Temat stary jak świat. Rodzice, którzy mieli kiedyś jakieś aspiracje, a nie udało się im ich zrealizować, przerzucają je na dzieci. Inwestują w nie w nadziei, że one dokończą dzieła swoich starych. Ale czasem te pragnienia występują w nieco złagodzonym wariancie. Zabieramy dzieci do miejsc, które nas urzekły, z którymi mamy miłe wspomnienia, w nadziei, że one też tego doświadczą. Jeśli tak, to prawdopodobnie w niewielkim stopniu, i zupełnie w inny sposób niż byśmy sobie tego życzyli.

Ostatni mój rajd po Bałkanach, 4400 km w 8 dni to był właśnie przejaw takiego myślenia. Pokazać wszystko, w pakiecie, najlepiej na zapas więcej. Co ich obchodzi, gdzie ojciec na dworcach nocował i w jakich spelunach żarł. Gdzie chodził się ogarnąć toaletowo i gdzie pił piwo siedząc na rampie kolejowej.

Wciąż uczę się (opornie) patrzeć na świat oczyma dziecka, a nie oczyma własnych ambicji i oczekiwań względem Oli i Cyryla. Cholernie to trudne.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.