Pamiętacie Krzyż koło Pałacu Prezydenckiego po Smoleńsku? Dobrze znam sprawę. Mój przyjaciel był szefem zorganizowanej ad hoc ochrony krzyża i ludzi modlących się pod nim. Gdzie wtedy byli obecni obrońcy? Pamiętam jak mój kumpel wkurzał się, bo znikąd pomocy, a jeszcze ścigała go policja. W jego mieszkaniu, niewielkim, powstało „Solidarni 2010”. Nikt nie pomógł. A kościół? Zabronili ks. Małkowskiemu odprawiania Mszy, a po Palikocie, tzn. po słynnym happeningu, naciskali na usunięcie Krzyża i w ogóle nie chcieli rozmawiać z ludźmi. Wiem, że teraz są ogromne naciski na panią Ewę Stankiewicz, by nie kręciła dokumentu o tym wszystkim, ani kolejnego filmu o Smoleńsku, zbieżnego dziwnym trafem z moimi audycjami. Te naciski nie pochodzą z lewicy.

Nie mówcie mi więc o czystych intencjach i obronie wiary, bo zawsze przypomina mi się to, co działo się wtedy. Teraz każdy odważny, a wtedy? Szymon był praktycznie sam i …To jednak zostawmy.

Przypominam, że poparłem PiS, bo myślałem, że wyjaśni Smoleńsk i kilka morderstw politycznych. Ja byłem bezsilny. Nabrano mnie i wielu innych. Także i ci nabrani są dziś na ulicach i jest ich dużo. Pamiętajcie o tym zanim obrzucicie ich błotem. Niech biskupi przypomną też sobie w jaki sposób reagowali na Krzyż na Krakowskim. Jak byli obojętni . A co się działo przed wydaniem „Spisku Założycielskiego”? Jakie były naciski hierarchii by tego nie wydawać? Opowiadał mi ksiądz Małkowski. A co wyprawiali niektórzy z PiS? I kto mnie nazwał prowokatorem?

Napiszecie teraz, że jestem za niszczeniem kościołów i przeciwko „prawdziwym Polakom”? Piszcie, a ja, pamiętając krzyż pod pałacem, odpowiem krótko i dosadnie:

Wypierdalać!