Postępującej degrengolady UKEN w Krakowie pod rządami … tak naprawdę nie wiadomo kogo, ciąg dalszy.

Tym razem władze UKEN ośmieszyły swoją uczelnię, zawiodły zrekrutowanych studentów – nie uruchamiając/zamykając w dniu rozpoczęcia roku akademickiego kierunek: etyka – mediacje i negocjacje. W ten sposób uczelnia znalazła się w gronie tych najgorszych uczelni, które lekceważą Studentów. Gdybyż jeszcze poinformowały zrekrutowanych kilka dni przed inauguracją roku akademickiego, to odium byłoby tylko ciut mniejsze, ale jednak. Tymczasem pełen buty dyrektor instytutu, który rekrutował studentów na etykę – mediacje i negocjacje, robi to podczas spotkania z nimi i tłumaczy się jakimiś formalnymi sprawami, których rąbka tajemnicy uchylił podczas wywiadu z dziennikarzami Kroniki Krakowskiej.

Nie dało się uzyskać informacji w sprawie, jakoby wydanego przez rektora UKEN Piotra Borka, zarządzenia o nieuruchomieniu/zamknięciu kierunku, ani w sekretariacie rektora, z którego przemiła Pani poinformowała nas, że zarządzenia rektora są publikowane w BIP-ie UKEN. Bo tylko rektor – w świetle statutu  uczelni może kierunek otworzyć i w świetle dotychczasowej praktyki na tej uczelni, zamknąć go. Nikt poza nim nie ma takich uprawnień. Kilkakrotnie sprawdzaliśmy na BIP-ie uczelni, do opublikowania artykułu i takiego zarządzenia nie widzieliśmy, choć są opublikowane te wydane w dniu wczorajszym, czyli 3 października. Potem spytaliśmy w Instytucie Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych i tam osobiście dyrektor skierował nas do rzecznika UKEN Adama Gliksmana. Ten jednak, mimo usilnych naszych wielokrotnych starań, nie odbierał służbowego telefonu.

Pozostaje nam więc odnieść się do tej skandalicznej sytuacji i czekać na reakcję Piotra Borka rektora UKEN. Niech zajmie stanowisko. Bo chociaż wszystkie media, zajmujące się tą sprawą, stwierdzają, że władze UKEN, to i tamto w sprawie nieuruchomienia/zamknięcia kierunku: etyka – mediacje i negocjacje, zrobiły. Stwierdzają to, ale jednak nie przywołują nikogo personalnie. I to jest zadziwiające, bo jako pierwsza powinna się wypowiedzieć Katarzyna Plutecka prorektor ds. studenckich, która właśnie ich dobrostanem się zajmuje. Potem powinien zająć stanowisko rektor Borek, w którego gestii jest powoływanie kierunków oraz prorektor  UKEN Robert Stawarz, który dba o jakość kształcenia na tej uczelni. Nikt z nich do piątku wieczorem oficjalnie i publicznie nie wypowiedział się. 

Wypowiedź Krzysztofa Gurby dla Kroniki Krakowskiej, dyrektora Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych, który prowadzi kierunek: etyka – mediacje i negocjacje, to takie ble, ble, ble – nic znaczące, ale aż za bardzo przypominające fałszywą nutę w koncercie Jankiela. To on, jako osoba zasiadająca od lat w Radzie Uczelni, pracująca w instytucie, który zajmował się rekrutacją, sprawujący tam władzę – no bo nie kierujący nim, odpowiada za jakość kształcenia. Nie tylko jako funkcyjny, a może lepiej funkcjonariusz określonego reżimu ideologicznego, ale przede wszystkim pracownik tego instytutu. Nie zadbał on o odpowiedni poziom kształcenia, co wytknęła PKA. Wygląda na to, że Gurba wypowiadający się w telewizji dba jedynie o swoje konto bankowe. Bo przecież gdyby przyjąć logikę jego tłumaczenia, to powinny władze uczelni zamknąć kierunek dla studentów już studiujących na starszych latach. Problem polega także na tym, że Gurba twierdzi, że to on zawnioskował do władz uczelni o nieuruchomienie kierunku (https://krakow.tvp.pl/89255300/uken-zamknal-kierunek-etyka-mediacje-i-negocjacje-160-studentow-bez-studiow) ze względu na to, by nie „narażać studentów na studiowanie w warunkach, które są źle oceniane”. Tak jakby w tym zawiadomieniu poinformował, że nie nadaje się na kierownicze stanowisko w tym instytucie. Poza tym, przecież zrekrutowani nie musieliby w takich warunkach studiować, bo program studiów można byłoby zmienić w myśl wytycznych PKA. A przede wszystkim zadbać o fachowców prowadzących na nim zajęcia. Przecież już naraził na takie studiowanie studentów starszych roczników, do czego się przed nimi w Kronice przyznaje.

Należy też podkreślić, że odpowiedzialność za program studiów spada także bezpośrednio na prorektora ds. kształcenia i rozwoju. Bo przecież on się tym zajmuje. 

Raport PKA, zawierający ocenę studiowania na tym kierunku przyszedł 30 września na uczelnię. I co, władze uczelni w trybie natychmiastowym podjęły taką decyzję o zamknięciu/nieuruchomianiu? Przecież istnieje też procedura ustosunkowania się do uwag Zespołu Oceniającego PKA – – Gurba o tym mówi. Nadal otwarte przy tym pozostaje pytanie: kto podjął i gdzie jest pisemna ta decyzja? Poza tym, faktycznie raport przyszedł na uczelnię w przededniu rozpoczęcia roku akademickiego. Jednak jego treść była znana władzom Instytutu wcześniej, gdyż zespół PKA, kontrolujący dany kierunek, zawsze zapoznaje z wynikami kontroli władze instytucji prowadzącej go. Wtedy więc ewentualnie trzeba było zablokować rekrutację, a nie narażać przyjętych (!!!!) studentów na koszty i traumatyczne doznania. Jeżeli tego nie zrobiono, to w okresie ponad 3 miesięcy można było opracować naprawę istniejącej sytuacji.

Zwróćmy uwagę na stanowisko PKA, wypowiedziane przez dra hab. Janusza Uriasza, przewodniczącego PKA: „Wstrzymanie rekrutacji na podstawie raportu wstępnego to niedorzeczność”. 

W świetle także tej sytuacji – zamknięcie/nieuruchomienie kierunku etyka – mediacje i negocjacje, nie ma się więc co dziwić, że UKEN w renomowanych rankingach uczelni akademickich pikuje w dół, od czasów „po Karolczaku”, z prędkością niemieckiego messerschmitta. Jak tak dalej pójdzie, a pójdzie, bo przecież jednym z kryteriów oceny w tym rankingu (Perspektyw) jest ocena studentów jak się na tej uczelni studiuje, jak mogłoby się studiować, trzeba będzie dla UKEN stworzyć osobną kategorię, bo już w tej chwili znalazł się w gronie najgorzej ocenianych uczelni akademickich. 

Jakże to zamknięcie kierunku etyka – mediacje i negocjacje, takie pospolite „olanie” studentów w dniu rozpoczęcia roku akademickiego, nie współgra ze sformułowanym na stronie uczelni, w stylu gierkowskiej propagandy, komunikatem; „Kampus Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie znów tętni życiem. Trwają instytutowe inauguracje, pierwsze spotkania i pełne entuzjazmu rozmowy – to wyjątkowy moment, w którym cała społeczność akademicka wita rok pełen wyzwań i możliwości”.

Żeby jednak studenci nie za bardzo „tętnili życiem” przypominamy im hasło, z czasów, na których niewątpliwie wzorowali się autorzy komunikatu o rozpoczęciu roku akademickiego na UKEN: „O reformo – wierzy w ciebie tylko ORMO” i uzasadnimy to sytuacją z kierunku: etyka – mediacje i negocjacje. 

Studenci wielokrotnie zgłaszali władzom Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych swoje zastrzeżenia dotyczące organizacji i jakości kształcenia na tym kierunku. Ostatnio uczynili to przekazując je 19 maja 2025 roku prof. dr. hab. Leonowi Miodońskiemu, przewodniczącemu Zespołu Oceniającego PKA kierunek etyka – mediacje i negocjacje. Dotarliśmy do nich. Te zastrzeżenia studentów są poważne i nie mają nic wspólnego z niekiedy przypisywanym temu środowisku krytykanctwem. Wymieńmy klika: 

– Odbywają się jednocześnie ćwiczenia i wykłady – studenci siedzą na telefonach w trakcie ćwiczeń aby mieć obecność na wykładach ogólnouczelnianych;

– Wykładowcy nie odpowiadają na korespondencję służbową, lub nakazują pisanie wyłącznie na skrzynki prywatne. Czasem oczekiwanie na formalną wiadomość trwa kilka miesięcy. Część prowadzących tłumaczy się tym, że uczelnia nie aktywowała im skrzynek mailowych;

– Studenci nie otrzymują odpowiedzi na pisma kierowane do Dyrekcji Instytutu, mimo złożenia ich drogą formalną;

– Studenci są zmuszani do siedzenia na podłodze w trakcie trwania zajęć, brakuje krzeseł, sal, nie działają rzutniki, kable, nie ma kredy;

– Sekretariat Instytutu odmawia wystawiania zaświadczeń o złożeniu pism przez studentów;

– Część pracowników nie widnieje na stronie Instytutu, nie są rozpisane dyżury pracowników dydaktycznych (przez niemal cały rok akademicki), nie można się z nimi skontaktować poza godzinami zajęć. Nie przychodzą na dyżury;

– Część pracowników IDSM nie prowadzi powierzonych zajęć, zmusza studentów do prezentowania 1.5 godzinnych referatów, których nawet nie omawiają. Niektórzy śmieją się, że nauczą się czegoś o przedmiocie od studentów;

– Niektórzy pracownicy poniżają studentów nazywając ich „drugą kategorią”, gdyż pracują jeszcze na innych „lepszych” uczelniach;

– Niektórzy pracownicy przyznają, że nie znają się na tematyce prowadzonych zajęć;

I konkluzja tego elementu pisma skierowanego do przewodniczącego ZO PKA sformułowana w nim przez Studentów: „Większość zaistniałych sytuacji została opisana w ankietach wypełnianych przez nas w ostatnich semestrach. Część zgłaszana była Dyrekcji osobnymi pismami. Niestety patologie pojawiają się co semestr. Część z nas przeżywa te same problemy kolejny rok z rzędu”.

W kolejnej grupie uwag skierowanych do przewodniczącego ZO PKA czytamy m. in. 

– Wiele kart kursów zostało sztucznie stworzonych na potrzeby PKA. Są wpisani losowi prowadzący, tematyka wpisanych kursów nie pokrywa się z tym co faktycznie jest realizowane w trakcie zajęć. Dowodem jest to, że to jedyne karty na stronie IDSM. Na innych kierunkach nie ma kontroli, więc nie trzeba nad nimi pracować.

– Udowadnianie studentom, że „nie wiedzą” na siłę. Szczególnie jeśli chodzi o poglądy religijno-filozoficzne (na przykład w trakcie dyskusji o aborcji).

To jest robienie fatalnego piaru dla uczelni, że zamyka się kierunek, gdy na niego rekrutacja się powiodła. I to zamyka się w dniu rozpoczęcia zajęć. To fatalnie świadczy o kondycji etycznej władz tej uczelni, a bezpośrednio instytutu, który prowadził rekrutację. Można śmiało mówić, że na UKEN władze nie myślą o dobru studentów. Przecież wchodzenie w dorosłe życie z takim traumatycznym doświadczeniem, to koszmar.

Niektórzy jednak twierdzą, że ten postępujący upadek jest celowym działaniem, by stworzyć sytuację, gdy majątek UKEN – no może kilkunastu wykładowców, zostaną przejęci przez inną krakowską uczelnię. I niekoniecznie musi to być ta najstarsza. Ustawa Gowina taką ewentualność formalną daje. Ponadto, wg pewnych informacji, zamknięcie ma spowodować zwolnienie niepokornych pracowników, w co nie wierzymy, choć patrząc na wcześniejsze zwolnienia na UKEN – nie trudno w to uwierzyć. Przecież ewidentna krzywda zrekrutowanych studentów (niektóre media podają, że ok. 200 – inne zaś, że 154 i to jest pewnie bliższe prawdy) nie może być ważniejsza niż wyrzucenie z uczelni kolejnych niepokornych, choć zasłużonych dla uczelni i uznanych w Polsce naukowców.

I jeszcze sprawa wyjątkowo absurdalnego i niedorzecznego komunikatu zamieszczonego na stronie Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych UKEN, który prowadzi kierunek: etyka – mediacje i negocjacje. Przeanalizujmy jego poszczególne fragmenty. 

Zaczyna się tak: „W dniu 30 września 2025 roku uczelnia otrzymała raport zespołu oceniającego Polskiej Komisji Akredytacyjnej w sprawie kierunku studiów Etyka – mediacje i negocjacje, będący efektem wizytacji odbytej w dniach 19-20 maja 2025 roku w Instytucie Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych. W raporcie znalazły się propozycje oceny stopnia spełnienia szczegółowych kryteriów oceny programowej. Spośród 10 kryteriów 5 zostało określonych jako niespełnione, a dodatkowe dwa jako spełnione częściowo. Opisane w uzasadnieniu tych ocen zastrzeżenia były na tyle rozległe i niemożliwe do poprawy w krótkim czasie, że na wniosek przewodniczącego Komisji Rekrutacyjnej i Dyrektora Instytutu wstrzymana została rekrutacja na rok akademicki 2025/26”.

W tym fragmencie komunikatu Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych (jak zwykle na tej uczelni w sprawach wątpliwych nikt się nie podpisuje i stosuje komunistyczną zasadę odpowiedzialności zbiorowej), uwagę przykuwają trzy kwestie. Dwie pierwsze odnoszą się do kontroli PKA i jej uwag. To zostało wcześniej już omówione i jeszcze w dalszej części artykułu do tego wrócimy. Tu podkreślić trzeba, że ten raport ani nic nie mówi o konieczności zamknięcia/nieuruchomienia kierunku ani też nie jest wiążący czy ostateczny. Jest jeszcze fragment mówiący o tym, iż „na wniosek przewodniczącego Komisji Rekrutacyjnej i Dyrektora Instytutu wstrzymana została rekrutacja na rok akademicki 2025/26”. Przecież ta rekrutacja już dawno się skończyła i kandydaci zostali poinformowani, że zostali przyjęci !!! Gdyby rekrutacja się nie skończyła, to nie można byłoby ich o przyjęciu na studia poinformować. O takich błahostkach jak wniosek tych dwóch osób już nie ma co wspominać, do kogo został skierowany.

Jeszcze bardziej niedorzeczny jest kolejny fragment komunikatu Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych: „Przyjęci kandydaci 1 października 2025 r. zostali poinformowani o podjętej decyzji na wcześniej zaplanowanych w tym dniu spotkaniach inauguracyjnych oraz poprzez korespondencję mailową. Kandydaci zachowują status studenta UKEN”. 

Po ludzku – woła to pomstę do nieba. I nie chodzi tu o sposób przekazania zrekrutowanym informacji o nieuruchomieniu/zamknięciu kierunku. Chodzi o to, że wydający taki komunikat chyba logiki nigdy na studiach nie mieli. Jak można być studentem, mieć status studenta, gdy się nie jest zapisanym na konkretny kierunek. Niechże Gurba odpowie na pytanie: w jaki sposób taki status się uzyskuje i jak wygląda rekrutacja na daną uczelnię by być studentem, ale niczego nie studiować. Studentem się jest, gdy kandydat wpisuje się na dany kierunek i dostaje tego potwierdzenie w postaci legitymacji i loginu!!!

Trzeci fragment komunikatu, to ewidentne łamanie zasad rekrutacji a przez to prawa. Brzmi on tak: „Wszystkim została zapewniona możliwość podjęcia studiów na dowolnie wybranych kierunkach studiów oferowanych przez uczelnię”. 

Czy to oznacza, że zrekrutowani studenci na etykę – mediacje i negocjacje, którym uniemożliwiono jej studiowanie, przez w ostatniej chwili nieuruchomienie/zamknięcie kierunku, mogą rozpocząć studia na kierunkach, na których wypełniono limity przyjęć i z tego powodu nie przyjęto kolejnych kandydatów? Przecież nieprzyjęci mogą zaskarżyć uczelnię o złamanie zasad rekrutacji i w sądzie wygrają. Chyba Gurba znowu tu przeszarżował, bo to jego podejrzewamy o opracowanie i wydanie komunikatu zamieszczonego na stronie IDiSM.

No i ostatni fragment komunikatu, który wprost podważa Gurby argumentację o nieuruchomieniu/zamknięciu kierunku: „W ciągu ustawowych trzech tygodni sformułowana zostanie odpowiedź na raport PKA, która – jak mamy nadzieję – umożliwi stopniowe wprowadzenie postulowanych zmian i kontynuowanie prowadzenia studiów na ocenianym kierunku na dotychczas uruchomionych rocznikach”.

W związku z tym komunikatem Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych może warto byłoby skierować na te studia jego dyrektora, bo może wtedy dowiedziałby się czym jest etyka, na czym polegają mediacje i negocjacje. Choć może lepiej nie, bo to przecież on wnioskował o otwarcie takiego kierunku z określonym programem nauczania, który podważyła PKA, a przede wszystkim to on jako dyrektor IDiSM dba o jakość kształcenia przez zatrudnienie konkretnych pracowników. 

I proponujemy rektorowi Borkowi rozwiązanie. Jeśli wydał zarządzenie, choć nie jest opublikowane, to niech go zmieni i wszystkich zrekrutowanych na kierunek: etyka – mediacje i negocjacje, przyjmie. Oczywiście powinien wyciągnąć konsekwencje wobec dyrektora Instytutu Dziennikarstwa Stosunków Międzyanrodowych, przynajmniej za program, który został źle oceniony przez PKA, personalną obsadę zajęć i niepodjęcie działań naprawczych o co już kilka miesięcy wstecz wnioskowała prof. Dorota Probucka i studenci domagający się poprawy jakości kształcenia. Jeśli rektor Borek nie wydał zarządzenia, bo nie wiemy tego z przyczyn wyżej przedstawionych, to analogicznie powinien postąpić, ale tu konsekwencje wobec Gurby powinny być znacznie surowsze.

Z uwag Zespołu Oceniającego PKA, które bezpośrednio Gurbę obciążają – i dla niego są druzgocące, przypominamy, że dotyczy to studiów już realizowanych, przytoczmy fragment odnoszący się do Kryterium 4. Kompetencje, doświadczenie, kwalifikacje i liczebność kadry prowadzącej kształcenie oraz rozwój i doskonalenie kadry. 

Uwagi m. in. są takie: „ZO PKA nie otrzymał odpowiedzi na pytanie o sposób przydzielania zajęć na ocenianym kierunku. Nie ma żadnej transparentnej procedury obciążania pracowników dydaktycznych. Ostatecznie przydział zajęć zatwierdza dyrektor instytutu, w którym, poza kilkoma innymi kierunkami jest prowadzony kierunek etyka – mediacje i negocjacje. Kierunek nie ma swojego koordynatora – czyli osoby odpowiedzialnej za cały proces organizacyjny kształcenia na kierunku. Uczelnia nie potrafiła wskazać takiej osoby. Nikt z osób obecnych na spotkaniu ZO PKA nie potrafił zidentyfikować takiej osoby, ani nie przyznał się, że bierze udział w obsadzie zajęć. ZO PKA wskazał zajęcia, które są nieprawidłowo obsadzone. Głównie dotyczą one obszaru etyki i psychologii. Zajęcia są prowadzone przez osoby, które nie posiadają stopni naukowych oraz dorobku naukowego w tych dyscyplinach. Innym przykładem nieprawidłowości jest obciążenie absolwenta (z 2019) kierunku etyka – mediacje i negocjacje (magistra – asystenta na etacie dydaktycznym), który prowadzi w sumie 11 modułów różnych zajęć, choć sam posiada bardzo skromny dorobek naukowy (2 artykuły z obszaru etyki środowiskowej – jeden w czasopiśmie, którego jest sekretarzem; drugi w zbiorówce wydawanej na uczelni). Jest obciążony na poziomie 730 godzin dydaktycznych. Z tych faktów można wyprowadzić tylko jeden wniosek, że polityka kadrowa prowadzona na ocenianym kierunku nie jest prawidłowa”.

By nie obciążać czytelników artykułu pozostałymi zarzutami – uderzającymi przede wszystkim w dyrekcję IDiSM, prowadzącego kierunek: etyka – mediacje i negocjacje, odsyłamy do wstępnego raportu ZO PKA. 

No i nadal nierozstrzygniętym pytaniem pozostaje pytanie; KTO I NA JAKIEJ PODSTAWIE ZAMKNĄŁ/NIE URUCHOMIŁ kierunku etyka – mediacje i negocjacje? Być może w najbliższym czasie dowiemy się tego.