Każdy z nas usłyszał kiedyś, bądź stale słyszy niepochlebne słowa na swój temat. Zazwyczaj zaczyna się niepozornie, niby to zwykła uwaga, niby „dobra rada” lub mały żart, który nas raczej nie śmieszy.

We współczesnym świecie wszelkie wypowiedziane heterosugestie stosuje się tak naprawdę po to, by tak pokierować myślami i emocjami jednego człowieka, aby myślał i odczuwał według „życzenia” drugiej osoby. Najprościej mówiąc jest to czysta manipulacja. Z początku staramy się nie przejmować tymi sugestiami, aż do momentu kiedy stojąc przed lustrem zauważamy, iż z przebojowej osoby staliśmy się zakompleksionymi i nieufnymi istotami, które cichutko, niby mysz, przemieszczają się z miejsca na miejscem, starając się przy tym nikomu nie zawadzać, ani tym bardziej  nie wejść w drogę.

Co się z taką osobą stało? Gdzie należy szukać tego przyczyn?

Otóż jeżeli ktoś słyszy obraźliwe uwagi na swój temat, bądź nader przykre komentarze dotyczące jego osoby i czuje się z tym okropnie, bowiem wie, że to nieprawda – to wówczas jest to przemoc słowna, przed którą de facto należy się bronić. Powszechnie uważać się w naszym etosie, że poprzez wszelkie różnice zdań można wyrazić swoje potrzeby, wyznaczyć pewne nieprzekraczalne granice oraz ustalić co jest dla nas tak naprawdę dobre, a z czym się w ogóle nie zgadzamy. Niemniej jednak jakakolwiek zniewaga, bądź słowa poniżenia czy, co gorsza zastraszania jest nadużywaniem mocnej pozycji jednej osoby nad drugą w celu uzyskania, poprzez „przemoc słowna” korzystnych dla „silniejszego” korzyści lub rezultatów. Toteż jakiekolwiek ustępstwa, tudzież poddaństwo bardziej zachęcają agresora do dalszych bezpodstawnych dezyderatów i krytyki, aniżeli go zniechęcają. Także bezwartościowe są kłótnie, bowiem bardzo często zmieniają się w trwały konflikt, wsparty nękaniem psychicznym.

Dlatego tez niezwykle istotne jest, aby już na samym początku wszelkich znajomości zarysować pewne granice, których bynajmniej żadna ze stron nie może przekroczyć. Ta zasada dotyczy wszystkich znajomości, przyjaźni, jak i związków partnerskich. Bowiem podczas powstawania nieporozumień, których de facto nie brakuje w związkach, dzięki dobrej negocjacji, nierzadko także na drodze kompromisu, można dojść do wspólnych ustaleń, które w mniejszym, bądź większym stopniu usatysfakcjonują obie strony.

Taka jest zasada zdrowego związku zarówno rodzinnego, partnerskiego, jak i koleżeńskiego. Aczkolwiek, rzeczywistość bywa odmienna od naszych „pobożnych życzeń”. Bowiem istnieją osoby, które chcąc zyskać „ekwiwalent” przewagi na swoją potencjalną ofiarą (często słabszą emocjonalnie), ktokolwiek by to był, stosują w sposób dość agresywny wyrafinowaną manipulację słowną. Jeśli będziemy tkwić w takim toksycznym związku skutki tego będą dramatyczne, a nawet katastrofalne.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż, poprzez milczenie, jakim brodzi się zazwyczaj osoba słabsza (ofiara), tak naprawdę wyraża swoją aprobatę na takie, a nie inne traktowanie. Po prostu daje przyzwolenie na manipulowanie swoją osobą i swoim życiem. Czy aby tego chcemy, by inni nami rządzili i mówili, jak mamy żyć?

Stanowczo mówmy NIE!!! Nie wolno nam kontynuować takich przyjaźni, związków czy chociażby zwykłych rozmów, jakie przeprowadzamy kilkadziesiąt w ciągu każdego dnia.

Należy tej „słownej przemocy” powiedzieć: „NIE – nie zgadzam, by ktokolwiek w taki sposób się do mnie odzywał. Jestem wyjątkową osobą  należy mi się pełen szacunek i tego wymagam od każdej osoby, z którą będę mieć do czynienia. Jestem jedyny w swoim rodzaju i na równi z innymi mam prawo do bycia szczęśliwym i poważanym”. Zdarza się również tak, iż odnosimy się do partnera w znieważający sposób, to nie jest to zwykła kłótnia, bądź jak się przyjęło w ostatnim czasie mówić – wymiana zdań. Jest to już przemoc słowna, często zaliczana do znęcania psychicznego. Tego typu słowa powodują, że przestajemy wierzyć w siebie, w swoje możliwości i siły, w wyniku czego tracimy pewności siebie i stajemy się nieufni do innych.

Niemnie jednak pozwalając na takie traktowanie poprzez brak wyrażenia stanowczego sprzeciwu, chociażby w formie słowa „NIE” w gruncie rzeczy doprowadza bardzo często do jeszcze większego pogłębienia problemu. Co więcej, nasz „słowny oprawca” będzie pozwalał sobie na coraz to śmielsze postępowanie w stosunku do naszej osoby, która i tak czuje się z dnia na dzień gorzej, niepewnie i bezsilnie.

Zatem raz jeszcze apelują do wszystkich potencjalnych ofiar mówmy NIE. Jesteśmy wyjątkowi i NIKT nie ma prawa nas krzywdzić.

Kolejnym pytaniem, na które warto znać odpowiedź to jakie są pierwsze sygnały, które dadzą nam znać, iż wpadliśmy w matnię słownej manipulacji?

Otóż, jak wiadomo sprawcą takiej przemocy może być każda osoba. Dlatego najlepiej już w wstępie jakiejkolwiek znajomości dobrze jest obserwować i wysłuchiwać się w słowa naszego nowego „znajomego”. Gdyż wypowiadane przez niego słowa i zdania niosą ze sobą dużą dawkę emocji dobrych lub złych. Jeśli są to dobre ekscytacje to można nadal kontynuować znajomość, jednakże jeśli są to złe odczucia, należy jak najszybciej przerwać konwersację i grzecznie podziękować naszemu rozmówcy. W ten sposób uchronimy się przed jakąkolwiek manipulacją.

Toteż pod żadnym pozorem nie ulegajmy namowom do podporządkowania się. Najlepiej jak to słówko „podporządkuję się” wyrzucimy z naszego słownika. Nie musimy dostosowywać się ani do czyjegoś czasu, ani tym bardziej sposoby bycia. Pamiętajmy – jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i to czyni nas wyjątkowymi!

Zatrważający we współczesnym świecie jest także fakt, iż przemoc psychiczną stosują na równi mężczyźni z kobitami, osoby wykształcone i te bez „studiów”, biedni i bogaci czy też wierzący i ateiści. Krótko mówiąc – wszyscy!

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że osoba która jest agresorem, dlatego atakuje gdyż sam czuje się niepewnie. Ma o sobie bardzo niskie mniemania, co w konsekwencji stara się za każdą cenę zrekompensować sobie poprzez poniżanie słabszej osoby od siebie, która nie ma siły się obronić. Poza tym ludzie, których sposobem na życie jest używanie przemocy, słownej bądź co gorsza ręcznej, w gruncie rzeczy sami boją się żeby nie zostać zranionymi i pierwsi atakują, tym samym skrywając swoją prawdziwą, niejednokrotnie wrażliwą naturę pod maską napastnika.

Z ta kwestą wiąże się kolejna sprawa. Mianowicie, oprawca mając pełną kontrolę nad ofiarą pragnie mieć pewność, iż sam nie zostanie odrzucony lub znieważony. Wówczas wykorzystują wszelkie sposoby, aby czuć się bezpiecznie i komfortowo. A to z kolei prowadzi do tego, że będą obwiniać wszystkich za wszystko. Niejednokrotnie bezczelnie wmówi partnerowi, że wszystko co ma (co osiągnęła ofiara) to dzięki niemu – takie metody spowodują, iż ofiara jeszcze bardziej zostanie emocjonalnie przywiązana do swojego oprawcy.

Niektórzy z was zapewne zastanawiają się kim jest ofiara?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Albowiem najczęściej jest to osoba, która szuka silniejszej osobowości od samej siebie, aby poczuć się bezpieczniej i pewniej „kroczyć” po świecie, w którym, według „potencjalnej osoby”, na każdym kroku czekają zagrożenia i niebezpieczeństwa.

Zastanawiający jest również fakt, dlaczego osoby nękane tkwią w toksycznych, częstokroć wyniszczających je związkach. Powodów jest wiele, niemniej jednak najpowszechniejsze z ich to przyzwyczajenie i strach przed odejściem. O ile w pierwszym przypadku nie chcemy zmian – głęboko wierząc, że w końcu się to zmieni. O tyle w drugim mamy do czynienia podwójnego zła – przemocy słownej (psychicznej) i cielesnej (fizycznej). A to jest już sprawa dla prokuratora.

Często zadajemy sobie pytanie, będąc w takich związkach czy powinniśmy odejść czy też lepiej zostać? Z własnej autopsji wiem, iż najlepszym i jedynym rozwiązanie jest wyrwanie się ze szponów takiego związku jak najszybciej, bowiem później może być już za późno, a jutro może nie nadejść. Należy także zapamiętać, że koszty przemocy zarówno słownej, jak i fizycznej długotrwałe i pozostawiają ślad w naszej psychice (oby nie na ciele) na całe życie. Zwykle osoba nękana traci pewności siebie, bezpieczeństwo i poczucie wiary w swoje możliwości i siły.  Popada w depresję. Niejednokrotnie jest rozbita emocjonalnie, co może doprowadzić do załamania nerwowego – a tu potrzebny będzie już tylko odpowiedni lekarz specjalista.

Istniej jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt zagadnienia. Otóż proces uwolnienia się od przyciągania potencjalnych „manipulatorów” należy zawsze zacząć od samego siebie. Od odpowiedzenia sobie na kilka jakże ważnych pytań, mianowicie dlaczego tak naprawdę tak kurczowo trzymamy się tego związku – partnera, co daje nam bycie ofiarą, czy w ogóle chcemy dalej być stręczonymi? A gdy już dotrze do naszej świadomości, że nie chcemy tego wszystkiego musimy powiedzieć STOP, aby już nikt nigdy więcej nas nie skrzywdził w żaden sposób, ani słowny, ani tym bardziej fizyczny.

Na koniec pragnę podsumować, iż przemoc słowna to każde słowo, które nas „zabolało”, zatem to przede wszystkim wszelkiego rodzaju zastraszanie, obwinianie, zawstydzanie, dyskryminacja, poniżanie, plotkowanie, obrażanie czy też szantażowanie. Niestety nie pozostawia ono widocznych śladów, dlatego jest niedostrzegane i lekceważone nawet przez prawo. Dlatego musimy bronić się sami poprzez natychmiastową reakcję na każde nawet najmniejsze słówko szkalujące nasza osobę, wypowiedziane chociażby dla zabawy.

Powinniśmy otwarcie deklarować co nas „boli” i czego nie będziesz pod żadnym pozorem tolerować.

Kontrolować i nazywać „po imieniu” kąśliwe lub ubliżające nam słowa i zachowanie. Od razu ustalajmy zasady i reguły naszej znajomości, poprzez wyjaśnienie wszelkich sprzeczności lub niedomówień. A przede wszystkim odpuśćmy sobie taką „pseudo przyjaźni”, jeśli powyższe próby nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Szkoda czasu i życia na „wariatów”. Jak to kiedyś mądrze powiedział Frank Outlaw: „Uważaj na swoje myśli, stają się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem. Uważaj na swój charakter, on staje się Twoim losem”.

Pamiętajmy – jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i to czyni nas wyjątkowymi!

Strona autorska: KATARZYNA DOMINIK