– Gdzie ten pacjent, od którego żeśmy się bezskutecznie odganiali przez tydzień? – zapytał ordynator odpalając papierosa w dyżurce.
– Panie doktorze – ale tu nie wolno palić – powiedziała pielęgniarka.
– Wiem, wiem, ale to przez nerwy – otworzył okno lekarz. – Statystyki nam siadły w tym kwartale. Po operacji chodzi tylko połowa zoperowanych pacjentów. Reszta kuśtyka, czołga się, jeździ na wózkach. Źle to wygląda na mieście. Ludzie boją się do nas zapisywać. Musimy coś z tym zrobić – powiedział stanowczo ordynator.
– W czwartek przychodzi na odział ten Zenderowski, ten co od tygodnia się do nas wbijał bezskutecznie. Doktor Kaczkowski go koncertowo spławił. Spuścił mu płyn z kolana, a ten był tak oszołomiony widokiem wbijanej igły do kolana, że nawet nie zadał żadnego pytania. Poszedł i zniknął. I teraz pojawił się znowu. – powiedziała pielęgniarka oddziałowa.
– Dobra, zoperujemy go. Mamy w tym tygodniu jakichś praktykantów? – zapytał ordynator.
– Niestety mamy, pana Damiana, trzeci raz podchodzi do egzaminu. Ale ma wolę asystowania przy operacji – powiedziała pielęgniarka.
– Damian, Damian? – szukał w pamięci ordynator – ach, kojarzę! – krzykną ordynator. – Ma fajną dziewczynę i zupełnie nie rozumiem co ona w nim widzi. To fajtłapa, miękka klucha. – Dobra niech Damian przyjdzie na operację, a wcześniej niech sobie przypomni choćby z tik toka o co chodzi ze ścięgnem mięśnia czworogłowego. Tam jest sporo filmików na ten temat, niech obczai sytuację – rzedł trochę od niechcenia ordynator wyrzucając kiepa przez okno.
W dniu operacji.
– Panie Damianie, mam dla pana ważną wiadomość. Będziesz Pan pod moim okiem operował profesora z Warszawy. Facet jest nalany, przebijanie się przez tkankę tłuszczu zajmie Panu godzinę, ale potem niech go Pan jakoś poskleja. Pielęgniarka mówiła Panu, żeby pan pooglądał sobie filmiki instruktażowe na tok toku i YouTube? – zapytał ordynator.
– Tak, panie doktorze, obejrzałem wiele filmików i wiem nawet jak mu ten mięsień skręcić żeby tak nieco zabawnie chodził. Dzięki temu zyska zasięgi na Instagramie i tik toku. – powiedział student medycyny Damian.
– Damian, zrobimy tak, Ja zacznę, wykonam pierwsze nacięcie, które wiadomo jest najważniejsze, a potem ty się zajmiesz resztą. Jestem zmęczony, muszę się zdrzemnąć – powiedział ordynator. Komputerem nie jestem. Jakby pacjent schodził, to dzwoń na dyżurkę na SORze, niech dyżurny lekarz go oklepie i wyprowadzi na prostą. Potem ja dołączę i zamknę temat. Tylko pamiętaj – noga lewa, nie prawa. Żeby nie było pomyłki jak ostatnio, bo szpital sporo za to zapłacił.
– Ale da pan trójkę panie ordynatorze, za samą chęć podjęcia się operacji, bardzo mi na tym zależy – wypraszał student.
– Dam dam, ale daj mi tylko święty spokój – powiedział ordynator i odpalił kolejnego papierosa. – Za moich czasów trzeba było się bardziej starać, a teraz? Świat schodzi na psy, na manowce.
Zostaw komentarz