Poparcie okazane Orbanowi przez Trumpa i Vance’a okazało się dla niego „pocałunkiem śmierci”, bo w swej megalomanii obaj nie przyjmują do wiadomości, że stosunek Europejczyków do USA bardzo się zmienił i to na niekorzyść.

Według najnowszych badań przeprowadzonych w Europie, 87 proc. Europejczyków uważa, że Europa powinna się jeszcze bardziej uniezależnić od USA i mocniej stawiać na swój potencjał.
A jest on niemały.

Tylko szesnaście proc. mieszkańców Europy uważa USA za sojusznika.

Częściej wroga lub konkurenta.

Blisko pięćdziesiąt proc. zaś, uważa Trumpa za wroga.

Powodem tych zmian jest nieobliczalna polityka międzynarodowa Trumpa, jego imperialistyczne zakusy, czy to w Wenezueli, Iranie, wobec Kuby, Grenlandii czy Kanady.

Inwektywy pod adresem przywódców europejskich jak choćby premiera Hiszpanii czy prezydenta Francji.
Niedawno o papieżu, Leonie XIV.

Zerowa wiarygodność połączona z chamstwem i knajackim językiem.

Nigdy wcześniej USA nie miały tak złego wizerunku w Europie, także w Polsce.

Dlatego, albo trzeba być krótkowidzem albo megalomanem przekonanym o magicznym wpływie USA na europejskie narody, by trwać w przekonaniu, że głos z Białego Domu pomoże wygrać wybory.

Na Węgrzech okazało się, że był on „pocałunkiem śmierci” dla Orbana.

Na miejscu partii zrzeszonych w Koalicji Piętnastego Października usilnie namawiałbym Trumpa do udzielania poparcia Kaczyńskiemu i jego hunwejbinom z PiS.

Mogłoby ono, jak na Węgrzech, podziałać jak „pocałunek śmierci” dla całej tej, skorumpowanej formacji.

Zwłaszcza, gdy przez amerykańską blokadę Cieśniny Ormuz, ceny ropy zaczną szybować do niespotykanego do tej pory poziomu.

Gdy polscy kierowcy za najtańszą benzynę zaczną płacić po 8/9 zł za litr.
A za ON, dychę za litr.

Bo to polityka Trumpa może doprowadzić do skoku inflacji konsumenckiej i globalnego kryzysu.

I choć, Nawrocki, Czarnek ze swoją watahą kundelków z PiS będą szczekać, że to „wina Tuska”, prawda jest taka, że za ten cały syf powinni podziękować Trumpowi.