Czym różni się banderowskie ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie 1943-44 r. od innych krwawych incydentów w różnych wojennych konfliktach polsko-ukraińskich?
Uderza liczba pomordowanych. Nawet, jeśli przyjąć te „najostrożniejsze” szacunki, to sto tysięcy cywilnych ofiar w ciągu niespełna dwóch lat to było coś bezprecedensowego. Z całym szacunkiem dla każdej ofiary, nie ma to porównania do krwawych incydentów po polskiej stronie. Ale też trzeba dodać, że „bulbowcy”, „melnykowcy” i inne ukraińskie formacje niepodległosciowe, poza banderowcami, takich rzezi na sumieniu nie mają.
Jednak ważniejszy od ilości pomordowanych, był jednoznacznie ludobójczy motyw tych rzezi – usunięcie ludności nieukraińskiej z Kresów (terytoriów mieszanych), ich planowe przygotowanie i wykonanie (chociaż ukraińscy neobanderowcy i ich polskie przydupasy ciągle idą w zaparte) i „systemowe” mordowanie wioska po wiosce, powiat po powiecie, region po regionie.
Niektórzy dodają jeszcze okrutny i dziki charakter tych zbrodni, jakby przeciwstawiając to przemysłowemu ludobójstwu w obozach niemieckich i sowieckich. Ja akurat za bardzo nie czuję tego rozróżnienia i chyba wolałbym zostać zarąbany na miejscu siekierą niż przechodzić całą obozową „procedurę” przed unicestwieniem …
Zaprzeczanie banderowskiej ludobójstwu przez fanatyków od Wiatrowycza (no i teraz także Zełenskiego) jest wyrazem złej woli lub zidiocenia.
Muszę jednak piwiedzieć, że do „rozmydlania” tego tematu przyczyniają się fanatycy od ś. p. ks Zaleskiego, L. Kulińskiej itp. którzy podają za okres ludobójstwa okres 1939-47 czy obciążają nim także inne formacje banderowskie. Ogółem (chyba przez długie milczenie) temat został przejęty przez fanstyków i zjebów po obu stronach, co oddala nas od prawdy i rzeczowego rozwiązania sporu.
Zostaw komentarz