Kolega mi opowiadał historie z USA lat 70 gdzie w niektórych stanach kobieta, jeśli była zamężna, musiała np musiała mieć pozwolenie od męża na otwarcie rachunku bankowego i wiele innych dziwnych praw, np jeśli kobieta jechała po zmroku sama samochodem, i zatrzymała ją policja, to dzwoniono do męża pytając czy wszystko jest OK.
Natomiast to w co się zmieniły „bojowniczki o prawa kobiet”, dobrze ilustruje załączone przezemnie wideo, (tylko dla ludzi o mocnych nerwach). Gdzie feministki argentyńskie, oglosiły zamiar spalenia katedry w ramach „walki o prawa kobiet”, czyli prawa do aborcji.
Katedra była broniona przez modlących się mężczyzn. CI mężczyźni byli atakowani przez „feministki”. Powiem szczerze, dla mnie one wyglądały na szalone, albo conajmniej opętane, skrajnie agresywne. Rozbierały się, zakładały swoje zdjęte majtki, na głowy modlących się mężczyzn, pluły im w twarz, pryskały w oczy farbą w aerozolu, wszystko przy kompletnej bierności policji.
Dodam że pani Lempart ze Strajku Kobiet, próbowała wypromować zieloną bandanę która wg niej jest „symbolem zwycięstwa kobiet argentyńskich” w Polsce, ale średnio im się to udało.
Tłumaczy się nam że feminizm to ruch walczący o prawa kobiet. Problem w tym że może tak było, ale na samym począktu ruchu feministycznego, który wtedy nazywał się ruchem sufrażystek. Sufrażystki walczyły o uzyskaniu prawa do głosowania, równouprawnieniu w edukacji i pracy, równość prawach majątkowych i rodzinnych. Dziś te postulaty wydają się dla nas oczywiste, bo w Polsce kobiety MIAŁY te wszystkie prawa już w II RP od 1920 roku, ale np w Niemczech, w UK, w USA nie.
Natomiast te demonstracje pokazują że lewicowy feninizm, nie jest wcale walką o prawa kobiet, to pełna nienawiści, agresywna walka, o NARZUCENIE swoich LEWACKICH poglądów wszystkim. Narzucenie w sposób wyjątkowo agresywny, i cwany, One mają świadomość że gdyby ci mężczyźni potraktowali te kobiety tak jak chcą być traktowane, czyli tak jak mężczyzn, to większość z nich, za takie zachowane, znalazła by się z wybitymi zębami w szpitalu, ale one udają że chcą równości, one chcą prawa do bezkarnego robienia tego co chcą, kosztem innych.. Te „feministki” nie chcą żadnej równości, one chcą DYKTOWAĆ wszystkim jak mają żyć wg ich lewackich zasad.
Przypominam film jest dla ludzi o mocnych nerwach.
Zostaw komentarz