Dzisiejsza pocieszajka, czyli opowieść o miłości do kobiety, za którą męzczyzna chciał ofiarować swoje królestwo jest dedykowana tym razem… autorce. Bo najbardziej lubie te własnie historie. Ale ponieważ jest długa, podzielilam na trzy częsci.
Dzis część I.
Kocham cię bolej niźli królestwo…
Władysław Jagiełło i Elżbieta Granowska
Niewielu było w historii świata władców, którzy cieszyliby się jednocześnie pochlebną opinią historyków, miłością poddanych, serdeczną pamięcią narodu, którym rządzili oraz najwyższym uznaniem Kościoła. Jadwidze Andegaweńskiej dane były wszystkie te dowody uznania. Już za życia jej osoba otaczana była legendą. Potem, przez kolejne wieki, trwał i umacniał się kult królowej, aby pod koniec XX wieku doprowadzić do jej beatyfikacji.
Zasłużyła sobie i na miłość ludzką, i na wyniesienie na ołtarze.
Nie tylko dlatego, że – cytując biskupa Stanisława ze Skarbimierza – była ozdobą Królestwa Polskiego, ostoją ładu państwowego, klejnotem niezwykłym, ukojeniem wdów, pocieszycielką nędzarzy, ucieczką pokrzywdzonych, wspomożeniem uciśnionych, świadectwem i osłoną prawa Bożego. Także dlatego, czy przede wszystkim dlatego, że dzięki niej miało miejsce wydarzenie najdonioślejsze, najbardziej przełomowe w dziejach Północy.
Adam Mickiewicz w „Literaturze słowiańskiej” napisał: Przyjmując Wielkiego Księcia Jadwiga pozyskała ogromne kraje dla chrześcijaństwa, a ów mocarz, ostatni i najgroźniejszy władca pogański poddając się kościołowi pociągnął za sobą całą Północ, a Polska nie tylko rozszerzyła swe dzierżawy, ale mogła odzyskać tysiące swej młodzi uprowadzonej przez pogan i więzionej w nieprzebytych puszczach litewskich (…). Cywilizacja polska, ogarnęła cały wielki obszar oddzielający ziemię nadwiślańskie od naddnieprzańskich; na tym obszarze połączyły się dwa rozdzielone narody słowiańskie.
Aby możliwe było owo najdonioślejsze, najbardziej przełomowe w naszych dziejach wydarzenie, młodziutka Jadwiga musiała powiedzieć tak mężczyźnie, którego nie kochała i nigdy nie zdołała pokochać.
Jagiełło był od niej starszy o lat dwadzieścia, nie był fizycznie pociągający i sięgał jej wzrostem co najwyżej do ramienia. Ona była wykształcona, lubiła literaturę, muzykę, dyskusje o sztuce. On był świetnie przygotowany do sprawowania władzy, ale nie zadbano o jego ogładę umysłową i intelektualną. Nie potrafił nawet czytać i pisać. Jego ulubioną i praktycznie jedyną rozrywką były polowania.
Jadwiga musiała pokonać naturalny w jej sytuacji strach oraz wstręt psychiczny i fizyczny. Ale skupiając się na poświęceniu Jadwigi zapomina się niemal zupełnie o uczuciach Jagiełły.
.
To prawda, że wraz z polską koroną Władysław Jagiełło otrzymał przeogromną władzą nad dwoma wielkimi krajami, zjednoczonymi sojuszem politycznym. To prawda, że otrzymał za żonę kobietę słynną na cały świat z urody, czaru i inteligencji. Ale prawdą jest również, że ta śliczna kobieta przez kilka pierwszych lat małżeństwa odmawiała mu wstępu do swej sypialni, okazując mu na wszelkie sposoby niechęć i odrazę. Rzadko przywołuje się znamienną scenę, kiedy Jadwiga, zbesztana podczas spowiedzi za nie wywiązywanie się z małżeńskich obowiązków, zawrzała tak wielkim gniewem, że przewróciła konfesjonał wraz z siedzącym w nim kapłanem.
W rok po ślubie doszło do innego skandalicznego incydentu. Zamkowa plotka głosiła, że na jednej z uczt wydawanych przez Jadwigę, pojawił się jej ex-narzeczony, książę Wilhelm Habsburg. Książę wystąpił w przebraniu, tańcował z królową, a po kolacji miał się z nią spotkać. I to sam na sam! I na dodatek w jej prywatnej komnacie.
Racja stanu wymagała jednak, aby położyć kres dąsom królowej. Królestwo potrzebowało następcy tronu. Unikanie się przekreślało szansę na utrwalenie dynastii.
Zdołano więc przekonać zwaśnionych małżonków o konieczności pogodzenia się.
Stosunki między Jadwigą i Jagiełłą nie stały się wprawdzie bardziej serdeczne, ale przynajmniej poprawne. Nie na tyle jednak, aby kraj mógł cieszyć nastepcą tronu.
W chwili poślubienia Jadwigi Andegaweńskiej Władysław Jagiełło miał około 35 lat. Nie był Adonisem, ale rycerz Zawisza Czerwony z Oleśnicy, wysłany przez Jadwigę w celu dyskretnych, ale możliwie dokładnych oględzin jej przyszłego małżonka raportował, że Jagiełło jest foremnie zbudowany i wyglądem nie różni się od innych chrześcijańskich rycerzy.W Jadwidze te jego przymioty nie wzbudzały jednak cieplejszych uczuć. Ale u innych kobiet Jagiełło miał całkiem spore wzięcie.
Żadne źródła nie podają informacji o litewskiej żonie lub kochance (kochankach) Jagiełły. Ale trudno sobie wyobrazić, aby człowiek pełniący najważniejszą rolę w Wielkim Księstwie był do trzydziestego piątego roku życia kawalerem. Najprawdopodobniej wówczas, kiedy udawał się do Krakowa, pozostawiał w Wilnie kobietę, z którą dzielił wcześniej życie. Być może zostawiał w Wilnie także swoje serce.
Przez pierwsze lata swego małżeństwa z Jadwigą musiał boleśnie odczuwać jej niechęć i afronty. Być może to odtrącenie przez żonę powodowało, że rzadko przebywał na Wawelu. Właściwie – król i królowa prowadzili dwa całkowicie odrębne dwory i dwa całkowicie odrębne życia. Ich spotkania były i rzadkie krótkotrwałe. Skrupulatni kronikarze wyliczyli, że w niektórych latach małżonkowie spędzili ze sobą co najwyżej kilkadziesiąt dni w roku.
Po kilku latach małżeństwa stosunki w królewskim stadle znacznie się polepszyły. Jadwiga wydoroślała i zaczęła doceniać polityczne talenty męża. W jego imieniu podejmowała się trudnych mediacji. Najwyraźniej zrozumiała też znaczenie, jakie ma dla przetrwania polsko litewskiego sojuszu trwałość dynastii, bo po dwunastu latach małżeństwa zawiadomiła męża, że spodziewa się dziecka. Władysław szalał ze szczęścia. Pragnął przychylić Jadwidze nieba. Jadwiga przyjmowała objawy serdeczności męża łaskawiej niż poprzednio, ale bez wylewności.
Śmierć maleńkiej królewny Elżbiety Bonifacji i niemal jednoczesna śmierć jej matki zdawały się przekreślać sens poprzednich trzynastu lat oraz wzajemnych ofiar i wyrzeczeń. Królowa Jadwiga legitymizowała prawo małżonka do polskiego tronu. Owdowiały Jagiełło czuł się na polskim tronie o wiele mniej pewnie. Przewidując to Jadwiga przed śmiercią wskazała osobę swojej następczyni przy boku Władysława. Nową królową Polski miała zostać inna Piastówna, Anna Cyllejska.
Dla dobiegającego już pięćdziesiątki Jagiełły małżeństwo to stało się polityczną koniecznością. W dodatku, zważywszy na potrzebę posiadania potomstwa, pilną koniecznością. Tymczasem Władysław grymasił. To prawda, ze Anna była wyjątkowo szpetna. Ale to nie brak kobiecych wdzięków stanowił główną przyczynę jego niechęci do jej poślubienia. Przyczyną, co wyjaśniło się dopiero po piętnastu latach, była najprawdopodobniej miłość króla do innej kobiety.
Jej postać i imię przewijają się nieustannie od momentu pojawienia się Jagiełły na Wawelu. Żaden jednak z obserwatorów dworskiego życia przez ponad dwadzieścia lat jego panowania nie zauważył oznak przywiązania i namiętności, jaka łączyła i połączyła tych dwoje ludzi.
W dniu 15 lutego 1386 roku., kiedy w Katedrze Wawelskiej polewano Wielkiego Księcia chrzcielną wodą święconą, nadając mu imię Władysława, jego matka chrzestną była Jadwiga z Melsztyńskich Pilecka, najmożniejsza i najbardziej poważana dama Królestwa.
Jadwiga Pilecka miała córkę-jedynaczkę, Elżbietę. Elżbieta, przez sakrament Jagiełłowego chrztu, stawała się jego kanoniczną siostrą. Jej wuj, Spytko z Melsztyna był najbardziej zaufanym przyjacielem Władysława. Trudno sobie wyobrazić, by Elżbieta i król nie mieli okazji do czestych spotkań.
Kroniki podają dwie różniące się aż o lat osiem daty jej przyjścia na świat: rok 1872 oraz 1380. Jeśli c przyjąć za bardziej wiarygodną pierwszą z wymienionych dat, to wówczas Elżbieta Pilecka byłaby rówieśniczką królowej Jadwigi. Być może należała nawet do jej fraucymeru. A jeśli nie, to musiała znać większość dworek. Pochodziły przecież, tak jak ona, z najmożniejszych rodów królestwa, powiązanych ze sobą najrozmaitszymi koligacjami. Na pewno zaś znała najbliższą Jadwidze dwórkę, Węgierkę Elżbietę Bebekównę.
Elżbieta Bebek przybyła do Polski wraz z orszakiem Jadwigi Andegaweńskiej. Młodziutka, urodziwa i pełna temperamentu Węgierka bardzo szybko zwróciła na siebie uwagę Spytka z Melsztyna. Polski rycerz cierpliwie odczekał, aż doszła do lat, a następnie ją poślubił. Poślubiwszy Spytka ,Elżbieta Bebekówna stała się wujenką swej rówieśnicy i imienniczki, Elżbiety Pileckiej.
Był jeszcze jeden związek łączący bardzo blisko Elżbietę Pilecką z dworem wawelskim i królem. Jej serdeczną przyjaciółką była rodzona siostra Jagiełły, Aleksandra, żona księcia Ziemowita Mazowieckiego. Panie często odwiedzały się w swoich dobrach i lubiły spędzać czas w swoim towarzystwie. Elżbieta musiała więc wiele razy spotykać Władysława podczas składanych Aleksandrze wizyt. Król był bowiem bardzo przywiązany do siostry i podczas podróży niemal zawsze odwiedzał ją w jej zamkach oraz . Spotykali się też w siedzibach wspólnych krewniaków i znajomych. A więc zapewne i w licznych siedzibach należących do Elżbiety.
Gdyby nawet nie istniały żadne rodzinne i towarzyskie koneksje pomiędzy królem i Elżbietą Pilecką, Jagiełło i tak musiałby słyszeć o tej kobiecie. Bo z urzędu nader często przychodziło mu zajmować się i jej osobą, i jej sprawami. Swoim współczesnym Elżbieta dostarczała bowiem przez dziesiątki lat nie lada materiału do snucia fantastycznych opowieści i najrozmaitszych domysłów i plotek.
Jako panna uchodziła za najlepszą partię w Polsce. I choć matka pilnowała tego skarbu jak oka w głowie, Elżbietę udało się jednak wykraść z rodzinnego zamku w Łańcucie. Raptu dokonał rycerz z Moraw, Wyszl Czambor. Wywiózł Elżbietę poza granicę Polski i tam ją poślubił, choć nie ma żadnych dowodów na zawarcie tego małżeństwa..
Elżbieta niedługo przebywała na Morawach. Wkrótce pojawił się w zamku Czambora inny jej wielbiciel, rycerz Jańczyk z Hińczy. Odbił porwaną pannę (mężatkę?) i zdołał ją dowieźć do Krakowa. I tam, tym razem oficjalnie, wziął z nią ślub.
Czambor wciąż jednak nie rezygnował ze swojej cennej zdobyczy i przyjechał do Krakowa.. Hińczycki nie stanął z nim jednak w rycerskie szranki. Po prostu zamordował rywala, gdy ten wychodził z krakowskiej łaźni. Była to więc dosłownie gardłowa sprawa. I jako taka musiała trafić przed oblicze króla Władysława Jagiełły.
Elżbieta była najważniejszym świadkiem podczas owego procesu. Nie wiemy jednak, w jaki sposób przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Kogo broniła? Własnej reputacji? Czambora? Jańczyka? Zapewne tego ostatniego, ponieważ popełnione przez niego zabójstwo zostało usprawiedliwione wyższymi racjami, a on uwolniony od kary.
Nie wiadomo, czy związek Elżbiety i Jańczyka z Hińczy był szczęśliwy. Wiadomo, że był krótkotrwały. Drugi mąż Elżbiety z Pileckich- Czamborowej- Hińczyckiej zmarł po kilku latach w bardzo tajemniczych okolicznościach.. Młodziutka , ale już dwukrotna wdowa stała się jeszcze bardziej łakomą partią niż w czasach swego panieństwa. Jańczyk pozostawił bowiem po sobie pokaźną schedę.
Elżbieta, jako mężatka (i to dwukrotna) tym razem była już pod każdym względem panią swojej woli. Mimo to decyzję o swoim dalszym losie pozostawiła w rekach wuja, Spytka z Melsztyna i króla. .
Zdawać by się mogło, że marszałek królewskiego dworu i monarcha zdecydują się na kandydata godnego pozycji społecznej i majętności Elżbiety. Tymczasem nowy pretendent do ręki Elżbiety, Wincenty Granowski, nie piastował żadnych wysokich stanowisk. Nie był bogaty. Ne cieszył się względami swej przyszłej żony. Należałoby więc zapytać, dlaczego temu hołyszowi dostał się – i to za pośrednictwem króla – najlepiej oprawny klejnot Królestwa?
Nasuwa się przypuszczenie, że pan Wincenty miał pełnić jedynie rolę alibi dla kogoś, kto naprawdę zawładnął (lub pragnął zawładnąć) sercem i osobą Elżbiety, ale poślubić jej nie mógł.
Cdn.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz