Tak się dziękuje funkcjonariuszom publicznym, którzy pracowali z oddaniem i pasją na rzecz państwa nie patrząc nigdy na to skąd wieje wiatr i kto jest u władzy. Zbigniew Pustelnik to jeden z lepszych prokuratorów w Polsce na co dzień mieszka w uroczej miejscowości koło Bielska-Białej, i mało kto z jego sąsiadów wie, kim jest ten pan za płotem.

To on dwadzieścia lat temu wdrażał system świadka koronnego, jako pierwszy przecierał szlaki śledczym w pracy ze świadkami koronnymi, wieloletni naczelnik antymafijnego wydziału w prokuraturze katowickiej a w ostatnim czasie nadzorował śledztwa prowadzone z udziałem CBA.

Pustelnik bardzo ostro reagował na sytuacje, kiedy to funkcjonariusze służb specjalnych chodzili na skróty, często też bardziej dbał o bezpieczeństwo funkcjonariuszy niż ich przełożeni wytykając im niebezpieczeństwo nie tyle to dotyczące sytuacji prawnej, co sytuacji związanej choćby z pracą pod przykryciem. Znał działalność grup przestępczych, potrafił przewidywać ich ruchy. Był bardzo wyczulony na przecieki ze śledztw, wiedział, że jak jest kret i „cieknie”, to śledztwo padnie, potrafił w kilka godzin doprowadzić do zmian grupy operacyjnej, bo wiedział, że w śledztwie, które nadzorował nastąpił przeciek, bez mrugnięcia okiem kosił jak na rasowego śledczego przystało, ludzie z nim pracujący a mający kręgosłup po prostu się z nim liczyli i go szanowali.

Prowadził najważniejsze śledztwa dotyczące przestępstw korupcyjnych i zorganizowanych grup mafijnych, zabójstw, porwań dla okupu w śląskim wymiarze sprawiedliwości uchodzi niemal za legendę, niebywale skromny, profesjonalny i odważny facet, teraz spod Bielska-Białej będzie musiał jeździć do pracy w rejonówce w Zabrzu, to upokorzenie faceta, który przez lata najlepiej jak mógł pilnował bezpieczeństwa mieszkańców śląska i nie tylko, od teraz będzie zajmował się włamaniami do altanek i kradzieżami radyjek z aut.

Taką oto mamy prokuraturę po zmianach. A wszystko dlatego, że miał odwagę wykazać funkcjonariuszom CBA, że materiał jaki zgromadzili w jednym śledztwie ma znamiona dowodu nielegalnego. Ale co tu się dziwić, skoro dziś mamy taki oto styl, że cieknie nawet z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, a osoby które ten wydział ma za zadanie operacyjnie ochraniać nie mogą czuć się bezpiecznie, bo ich dane adresowe, czy telefony wyciekają do przestępców. Skoro degradowani są tacy ludzie, jak prokurator Pustelnik, mnie już nic nie zdziwi w tym kraju.

Autor: Paweł Miter
Dziennikarz śledczy „Warszawskiej Gazety” i „Gazety Finansowej”.