Czyli jak prezydent chce wyczarować królika z kapelusza.
Najmiłościwiej nam panujący Karol Nawrocki I Batyr chce zasięgnąć opinii narodu w sprawie reformy systemu prawnego, spieprzonego przez PiS. Owszem, może ogłosić w tej sprawie referendum, ale za zgodą Senatu, a tam, będzie figa z makiem. Albo lukrem, jak kto woli.
Referendum ogólnokrajowe może ogłaszać w Polsce Sejm, na wniosek rządu albo sam z siebie.
Może też głowa państwa, ale za zgodą Senatu, a tam, biorąc pod uwagę, że rządząca koalicja ma większość, szanse na zgodę, są marne.
Mogą też obywatele jeśli zbiorą pod wnioskiem pół miliona podpisów.
Nie sądzę, że prezydent i jego otoczenie tego nie wiedzą.
Owszem, wiedzą i to bardzo dobrze.
Ten pomysł to element teatru politycznego organizowanego przez niego, w którym sam siebie osadził w głównej roli.
Tego dobrego oczywiście.
Ci źli, to Tusk, rząd i cała koalicja, które mu pod nogi rzucają kłody,
a on sam?
No cóż, chce tylko dobrze.
Nie z nami te numery, Bruner.
A tak już na marginesie, o co chce zapytać Nawrocki w referendum, bo pytania mogą w nim być wyłącznie zamknięte?
Czy jest pani/pan za tym by nadal w systemie prawnym panował burdel?
Czy jest pani/pan za tym, by Polska nadal wypłacała odszkodowania tym obywatelom, którzy nie mieli sprawiedliwego sądu?
No raczej, nie.
Pan prezydent wrzucił granat do szamba licząc na to, że nas wszystkich g…o ochlapie.
Zostaw komentarz