W dniach 5.02-5.03 przeprowadziłem kontrolę w MEN – sprawdziłem dokumentację dotyczącą rozporządzenia dotyczącego prac domowych.
Na podstawie przekazanych dokumentów wnioski są szokujące.
📌 MEN nie przeprowadziło analiz wpływu zmian na wyniki uczniów przed wydaniem rozporządzenia.
📌 Nie ma dokumentów pokazujących proces decyzyjny.
📌 Nie ma planu monitorowania skutków reformy.
📌 Nie było zabezpieczenia finansowego.
📌 Nie zlecono ani razu IBE przeprowadzenia badań dotyczących prac domowych.
📌 Nie opracowano harmonogramu reagowania w obecnej, kryzysowej sytuacji – MEN czeka na niezlecone rekomendacje bez planowanego terminu.
Jedyny materiał, którym dysponuje ministerstwo, to raport IBE przygotowany przez Instytut z własnej inicjatywy już po wprowadzeniu rozporządzenia – i to raport oparty głównie na ankietach dobrostanu.
Nie analizowano:
• wyników egzaminów
• wpływu na uczniów zdolnych
• wpływu na uczniów ze SPE
• jakości kształcenia
Szkoły dostały jedynie poradniki i webinar.
Nie było:
❌ szkoleń
❌ monitoringu
❌ analiz prawnych
❌ rozmów ze środowiskiem
A skarg w ogóle nie przekazano.
Jednocześnie w konsultacjach wiele instytucji wskazywało, że zmiany mogą ograniczać autonomię nauczycieli i przekraczać delegację ustawową.
Mimo to większość uwag została zignorowana.
To nie jest sposób prowadzenia polityki edukacyjnej. To amatotszczyzna.
Raport z kontroli trafi teraz do właściwych organów. Systemowe decyzje dotyczące milionów uczniów powinny opierać się na danych, analizach i odpowiedzialności – nie na narracji.
Autor: Marcin Józefaciuk
Nauczyciel i anglista, prezenter telewizyjny, polityk oraz ultramaratończyk. Poseł na Sejm RP X kadencji.
Zostaw komentarz