Jak zachowa się Polska? Jak zachowają się Polacy?
Pójdziemy umierać za interesy małego, nieciekawego państewka i narodu? Kolejny raz będziemy bronić i chronić ten niewdzięczny naród, który nie umie, nie potrafi i nie chce żyć w zgodzie z ludźmi, którzy ich goszczą? Tę zbieraninę, która ubzdurała sobie, że są kimś wyjątkowym?
W USA zdecydowana większość obywateli silnie sprzeciwia się wojnie z Iranem.
Co tam społeczeństwo, obywatele, kiedy „kwity” na „wielkich tego świata”, zbierane od lat, leżą w sejfach w Tel Awiwie i to oni będą wydawać rozkazy ataku lub nie.
Opętani degeneraci decydują o losach miliardów ludzi.
Pytanie jednak, czy takiego solidnego „oczyszczenia” na świecie nie potrzebujemy?
Ludzkiej natury nie zmienisz, co pokazuje historia. Chyba że zaingerujesz w ludzkie geny i mocno zmniejszysz populację, kontrolując ją (biologicznie i przez środki techniczne).
Zatem wojna jest częścią nas oraz procesów na Ziemi, których doświadczamy co pewien czas.
Wróćmy do przepowiedni.
Scenariusz nieco się zmienił, ale czas się zgadza. Wisi nad nami groźba III wojny światowej.
Na szczęście ma być krótka. Niestety źle, bo strasznie depopulacyjna. Bardzo źle, bo ma zostać użyty atom i nie wszędzie da się mieszkać i uprawiać ziemię.
Pytanie, czy „ktoś na górze” przez tak drastyczną operację nie chce nas ocalić przed czymś gorszym lub to, co robimy, po prostu mu się nie podoba albo mu „zagraża”.
Nie wiemy wszystkiego o tym, co dzieje się w laboratoriach i jak bardzo odkrywamy coś, co ma zostać ukryte.
Dużo mniej ludzi na świecie nie jest czymś złym, jak się nad tym zastanowić. Problem jedynie w tym, kto zdecyduje o tym, gdzie będzie ich najmniej, a gdzie ocaleje najwięcej.
Zawsze będę to powtarzał, że szkoda dzieciaków, młodzieży i ludzi dobrych, ale nieświadomych wielu spraw, tego, jak się ochronić.
Pojedynczo możemy tylko myśleć w takich okolicznościach o sobie i najbliższych. Co się stanie z innymi, to już wykracza poza nasze możliwości reakcji na tak duże zagrożenie.
USA zaatakują Iran?
Tak, zaatakują. Pytanie jednak, jak rozwinie się sytuacja w kolejnych dniach i tygodniach.
Gdybyśmy szli nieco wizją Irlmaiera, to po silnej wymianie ciosów i tym razem przy realnym zagrożeniu walką wielkich mocarstw ze sobą powinna szybko zostać zwołana konferencja pokojowa, na której ma wydarzyć się jakaś prowokacja, coś złego. To spowoduje iskrę do III wojny światowej.
Zmierzamy do niej jednak w nieco innym scenariuszu i „iskrą” obecnie może być „wszystko”.
Nadal wielu sądzi, że to, co miało swój początek w 2020 roku, w tym zachęcanie i naciskanie na określone zachowania całej populacji świata, było przypadkiem?
Sam pisałem wówczas wielokrotnie (uświadamiając, przestrzegając i wyjaśniając), że jeżeli nie uda się „dowieźć” wszystkiego, co wówczas się działo, tak jak sobie założono, to planem B będzie, a nawet musi być, wojna (z wielu powodów).
No i będzie. Mówimy o wojnie światowej.
Zawsze w przepowiedniach, o których myślę i piszę, zastanawiało mnie, co mieli na myśli, mówiąc, że zostanie nas niewielu, garstka, że na niektórych terenach nie będzie ludzi wcale (a wcześniej były gęsto zaludnione).
Wszędzie przewija się sprawa śmiercionośnego skażenia powietrza. To ma głównie pozbawić życia większość ludzi na świecie. Ludzie będą umierać, ponieważ nie będą wiedzieli, jak się zachować, jak się przygotować, jak się chronić.
Później konsekwencje zanieczyszczonej wody, żywności oraz załamania higieny przyczynią się dodatkowo do „dobicia” wielu z ocalałych. Po czymś takim część ocalałych nigdy też nie podniesie się psychicznie i nie będą nadawać się do „odbudowy” świata „po”.
Mają też być problemy z płodnością, co nie dziwi, jeżeli będzie użyta broń atomowa, oraz powrót chorób, o których już zapomnieliśmy, że są częścią ludzkiego pobytu na Ziemi.
Pozostaje nam czekać, jak potoczą się sprawy, i mimo wszystko brać pod uwagę, że mogą potoczyć się bardzo źle.
Autor: Diario
Zostaw komentarz