Przeżywamy tragedię. Nie wiemy, co będzie jutro. Ale żyć jakoś trzeba. Państwo też żyć musi. Bo rozkład państwa to dramat narodu. W pierwszym rzędzie państwo w czas zarazy ma obowiązek zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo swoich obywateli. Minister Szumowski, symbolizujący rząd i państwo, robi co może. Czyli opieka zdrowotna działa w miarę możliwości. Czy może lepiej? Pewnie może. Komunikacja w miarę sprawna. Czy może być lepsza? Zapewne tak.

I tu się zaczyna problem wyborów. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego w tej dramatycznej sytuacji nie możemy głosować korespondencyjnie? Bo wybory muszą się odbyć. Tego żąda konstytucja. Proszę mi wytłumaczyć rzeczowo, jakie niebezpieczeństwo medyczne, zdrowotne niosą wybory korespondencyjne? Jeśli nie niosą żadnych zagrożeń medycznych albo niewielkie, to z jakich innych powodów nie powinny się odbyć 10 maja? Od razu odrzucam propagandowe bajki w rodzaju: Zajmijmy się zdrowiem obywateli. Albo: zajmijmy się upadającą gospodarką.

Ktoś, kto takie propagandowe slogany podnosi, daje do zrozumienia, że państwo polskie nie ma specjalistów od różnych dziedzin życia. Że wszyscy się zajmują jednym. O ile wiem, to wszystkie ministerstwa działają. I poszczególne resorty coś ważnego, mam nadzieję, robią. Dlaczego więc nie możemy pójść na wybory? Jeśli się mylę w swoim rozumowaniu, to wyprowadźcie mnie z błędu.

Autor: Stanisław Srokowski
Polski pisarz, poeta, prozaik, dramaturg, krytyk literacki, tłumacz, nauczyciel akademicki i publicysta. Więcej na stronie autorskiej: www.srokowski.art.pl