BARDZO WAŻNE!!!

Kanclerz Scholz jest tu bardzo klarowny – jeśli USA nie dostarczą pomocy Ukrainie w koniecznym zakresie, to Europa nie podejmie wyzwania i uzna, że negocjacje z Rosją są jedynym wyjściem.

Oczywiście – możemy być wówczas pewni, że negocjacje z Rosją będą prowadzone nie tyle „z Europą”, ale z Scholzem i Macronem, co oznacza powrót do „formatu normandzkiego”, którego owocem były wcześniejsze porozumienia mińskie. Ich owocem będzie więc coś w rodzaju „Minska III”, przy czym należy mieć na uwadze, że to Rosjanie będą czuli się panami sytuacji, zatem ich punktem wyjścia będą żądania wysunięte przez Siergieja Ławrowa w 2021 – skrajnie niekorzystne dla Polski i reszty krajów naszej części Europy.

Chciałbym wiedzieć, jaka w tej sytuacji jest koncepcja obecnego rządu. Pamiętajmy, że w 2014 r. pan Sikorski nadzwyczaj radośnie przyjął wypchnięcie Polski z negocjacji w Mińsku a do historii przeszły jego słowa w Kijowie: „podpiszcie porozumienie, albo wszyscy zginiecie”. Wszyscy wiemy też, czym porozumienia mińskie się skończyły.

Prowadzi nas to do wniosku, że Polska zostanie postawiona przed wyborem: albo przystajemy na federalizację Europy w formacie proponowanym przez Niemcy i Francję, czyli de facto w formacie do imentu wydrenowującym nas z suwerenności, albo przywódcy Niemiec i Francji gestem Piłata zaaranżują z Putinem kolejny rozbiór Polski.

Szokujące słowa Tuska wypowiedziane pod adresem amerykańskich Republiknów służą temu, aby zerwać wszystkie więzi Polski z prawdopodobną przyszłą administracją zanim dojdzie do omawianej wyżej sytuacji. Polska musi zostać opuszczona przez Amerykę i pan Tusk dołoży tu wszelkich starań. Inkorporacja Polski przez niemiecko-francuskie kondominium ma się wówczas już bez przeszkód zmaterializować, bo żadna inna opcja nie będzie na stole.

Słowa Tuska pod adresem republikańskiej większości w Kongresie należy widzieć na tle tego, z jak wielkimi pretensjami i zarzutami o rzekomą „prorosyjskość” spotkała się powściągliwość obozu Zjednoczonej Prawicy w składaniu gratulacji zwycięskiemu prezydentowi Bidenowi.

Powiem, że w tej sytuacji w przypadku prawdopodobnej wygranej Trumpa w nadchodzących wyborach należy spodziewać się ze strony rządu Tuska gestów znacznie poważniejszych i znacznie bardziej wrogich. Obecna koalicja może po prostu do tego stopnia „podłączyć się” pod niemiecką rację stanu, że podważy wszelki sens utrzymywania dobrych kontaktów Polski z administracją Trumpa.

Cel tego będzie dla mnie jasny i go wyżej opisałem.

Czytaj więcej.