We wtorek, 29 września 2026 r. o godz. 10:00, w sali nr 58 Sądu Okręgowego w Lublinie przy ul. Okopowej 1 odbędzie się rozprawa odwoławcza w mojej sprawie – IX K 1002/24.

Sprawie z prywatnego aktu oskarżenia TBV Investment, prowadzonej z art. 212 § 2 Kodeksu karnego.

Piszę o tym właśnie teraz nieprzypadkowo.

W całej Polsce organizacje społeczne, dziennikarskie i zajmujące się ochroną praw człowieka ponownie apelują do Ministra Sprawiedliwości o usunięcie art. 212 z Kodeksu karnego i dekryminalizację zniesławienia.

Bo choć od lipca obowiązują przepisy anty-SLAPP chroniące uczestników debaty publicznej przed nadużywaniem drogi cywilnej, art. 212 Kodeksu karnego nadal pozwala skierować przeciwko dziennikarzowi, aktywiście czy społecznikowi prywatny akt oskarżenia i postawić go na ławie oskarżonych.

To nie jest problem teoretyczny.

Społecznik Jan Śpiewak został prawomocnie skazany z art. 212 k.k., a następnie ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Były działacz opozycji demokratycznej Adam Borowski został skazany za zniesławienie na sześć miesięcy pozbawienia wolności, a 3 sierpnia 2026 r. ułaskawił go prezydent Karol Nawrocki. Dziś przed sądem jako oskarżony staje również redaktor naczelny Pressmania.pl Krzysztof Sitko – w sprawie związanej z publikacją dotyczącą Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie i jego ówczesnego rektora.

Różne sprawy. Różne zarzuty. Różne okoliczności.

Ale wspólne pytanie pozostaje: gdzie w demokratycznym państwie powinna przebiegać granica pomiędzy odpowiedzialnością za słowo a użyciem prawa karnego wobec ludzi zabierających głos publicznie?

Dlatego przypominam dziś wyjątkowe, archiwalne nagranie.

Jego bohaterem jest Witold Jerzy Pisarski.

Człowiek „Solidarności”. Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. Internowany po wprowadzeniu stanu wojennego. Rozpracowywany przez aparat bezpieczeństwa PRL. Po odmowie podpisania oświadczenia o lojalności zastrzeżono mu wyjazdy do wszystkich państw świata.

Ale jest jeszcze zapis szczególny.

10 września 1986 r. Witold Pisarski został zarejestrowany pod numerem 9131 w Połączonym Systemie Danych o Przeciwniku – PSED. Informacje zgromadzone w tym systemie przekazywano do centrali w Moskwie.

Człowiek uznany przez PRL za przeciwnika systemu kilkadziesiąt lat później ponownie znalazł się w starciu z aparatem państwa.

Początek?

Słynna już „pieczątka na dupie”.

Sam Pisarski nie ukrywał, że jego wypowiedź była niegrzeczna. Ale to, co wydarzyło się później, doprowadziło sprawę przez kolejne szczeble wymiaru sprawiedliwości aż do Sądu Najwyższego.

Publikuję całe nagranie, bez wycinania wygodnych fragmentów. Jest w nim rozprawa kasacyjna, relacja samego Pisarskiego i ogłoszenie orzeczenia Sądu Najwyższego. Każdy może posłuchać i wyciągnąć własne wnioski.

Nie twierdzę, że jego sprawa i moja są takie same. Nie są.

Łączy je jednak pytanie, które po latach pozostaje niezwykle aktualne:

Czy w demokratycznym państwie spór o słowo powinien prowadzić człowieka na ławę oskarżonych w procesie karnym?

29 września sąd będzie rozpoznawał moją konkretną apelację od konkretnego wyroku.

A kilka tygodni wcześniej organizacje społeczne w całej Polsce ponownie powiedziały:

czas usunąć art. 212 z Kodeksu karnego.

Posłuchajcie historii Witolda Jerzego Pisarskiego.

Całej.

#Art212 #WolnośćSłowa #SLAPP #PrawaObywatelskie #Lublin

#Art212 #WolnośćSłowa #SLAPP #PrawaObywatelskie #Lublin

Autor: Andrzej Filipowicz