeżeli chce być jednym z liderów Europy i współdecydować o jej przyszłości, powinny mieć również odwagę uczciwie spojrzeć w przeszłość.
1 września powinien nam na zawsze przypominać, czym może skończyć się sytuacja, w której jedno państwo uzna, że ma prawo urządzić Europę według własnego planu.
Zostaw komentarz