Czytam opinie liberalno-lewicowego komentariatu na temat wywiadu, jakiego Władymir Putin udzielił Tuckerowi Carlsonowi i powiem tak – rzygam tym liberalno-lewicowym komentariatem!

Nie ma bardziej nadętej, megalomańskiej i pełnej zakłamanej pychy grupy wpływu niż ta banda ciuli przekonanych, że opinia publiczna powinna być odcięta od informacji, o ile nie przechodzi ona przez ich ręce, nie podlega tendencyjnej selekcji, cenzurze i ocenie.

Jestem nadzwyczaj wdzięczny Tuckerowi Carlsonowi za tę rozmowę! Dzięki niej – widzę – cały świat zrozumiał, że Ukraina, to jedynie prolog, że właściwym celem Putina jest Polska. Po tym wywiadzie nie da się już dalej w dobrej wierze twierdzić, że Putin zatrzyma się na Ukrainie i że jego cele są ograniczone.

Czytam na portalu „X” dziesiątki opinii tego typu wypowiadanych przez wszystkie strony. Perspektywa rosyjskiej agresji na Polskę stała się klarowna i wszystkie strony są teraz zmuszone się do tego odnieść. Bez wywiadu Carlsona z Putinem pewno nadal przez rok-dwa kręcilibyśmy się jak kot wokół własnego ogona a tak mamy pełną jasność.

Mam tutaj wiadomość np. dla p. Witold Sokała – skoro jedyne, co ma Pan do powiedzenia po tym wywiadzie, to że „Tucker Carlson nie jest żadnym dziennikarzem”, to ja powiem, że z Pana żaden analityk! Właśnie dlatego, że Putin potraktował Carlsona jako „zaufaną trzecią stronę” a nie kogoś ewidentnie wrogiego – pozwolił sobie na wypowiedź, której mętność połączona z obsesyjnością pokazała jednoznacznie, że nie można mieć tu żadnych złudzeń. Że przyzwolenie Putinowi na zawłaszczenie Ukrainy oznacza przywolenie na napaść na Polskę i resztę naszej części Europy. Pokazała jednoznacznie, że tutaj chodzi o większą grę niż tylko o ukraińskie „dzikie pola”.

Do tej pory Putin mógł twierdzić, że takie głosy, to wroga propaganda. Teraz sam właściwie to powiedział. Pokazał, że zakres roszczeń wynikających z koncepcji „ruskiego mira” jest szeroki.

Tucker Carlson zrobił tym wywiadem dla Polski więcej niż Pan przez całe życie!

Co zrobią z tym amerykańska klasa polityczna i amerykański wyborca – tego nie wiem, ale nastąpiło wyklarowanie sytuacji.

Co więcej – jak czytam komentarze na amerykańskich forach dyskusyjnych, to widzę tzw. „opadniętą koparę” – ci wszyscy, którzy twierdzili dotąd, że Putin jest „ostoją rozsądku” zderzyli się z osobowością zaburzoną, z rodzajem „szalonego matematyka” – ich wiara w czystość intencji rosyjskiego przywódcy prysła!