Przy założeniu, że żadnej wojny czy innej katastrofy nie będzie „po drodze”.
Ta piramida się wali na naszych oczach a ofiarami jej będą w pierwszej kolejności (już są) urodzeni własnie w latach 1970+
Ci z lat 80 i 90 tych mają już totalnie pozamiatane, ale to urodzeni w latach 70 tych jako pierwsi oberwą.
No nie ma i nie będzie takiej magi, która sprawi, że ludzie będą żyć coraz dłużej (a żyją) i będą oczekiwać cały czas dość wysokiego standardu życia.
Pisanie o III światowej za chwilę będzie brzmiała (a może już tak jest) jak obsesja, ale odrzucając wizje, przepowiednie itp. i skupiając się na „księgowości”, to jest NAS ZBYT DUŻO i przede wszystkim zbyt dużo ludzi starych w tak podeszłym wieku jaki mamy obecnie.
Wszyscy chcą żyć w swoich domach, na swoich zasadach, warunkach, z pełną lodówką, opieką medyczną i stałymi dochodami z emerytury.
No sory, ale nie.
To było możliwe, kiedy „Zachód” miał zdrową piramidę demograficzną oraz reszta świata kupowała od niego towar, patenty itp.
Wokół mnie (wsie opolskie) piękne domy a w tych domach zero dzieci lub emeryci.
To normalne? To już nie gospodarka, ale magia się robi, że to się kupy trzyma.
Młodym coraz trudniej będzie się utrzymać ponieważ będą zmuszani do oddawania swojej pracy lawinowo rosnącej liczbie tych co nie pracują.
III światowa jest zatem krzykiem rozsądku również.
Będzie nas dużo mniej, a przede wszystkim mniej o tych, którzy nie będą zdolni wytworzyć czy zdobyć środki utrzymania dzięki swojej pracy czy dzięki opiece bliskich.
Praca do końca życia drodzy urodzeni w latach 70, 80 i 90.
Da się w każdym zawodzie? A będzie praca lżejsza dla ludzi w tym wieku przy rosnącej sile AI?
I znów aż kusi powiedzieć, że lepszym rozwiązaniem będzie „przefiltrowanie” i zostawienie przy życiu tych co będą najsilniejsi i najbardziej zaradni czy zorganizowani (duże rodziny).
Nie ma co przeciągać.
Autor: Diario
Zostaw komentarz