Wytrzyjcie oczy ze zdumienia. Sąd Najwyższy właśnie rozbił w pył wariactwo internetowej sekty Giertycha. Tak – tej samej, która z pianą na ustach próbowała ukraść zwycięstwo Karolowi Nawrockiemu, posługując się propagandą rodem z bolszewickiej kuchni – gubieniem kart, fałszerstwami, manipulacją.

Ale czasy się zmieniły – nawet Sąd Najwyższy, ten sam, który przez lata pełnił rolę gumowego stempla postkomunistycznych układów, dziś nie wytrzymał absurdu. Komunikat opublikowany w środku nocy nie jest komunikatem – to akt oskarżenia wobec całej polityczno-medialnej mafii, która chciała wywrócić Polskę do góry nogami.

Ale Polska nadal pogrążona jest w chaosie.

Z jednej strony – Sąd Najwyższy przygotowuje się na odparcie ataku bojówek Prokuratora Generalnego. Z drugiej – granicy pilnują zwykli obywatele, których za to ściga polska policja.
Tak – ściga się patriotów, którzy próbują zatrzymać nielegalnych imigrantów – a ci już dokonują brutalnych zbrodni na polskich ulicach.

To nie jest państwo prawa.
To państwo odwrotności.
Tu za patriotyzm grozi sąd, a za zdradę dostaje się tekę ministra.
Tu ściga się chłopaka, który stanął na granicy z latarką, a uniewinnia przemytnika z Brukseli.

Wojna hybrydowa z Niemcami trwa. Ale rząd polski udaje, że jej nie widzi.

Dlaczego?
Bo trzeba by było przestać tańczyć na unijnej smyczy.
Trzeba by przestać zgadzać się na każde polecenie z Berlina.
A Tusk tego nie zrobi – bo tam zawsze czuł się bardziej u siebie niż tutaj.

To nie są teorie spiskowe.
To twarda, brutalna geopolityka.
A rachunek interesów od lat wypada na niekorzyść Polski.

Wybory? Fałszuje już nie władza – tylko opozycja wspierana przez sympatyków rządu.

Gubienie kart.

Zastraszanie ludzi.

Medialny lincz na tych, którzy mają czelność głosować „niewłaściwie”.

Tak – to się dzieje tu i teraz.
W „nowej, demokratycznej” Polsce.

Ulice krzyczą dwoma językami.

– „Je×ać PiS!” – wrzeszczą elity, celebryci, media, salony.
– „Niech żyje Polska!” – mówią ci z zaścianka, z prowincji, których nie stać na inflacyjną „eko-marchewkę” z Lidla.
To jest symbol naszej schizofrenii narodowej.
Dwa kraje. Dwie rzeczywistości. Jeden paszport.

A premier? Nie rządzi. Premier słucha gangsterów.

Nie analiz wywiadu, nie raportów wojska, nie danych wywiadowczych.
Premier wie, co się dzieje, bo kierowca mu powiedział.
Ten sam kierowca, który robi milionowe przekręty.

Premier Rzeczypospolitej – w oddzielnym wagonie. Jak cesarz, którego nikt nie zaprosił do stołu, bo nikt go poważnie nie traktuje.
Premier, którego nikt nie ogra w Unii Europejskiej – bo nikt z nim nie gra.

CPK – pomnik narodowego rozwoju? Nie. Pomnik narodowego upadku.

Centralny Port Komunikacyjny miał być nowym początkiem.
Dziś jest dowodem, że 40-milionowy kraj nie potrafi nawet zacząć budowy strategicznego projektu, bo każda łopata wywołuje wojnę domową.
Zamiast terminali – mamy memy.
Zamiast pasa startowego – pasmo kompromitacji.

I teraz pytanie do „uśmiechniętych” – dotarło coś wreszcie do was?

Czy nadal jedyne słowa, które jesteście w stanie wyartykułować, to bezmyślne:
„××××× ×××”?

To jest ta Polska, której chcieliście?
Zadowoleni, że będą w Polsce wiatraki i niemieckie farmy energetyczne, a nie wojsko, przemysł i suwerenność?

Kiedy wam przybędzie rozumu?!

Bo to wasza wina. Wyborcy PO.
Klakierzy TVN.
Fani Giertycha.
Wasze decyzje. Wasze zaślepienie.

A sam Giertych? Qń się zagalopował.

Bo już wie, że bat i homonto na Qnia czekają.
I to nie w przenośni – tylko dosłownie:
– za manipulacje giełdowe,
– za oszustwa,
– za działania na szkodę państwa.

Klawisze już czekają, a w celach – śmiech i szykowanie miejsca dla nowej „lejdi”.

Podsumowanie?

Nie jesteśmy już w Polsce.
Jesteśmy w jej karykaturze.

Państwo z dykty.
Rząd z importu.
Premier z innego wagonu.
Patriotyzm – przestępstwo.
Zdrada – ścieżka kariery.
Głupota – cnota narodowa.

Ale pamiętajcie:
Prawda przetrwa.
Jeszcze przyjdzie dzień, gdy Giertych, Tusk i cała ta „europejska szlachta” będą musieli odpowiedzieć –
nie przed kamerami, ale przed historią.

A historia nie zna litości.