Powoli rozkręca się akcja ministra Mularczyka mająca rzucić Berlin na reparacyjne kolana.
Minister na razie jest łagodny i do swojej akcji postanowił wykorzystać jedynie Radę Europy. Ale niech się w Niemczech, wciąż udających „moralne mocarstwo”, nie łudzą, że na tym się skończy. Bo jak już cała Europa nas poprze, to – w nowym roku – przyjdzie też czas na kolejne kontynenty.
Ja oczywiście wiem, że najważniejsze będzie w tej sprawie stanowisko USA, gdzie jak słychać już nie mogą się doczekać wizyty pana ministra, ale zdecydowanie nie powinniśmy też rezygnować ze wsparcia Australii. Niby to daleko, ale oni tam mają jak wiadomo ogromne doświadczenia w sprawach odzyskiwania wszelakich odszkodowań.
Warto przy tym zauważyć, że na tym kontynencie najwyższym szczytem jest Góra Kościuszki i gdyby minister osobiście udał się na jej wierzchołek, odczytał tam kolejny apel, to zainteresowanie mediów (także niemieckich) wydaje mi się gwarantowane.
A to że Kościuszko nie walczył akurat z Niemcami nie ma tu większego znaczenia, bo wiadomo gdzie dokonał żywota i kto za tym stał.
Zresztą do Szwajcarii też minister powinien pojechać, tylko w niemieckojęzycznych kantonach będzie potrzebował dodatkowej ochrony, bo przecież wszyscy wiemy, że Szwajcarzy jak Tusk robią wszystko pod dyktando Berlina. Ale są tam siedziby różnych międzynarodowych organizacji, które z pewnością nie odmówią ministrowi pomocy, a ona nam się po prostu należy.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Gdyby nie to że jest Autor wręcz fatalnie poinformowany to może byłby jego cynizm nawet i nieco śmieszny. Wiedza o relacjach niemiecko-szwajcarskich zerowa. O kwestiach odszkodowań godna jedynie pożałowania. Jak już robi Autor z siebie błazna to niech się przynajmniej choć trochę zapozna z tematem.