Podczas dzisiejszego przemówienia w Szczecinie PJK zapowiedział, że „jeszcze krok i przegonimy Japonię”.

Wspomniał w tym kontekście o Wałęsie, stwierdzając, że wprawdzie też to niegdyś obiecywał, ale poszedł złą drogą. Z tego co zrozumiałem, to mamy ją przegonić w poziomie PKB na głowę lub średniej płacy.

Bardzo dużo było oczywiście o PDT, którego nazwał „średniodużym misiem” wedle rankingu z Sowy&Przyjaciół. Jeszcze więcej było jednak o jego szefach z Niemiec, którzy jak się okazuje już w przyszłym tygodniu dostaną oficjalną notę z żądaniem wypłaty reparacji.

PJK przestrzegał też gorąco przed możliwością sfałszowania wyborów przez samorządy opanowane przez opozycję. Zapowiedział w związku z tym wprowadzenie przeźroczystych urn, kolektywnego liczenia głosów oraz kamer w lokalach wyborczych.

Zapewnił też, że pod rządami PiS „Polska nie będzie niczyim popychlem”. O ile oczywiście nie wygra opozycja, która zdaniem PJK chce przywrócić postkomunizm. – „My stoimy teraz tam, gdzie dawniej stała Solidarność, a oni, tam gdzie komuniści” – oświadczył.

To oczywiście tylko kilka z kilkudziesięciu wątków, którymi prezes uraczył dziś swoich słuchaczy.

Mnie najbardziej ujęło, że PJK najpierw opowiadał o trzech katastrofach gospodarczych, jakie spotkały Polskę po 1989 („dwóch balcerowiczowskich i jednej tuskowej”), a po chwili bez mrugnięcia okiem powołał się na jakieś analizy OECD wedle których w 1991 r. przeciętny Polak miał dysponować 27% siły nabywczej przeciętnego Niemca, a dziś ma już mieć 66%. I wszystko to udało nam się najwyraźniej od 2015., bo wcześniej wiadomo kto głównie rządził.

Po wysłuchaniu dzisiejszego przemówienia, życzę PJK zachowania jak najlepszej kondycji i możliwie dużej liczby podobnych wystąpień jak dzisiejsze.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.