W biało czarnej gamie dni
pośród dźwięków nienazwanych
Szukam wczorajszego jutra
co być miało najpiękniejsze…

Tak się wtedy chciało śnić
z listem nigdy niewysłanym
Czas nie wiedział co to pustka
Młodość wlewał jak rym w wiersze…

Spotykały się marzenia
wieczorami przy herbacie
Miały w oczach łzy miętowe
i pomadkę z wczesnych wiśni…

Szczęście rosło na złudzeniach
Zakwitało w ziemi znaczeń
Wciąż przyjść do mnie nie gotowe…
Może dzisiaj mi się przyśnisz?

fot. Andrzej Kaletyn