Wybory prezydenckie w Polsce 10 maj 2020 roku nie odbędą się, to już jest pewne. Co może w tej sytuacji zrobić Zjednoczona Prawica? – „Stan nadzwyczajny po wyborze I Prezesa SN ratunkiem dla wizerunku PiS, Prezydenta Dudy i pozorów suwerenności narodu polskiego” – wyjaśnia prof. Józef Brynkus.
W obecnym stanie prawnym to jedyna droga. – „Ogłaszając stan nadzwyczajny (przedłużany o kolejne miesiące – powiedzmy dwa – przez większość parlamentarną) PiS daje sobie czas (już z ogłoszenia stanu nadzwyczajnego wynika, że jest takie vacatio temporis, w którym nie może się odbyć głosowanie) na przygotowanie albo nowej ustawy o glosowaniu korespondencyjnym, z którego wyeliminowane zostaną błędy obecnej, albo w zależności od sytuacji ustawy przywracającej głosowanie stacjonarne. W obu przypadkach rolę organizatora przejmie z rąk nieudacznika Sasina PKW i na nią spadnie odpowiedzialność za wszystko” – podkreśla były poseł prof. Brynkus.
PiS dostanie czas. – „Zostaną także przez Prezesa Kaczyńskiego opracowane sposoby zniwelowania negatywnych skutków „umowy Gowina i Kaczyńskiego” w sprawie nieodbycia się wyborów. PiS zyska także czas na znalezienie sposobów wizerunkowego zniszczenia kontrkandydatów Prezydenta Dudy” – przewiduje wykłądowca akademicki.
Duży Jarosław też na tym zyska. – „Jest z tego jednak korzyść dla Jarosława Gowina – czas zemsty na nim Prezesa, bo że ona będzie, to pewne – nieco się wydłuży. Do tych wszystkich działań potrzebna bowiem będzie jego – Gowina – zgoda” -stwierdza naukowiec i publicysta.
Historia lubi się powtarzać. – „Ale stworzony precedens ma bardzo negatywny wymiar – tą samą ścieżką mogą pójść choćby samorządowcy blokując organizację referendum na temat ich odwołania. By przywrócić pozory, że faktycznym suwerenem w Polsce jest naród, premier Morawiecki musi zrobić to, co zostało napisane w tytule: ogłosić stan nadzwyczajny” – wyjaśnia prof. Józef Brynkus.
A pan b. poseł mógłby wyjaśnić, w jaki to sposób samorządowcy ogłoszą stan nadzwyczajny?