Przyjrzyjcie się tej szczerej wąsatej gębie po prawej. Zachodnioeuropejskie twittery mówiły, że to ktoś „from Holland”, chociaż jak się wsłuchało w to, co mówi, z petem spalonym ponad połowie, wiszącym na wardze – to była chyba polska solidna kurwa. No i już jasne, że nie Holand, tylko Poland. Nasi.
Potem pojawił się filmz Tik-toka, gdzie śpiewa z ekipą jadąc na zadanie piosenkę Grechuty, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, a potem kolejne jak siedzi w okopie i mówi, że to tak cały czas ta artyleria, raz w jedną, raz w drugą. A na jeszcze innym prosi kolegów z Legionu Międzynarodowego z polskim, twardym akcentem:
– sej zamting, sej zamting
I w końcu mówi do telefonu, że do zobaczenia w komplecie po akcji:
– bo takich skurwysynów jak my to nic nie bierze.
Najfajniejszy Janusz na froncie, myślałem, kiedy widziałem te jego krótkie filmiki z tik-toka. Taki koleś, z którym nawet jak nie lubisz steków z grilla i nie wolno ci się napić piwa, to byś zażarł i się napił. A nawet zapalił dla towarzystwa, chociaż jesteś niepalący.
A potem jak posłuchałem w innym materiale, jak opowiada o tym jak został plutonowym w Legionie. Plutonu, który był w zasadzie drużyną, bo zostało dziesięciu ludzi. I wtedy to już tylko coś tam w gardle się czuło, że jednak no, są ludzie i ludzie.
Mówił to facet w wywiadzie z Mateuszem Lachowskim, że nie chodzi o Polskę nawet, o Ukrainę, ale za wolność po prostu pojechał się bić. trzeba by było na Białoruś, to by pojechał na Białoruś.
A nazywał się tak naprawdę … Janusz.

Janusz Szeremeta, „Kozak”.
Wczoraj zginął z kolegą z Legionu Międzynarodowego, z Krzysztofem o którym wiem wiele mniej.
Nad wojownikiem nie powinno się płakać, powinno się jeżeli to możliwe – otoczyć opieką jego rodzinę (ustalam czy jest jakaś zrzutka), stworzyć historię, godną powtarzania.
Nie do spamiętania są te wszystkie opowieści, to jasne, ale każdy może sobie układać własny, mały panteon. W moim jest
Witalij Skakun, który wysadził pierwszego dnia wojny most, razem ze sobą,
jest Anton Hewak, żołnierz z rozpoznania piechoty morskiej, przyjaciel Yaryna Chornohuz, którego pseudonim frontowy translator przełożył mi jako „Żółw”, chociaż to był „Piorun:,
Herohij Olcha Olchowski, który zginął w 2018 roku w Donbasie, kiedy to niby nie było jeszcze tej wojny, z którego rodziną ciągle trzymam kontakt,
Białorusin, Iwan „Brest” Marczuk, ten , który czytał rotę przysięgi Полк Каліноўскага, w której kosynierzy Kościuszki i ci z Powstania Styczniowego.
Dzisiaj dołącza do tego zacnego grona Janusz „Kozak” Szeremeta, z naszych, wąsaty koleś, któremu zwisał pet z gęby i nawet mu się nie chciało podnieść łapy, żeby strząsnąć popiół, po co, sam spadnie.
Status prawny Janusza i jego rodziny jest zaś taki, że oficjalnie w Polsce nie jest raczej weteranem, bo nasi walczą tam jednak trochę mało legalnie, mimo, że obie strony – ukraińska i polska przymykają oczy.
I wszystko gra, dopóki gra.
A potem Janusz ginie i nikt nic nie wie.
Ale mówiłem, że wojownik żyje, dopóki żyje opowieść o Nim.
Nie płacz, ale opowieść.
Zatem pozwólcie, że w komentarzach nie zrzutki, ale linki do kawałków opowieści o Januszu,
który poszedł za walczyć za wolność.
Będziemy opowiadać jego historię,
to możemy sobie wszyscy obiecać.
Czołem Panie Januszu.
*(Panie Mateuszu Mateusz Lachowski, kiedy będzie wiadomo coś o rodzinach chłopaków, jakiejś zrzutce czy coś, Pan da znać, tu jest banda ludzi, która pomoże. Wiem, bo trochę się znamy)
**(Uprzedzam polskie dzbany i stare skarpety konfederusji, że nauczony obserwacją twitterwuch wyrzygów moich rodaków, że ja się nie obcyndalam, kasuję, blokuję bez ostrzeżenia.)
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zdech bo postanowił mordować za pieniądze. Jego wybór. Najemnik, zwykły bandyta. Żona Ukrainka, walczył za swój prawdziwy kraj.
P.S. Blokuj pajacu, płakać nie będę xD
Oglądam o nim reportaż teraz, corkę wychowuje babcia, matka Ukrainka mieszka w Niemczech.
Janusz
Po chuj żeś tam jechał?