Szczegółowy raport opracowany przez Bank Światowy na temat wpływu wojny rosyjsko-ukraińskiej na globalny rynek surowcowy, w tym również na surowce nieenergetyczne (czytaj).

Należy zwrócić uwagę na to, że Ukraina jest jednym z kluczowych eksporterów surowców nieenergetycznych. Przede wszystkim zbóż na rynek Bliskiego Wschodu oraz Afrykę Północną do Krajów Marghrebu. Sama Ukraina eksportuje około 10% całej pszenicy
i około 16% całej kukurydzy na świecie, co z kolei jest bardzo znaczącym udziałem w światowym eksporcie tych surowców. Jednak należy zwrócić uwagę, że Ukraina eksportuje zboża oraz kukurydzę do krajów, które mogą zostać doprowadzone w stan destabilizacji w sytuacji, gdy wybuchnie w nich kryzys żywnościowy. Na głównej liście znajdują się takie kraje jak: Egipt, Jemen, Izrael, Indonezja, Bangladesz, Etiopia, Libia, Liban, Tunezja, Maroko, Pakistan, Arabia Saudyjska, Turcja. W sumie Ukraina zaopatruje w żywność ponad 400 mln ludzi na całym świecie.

Wybuch wojny 24 lutego 2022 r. doprowadzi do sytuacji w której ponad 6 mln ton pszenicy oraz 15 mln ton kukurydzy nie zostanie dostarczona do importerów tych surowców. To z kolei doprowadzi w perspektywie najbliższych kilku i kilkunastu miesięcy do wybuchu kryzysu żywnościowego i niedoboru żywności, który może doprowadzić ostatecznie do śmierci ponad 11 mln ludzi na świecie. Zwłaszcza w krajach afrykańskich oraz krajów Bliskiego Wschodu. Dodatkowym kontekstem całej obecnej skomplikowanej i niebezpiecznej sytuacji jest trwające globalne ocieplenie i związana z nim bezpośrednio susza na świecie.

Z tego właśnie powodu w ostatnich dniach Indie zapowiedziały nałożenie blokady na eksport zbóż. Zwłaszcza, że w tym kraju może również zabraknąć żywności dla ponad 30 mln. obywateli. Ponadto, trwająca susza na całym świecie już przynosi konsekwencje, gdyż zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych (zwłaszcza w środkowych stanach) mamy do czynienia z degradacją upraw.

Konsekwencje obecnej sytuacji związanej z wojną na Ukrainie będą gigantyczne w sytuacji dalszego istnienia morskiej blokady kluczowych południowych portów ukraińskich (Odessa, Mikołajów, Chersoń). Zwłaszcza położonej na Południowym Zachodzie Odessy. Blokada morska nałożona przez rosyjską flotę czarnomorską stacjonującą na Krymie uniemożliwia realizowanie eksportuje ukraińskich zbóż do importerów tego surowca. Wobec faktu blokady morskiej nałożonej przez Rosję Zachód powinien wywierać presję na Rosję poprzez wciągnięcie do gry Chin (to będzie trudne zwłaszcza w sytuacji występowania coraz większej sprzeczności interesów. Zwłaszcza pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi i jej sojusznikami na całym świecie) albo zaryzykować wybuch wojny pomiędzy Zachodem a Rosją w celu militarnego odblokowania południowej Ukrainy w celu zniesienia blokady morskiej. Jednakże ta druga koncepcja pozostanie najpewniej czysto teoretyczna, gdyż Rosja jest mocarstwem nuklearnym, który już wykorzystuje (póki co w wojnie informacyjnej i propagandowej) system odstraszania nuklearnego do próby wywierania presji na Zachód. Przede wszystkim na Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i jej środkowo-europejskich sojuszników. Potencjalnie wejście do wojny kilku krajów NATO (o ile by się zgodziły) Rosja odebrałaby jako wypowiedzenie wojny przez NATO, a wówczas istniałoby duże ryzyko użycia broni jądrowej w celu odstraszenia i wywarcia presji.

Zauważmy, że Rosja już gra tą kartą. Jednakże to nie od Putina zależy to, czy ta broń zostałaby użyta. Co więcej, nie ma obecnie żadnej przesłanki wskazującej, że w Rosji doszło do zmiany stopnia alarmowego sił nuklearnych ani nie została przeprowadzona żadna symulacja oraz test użycia broni jądrowej. Widać bardzo wyraźnie, że Rosja pomimo wszelkich ofensywnych i agresywnych haseł propagandowych nie chce eskalować konfliktu i tym samym zaryzykować wojnę z Zachodem. Głównym powodem jest to, że Rosja do takiej wojny nie jest gotowa, co doskonale pokazuje trwająca wojna na Ukrainie.

Można więc przypuszczać, że Rosja robi wszystko, aby Zachód nie zaangażowałby się po stronie Ukrainy. Rosja i jej elity mają w pamięci przegraną wojnę krymską. Właśnie dlatego czołowi propagandyści straszą Wielką Brytanię o „zmieceniu” jej z mapy świata w ciągu zaledwie dwóch minut. Warto więc przeprowadzić grę strategiczną w której zmieściłby się scenariusz próby militarnego przełamania blokady morskiej południowej Ukrainy. Oczywiście na 99,9% do tego nie dojdzie, ale takiego scenariusza nie powinno się wykluczać całkowicie, gdyż być może w niedługiej przyszłości zła sytuacja geopolityczna będąca bezpośrednim skutkiem kryzysu żywnościowego w celu jej uspokojenia i rozwiązania może de facto wymusić użycie opcji militarnej. W każdym bądź razie tego nie można wykluczyć.

Blokada morska może zostać częściowo ominięta poprzez użycie alternatywnych węzłów komunikacyjnych. Rosja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że poprzez używanie dwóch kluczowych (przez Rumunię i Polskę) dostarczana jest pomoc walczącej Ukrainie. Częściowo te węzły mogłyby zostać użyte do eksportu ukraińskich surowców nieenergetycznych. Jednak uniemożliwiają to wąskie gardła jakim jest przede wszystkim logistyka. Eksport ponad 30 mln ton zboża tradycyjnym lądowymi węzłami komunikacyjnym wymagałoby zaplanowanie wielkiej operacji logistycznej i istnienia wydajnej infrastruktury łączącej Ukrainę z Polską oraz Ukrainę z Rumunią. Aktualnie z „gry” wypadła po części Rumunia, gdyż Rosjanie celowo z ww. powodu zaatakowali swoimi rakietami kluczowy most pn. Pidyomnyy Mist łączący Odessę z Rumunią. Alternatywna trasa na tym kierunku prowadzi przez nieuznawane przez świat Naddniestrze. To jest jeden z głównych powodów aktywizacji różnego rodzaju prób prowokacji i destabilizacji regionu przez rosyjskie władze w Naddniestrzu i kierujący nimi Kreml. Oczywistym drugim powodem jest wiązanie sił ukraińskich na tym kierunku po to, aby uniemożliwić ich przerzut na kierunek mikołajowsko-chersoński lub zaporosko-doniecko-ługański.

Wszystkie więc drogi dla Kijowa prowadzą na świat przez Polskę i jej porty mające dostęp do Morza Bałtyckiego. Problem polega jednak na tym, że infrastruktura kolejowa na kierunku Przemyskim nie jest na tyle wydajna, aby zastąpić tradycyjną drogę morską przez południowe porty Ukrainy. Co więcej, koszty takiego transportu są większe niż drogą morską co ma z kolei wpływ na końcową cenę eksportowanego surowca. Jedyna linia kolejowa należąca do europejskiej sieci TEN-t prowadzi z Przemyśla. Druga alternatywna, ale nie należąca do europejskiej sieci TEN-t przebiega od Chełma w kierunku Warszawy.

Jeszcze innymi potencjalnie istniejącymi alternatywami są: Białoruś i Słowacja. Problem polega jednak na tym, że Białoruś jest zaangażowana w wojnę po stronie Rosji przynajmniej w sferze wykorzystania militarnego jej terytorium przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. Nie można jednak wykluczyć takiego scenariusza, ale z całą pewnością Białoruś będzie chciała „czegoś” w zamian. Na pewno zniesienia sankcji na ten kraj, które zostały nałożone przez Zachód po zaatakowaniu Ukrainy przez Rosję.

Sytuacja jest więc na tyle poważna, że trzeba brać pod uwagę scenariusze powstawania nowych konfliktów zbrojnych w innych częściach świata, które mogą zostać poprzedzone protestami podobnymi do tych z 2010 i 2011 r. z krajów Afryki Północnej i Syrii. Wybuch kryzysu żywnościowe będzie również prowadził do wzmożenia presji migracyjnej przez Rosję, która coraz bardziej jest zaangażowana w regionie Sahelu wypierając z tej przestrzeni Francję i jej dotychczasowe wpływy. Można więc już zakładać scenariusze powtórki z kryzysu migracyjnej z dużo większym nasileniem niż miało to miejsce w 2014 r., kiedy Europa doświadczała kryzysu migracyjnego i jego konsekwencji w postaci próby przeniesienia terroryzmu do krajów Europy Zachodniej. Rosja poprzez celową blokadę portów ukraińskich chce doprowadzić w ostatecznym rozrachunku do wybuchu konfliktów w krajach Europy Zachodniej.

Polska również powinna się liczyć z powtórzeniem scenariusza z 2021 r., kiedy wspólnie Moskwa i Mińsk uruchomiły most powietrzny z krajami afrykańskich i bliskowschodnimi w celu wywołania kryzysu migracyjnego na naszej wschodniej granicy. Wówczas realizowano ten scenariusz z myślą o przygotowywaniu inwazji na Ukrainę. Głównie po to, aby w Polsce doszło do poważnego kryzysu humanitarnego związanego z przyjęciem migrantów oraz potencjalnego wybuchu konfliktu społecznego do którego w pewnej mierze jednak doszło (zwłaszcza politycznego). Gdyby wówczas Polska zareagowała inaczej, to po 24 lutego 2022 r. mielibyśmy setki tysięcy więcej migrantów i uchodźców oraz zdestabilizowaną wschodnią granicę NATO i UE oraz kryzys społeczny związany z tworzeniem obozów dla migrantów. Nie trzeba chyba mówić jakie wiązałyby się z takiej sytuacji długookresowe konsekwencje (również geopolityczne) dla naszego kraju.

Podsumowując, 24 lutego 2022 r. rozpoczęła się nie tylko wojna rosyjsko-ukraińska, ale przede wszystkim rozpoczął się globalny konflikt. Rozpoczęła się III Wojna Światowa, której główną częścią jest kampania ukraińska. Konsekwencje kryzysu żywnościowego będą gigantyczne!