Ukatrupienie CPK, projektu użeglugowienia Odry, postawienie pod znakiem zapytania nowego terminalu LNG – oto „ambitne” plany nowej koalicji od lewa do prawa, w górę i w dół. Polacy mają żyć w grajdole, żreć kapustę z ziemniakami, zaniechać hodowli „gwałconych” krów, a docelowo zalesić cały kraj i żyć jak jaskiniowcy. Tylko dlatego, że rządzą nami „elity” kompradorskie, które własny naród sprzedadzą za obietnice jakiś „dojnych” stołków.
„Golić to bydło, a jak zdechnie przerobić na mydło”. Oto kwintesencja „programu” politycznego i stu niekonkretnych konkretów.
Obiecałem nie emocjonować się polityką, ale jak ktoś wciska kit, że uda się sensownie rozbudować lotnisko na Okęciu, w terenie zabudowanym, kilka kilometrów od centrum stolicy, latać dwa-trzy razy częśćiej ludziom nad głowami bez opcji nocnych kursow, to albo jest durny, albo cyniczny wierząc w to, że ludzie to kupią.
Już widzę, jak w przypadku zagrożenia wojennego lądują tam wielkie samoloty z wojskiem i sprzętem. Już prędzej wybudują pierwsze na świecie lotnicko w garażu podziemnym, niż rozbudują Okęcie. Wystarczy spojrzeć na mapę i tereny zabudowane. Trzeba byłoby co najmniej 1/3 Warszawy wyburzyć, a mieszkańców przesiedlić, żeby osiągnąć połowę planowanego w ramach CPK hubu lotniczego z opcją obsługi cargo w Środkowej Europie.
Jakoś Austriacy rozbudowując lotnisko w Schwechat położone niespełna 20 km od Wiednia nie mają takiej idiotycznej rozkminy i właśnie wykorzystują czas na zbudowanie środkowoeuropejskiegu hubu, bo czołowi polscy politycy twierdzą, że można latać z Berlina. Na wczasy owszem, ale czy Berlin w razie czego przyjmie tysiące samolotów z pomocą dla Polski, jak zrobi się naprawdę niebezpiecznie? Śmiem twierdzić, że będzie dokładnie odwrotnie. Glapiński może niezbyt lotny, ale to nie jego trzeba stawiać pod Trybunał Stanu, który w ciągu 30 lat sie nie zebrał, bo mimo sprzecznych interesów, partyjne „elity” z lewa i prawa wzajemnie myją sobie ręce.
Pora uświadomić sobie, że Polska znajduje się w największym zagrożeniu od 1939 roku i przestać zajmować się tematami pobocznymi – aborcją, tabletkami dzień po czy likwidacją zadań domowych, tylko zająć się tym, co naprawdę w tej chwili istotne. I może też warto publicznie zadać pytanie, którzy politycy kupili sobie mieszkania za zachodnią granicą, a jest ich trochę, i przestać poważnie traktować ich słowa. Bo będą pierwszymi pasażerami wyczarterowanych lotów zostawiając Polaków na pastwę losu.
Albo teraz, albo nigdy. Znajdujemy się w newralgicznym czasie, w którym możemy przestawić zwrotnicę historii, albo ku przepaści, albo ku rozwojowi. Za rok-dwa może być juz za późno. Nie będzie już drugiej szansy.
PiS pod wieloma względami był nieudolny, ale parę sensownych prorozwojowych wdrożył. Nie krytykowałem publicznie, bo liczyłem na dobrą zmianę, która w drugiej kadencji zamieniła się w lenistwie. Ale przy tych nawet niezbyt udolnych rządach, obecny nierząd i zwyczajna zdrada stanu, to pikuś.
Zostaw komentarz