Napisał do mnie człowiek po latach w służbie dyplomatycznej z pytaniem jak odnaleźć się w nowym życiu. W istocie jest otóż tak, że jest to trudne i prawdziwe (a nie załatwione po znajomości) kariery „po” MSZ, MON, służbach specjalnych to raczej wyjątek, a nie reguła.

Niestety jest tak, że na b. urzędników nie ma popytu. W biznesie panuje otóż przekonanie, że byli urzędnicy nic lub niewiele umieją, nie chcą się uczyć i nie przedstawiają sobą wielkiej wartości. Problem polega na tym, że to równocześnie prawda, jak i nieprawda, bo znam naprawdę świetnych ludzi w przypadku których ich problemy z odnalezieniem się w nowym życiu były raczej funkcją małej wyobraźni polskiego biznesu, a nie wynikiem braku talentu po ich stronie. Jeśli bowiem biznes nie widzi miejsca dla naprawdę świetnych b. ambasadorów w USA bądź Wielkiej Brytanii to świadczy to źle o biznesie. Druga strona medalu jest taka jednak, że urzędy i ministerstwa to szkoły bylejakości, braku odpowiedzialności, markowania pracy, tworzenia koterii, a nie załatwiania spraw.

Jeśli miałbym więc coś poradzić to powiedziałbym.

1. Zasadą przy szukaniu pracy jest, że nie należy krytykować poprzedniego pracodawcy. W wypadku b. urzędników jednak warto bardzo wyraźnie wyartykułować czemu nie chce się mieć nic wspólnego ze swoim byłym życiem zawodowym.

2. Nie wolno mieć złudzeń. Telefon nie będzie dzwonił. Ludzie nie będą pamiętać. Ci, którym pomogliśmy nie pomogą. Zapanuje cisza. Gdy sekretarka znajomego prezesa drugi raz obiecuje, że oddzwoni to znaczy, że nie oddzwoni.

3. Pomogą zupełnie nieoczekiwani ludzie. W moim wypadku pomógł mi konkretnie jeden człowiek wobec którego mam i będę zawsze miał dług wdzięczności, ale to był akurat wyjątek, bo też i człowiek pochodzi z bardzo nietypowej rodziny z długą tradycją.

4. Jeśli jest się bez pracy należy natychmiast obniżyć poziom życia, a nie opacznie rozumiejąc godność mówić sobie, że „nie dam się spauperyzować”. Ja wiele lat temu popełniłem ten błąd i wiem, że przyszło za to zapłacić. Miarą naszej siły nie jest to, że nie dajemy się spauperyzować, ale to, że świadomie obniżamy poziom życia po to, by pewnego dnia nie zobaczyć cyfry zero na koncie.

5. Jeśli szukamy pracy należy mówić ludziom, że szukamy pracy, a nie rzucać „jakbyś coś słyszał to byłbym wdzięczny”. Należy mówić tak, by komunikat, że szuka się pracy wyraźnie wybrzmiał, a nie zniknął gdzieś wśród kilku innych.

6. Nie warto myśleć o powrocie do poprzedniego życia. Nie da się iść do przodu patrząc wstecz. W pewnym wypadkach warto wręcz palić mosty. Mi to np. bardzo dobrze posłużyło. Z każdym tekstem, w którym napisałem co tak naprawdę sądzę o dziadostwie na „państwowym” robiłem krok we właściwym kierunku.

7. Jeśli koniec naszej przygody z administracją państwową był skutkiem czyjeś małości i wynikiem przegranej z ćwierćinteligentami trzeba odłożyć to na bok. Najlepszą zemstą jest sukces.

8. Na wyrównanie rachunków (bo nie należy wybaczać ludziom małości, gdyż tym samym dajemy przyzwolenie na wykańczanie kolejnych ludzi, którzy może nie dadzą sobie tak jak my rady) przyjdzie czas. Ale dopiero wtedy, gdy będzie można rachunki wyrównać, a nie tylko żyć myślą o ich wyrównaniu.

9. Walcząc o utrzymanie się na powierzchni (bo tego rodzaju wyzwaniem jest w Polsce przejście z pracy dla państwa do pracy w sektorze prywatnym) nie wolno zapomnieć o zdrowiu, rodzinie, przyjaciołach i pasjach. To czasem trudne, bo szukanie nowej drogi bywa przytłaczające i trudno jest coś osiągnąwszy startować czasem wręcz od zera, ale nie wolno skupić się tylko na tym jednym.

10. Polsce można służyć na wiele sposobów. Na pewno nie da się Jej jednak służyć, jak się człowiek wykończy zdrowotnie, psychicznie, finansowo bądź emocjonalnie. Polska, tak jak i większość ludzi też pewnie nigdy nie podziękuje i nigdy nie doceni, ale Polsce, inaczej niż ludziom, trzeba zawsze wybaczać.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)