W czasach moich szkolnych, kiedy stałam w kolejce w aptece (na u. Marszałkowskiej w Warszawie), przez okno tej apteki oglądałam scenkę: ojciec (Wojciech Młynarski) stoi nad rozkapryszoną córeczką (kilkuletnią) – mała najpierw wrzeszcząc baaardzo głośno tupie nogami, potem rzuca się na chodnik, wściekle wymachuje rękoma, nogami z coraz donioślejszym krzykiem… Przechodnie stają zadziwieni scenką, a w aptece słyszę: „Rozwydrzony bachor, a ojciec stoi zbaraniały”… „Nie potrafił wychować i teraz zbiera tego owoce”… Po latach okazało się, że to jedna z celebrytek III RP…
To wspomnienie wróciło do mnie, kiedy oglądałam wczorajsze akcje „kobiet” (?) na ulicach miast… Nie potrafiono, wychować pokolenia; tego pokolenia, którego dzieci teraz pokazują, demonstrują swoje emocje (niepohamowane, nie podbudowane wiedzą) na ulicach, w kościołach… Łatwo zmanipulowane szeroką falą dezinformacji, bez podbudowy wiedzą, sensem, morale i np. wiarą. Dzisiaj wielu młodych nie wierzy nikomu (to ta bezkarność kłamców szerzących i „żywiących się” oszustwami, a pozostającymi bezkarnymi), a aktywizują się tylko skutkiem płytkich, bywa chwilowych emocji… Niedawne akcje uliczne, nazwane wojną, pokazują młode, przede wszystkim, twarze. Bardzo młode. Co za tym idzie – mało doświadczone, nie zdające sobie nawet sprawy, że są wykorzystywane przez … innych (eufemizm).
Brak doświadczenia, braki wiedzy, o którą nawet nie chce im się sięgać… Wszak mają możliwości czerpania szerokiej wiedzy jak żadne pokolenie wcześniej – internet na wyciągnięcie nawet nie ręki a palca!!!
„…żeby im się chciało chcieć…”!
Znamienne jest np. to, że na temat wiary katolickiej wypowiadają się często osoby, które zakończyły swą wiedzę o tej religii na poziomie drugiej klasy szkoły podstawowej. Wówczas jeszcze musiały zapamiętać i zaliczyć jakieś teksty, których nawet nie do końca rozumiały. Po „zaliczeniu” Pierwszej Komunii Świętej już nikt nie wymagał od nich niczego – nawet często rodzice. Sami też nie garnęli się do poszerzania wiedzy (!) o religii katolickiej, więc i dzieciom tego nawet nie sugerowali. Za to wielu chętnie słuchało ploteczek, kłamstw „lukrowanych” wygodą, płynących z kolorowych, ruchomych, świecących obrazków i na tej podstawie budowano sobie poglądy. I tak mamy ogromne rzesze ludzi z wiedzą na temat katolicyzmu na poziomie klasy drugiej szkoły podstawowej!
Mówi się o oleju w głowach… Dzisiejsza liturgia opowiada o „pannach roztropnych” i tych, które oleju nie zabrały ze sobą…. Nomen omen – na strajku „oleju” nie było widać…za to słychać było wulgarne, ohydne hasła… Młode te „panny” i chyba tylko te „małolaty” można jakoś usprawiedliwiać… Młode, jak ta na ul. Marszałkowskiej – tupią, wrzeszczą… Nie dziwią zatem i komentarze podobne do tych sprzed iluś tam lat…
Zostaw komentarz