„Pan patrzy jak się ubrudziła” – rzekł do mnie gość w „Biedronce” pokazując na czarnoskórą, młodą dziewczynę rozpakowującą paletę. „A pan wygląda jakby wpadł do kadzi z mąką, miło panu?” – odpowiedziałem. Co takiego w nas jest, że na widok człowieka o odmiennej barwie skóry reagujemy jak byk na czerwoną płachtę?
Pewnie pełną odpowiedź daliby socjologowie robiąc badania na reprezentatywnej grupie moich rodaków.
Z własnego doświadczenia wiem jednak, że postawy rasizmu i ksenofobii są u Polaków częste. Ileż to się nasłuchałem z ust Polaków o Indusach pracując z nimi w jednym teamie, że to „popielaci”, albo, że „wyglądają jak małpy, które zaszły niedawno z drzewa”.
I choć ci, którzy wypowiadali takie epitety o Indusach mieli o sobie wysokie mniemanie, to poziomem intelektualnym ( w tym znajomością języków obcych) oraz statusem społecznym, nie sięgali im nawet do pięt.
Małe, rasistowskie kurduple żyjące w zupie bogoojczyźnianego „patriotyzmu”, który każdego Innego musi sflekować, wyrzucić poza „zdrową tkankę naszych” i przykleić mu łatkę Obcego.
Bo ma inny kolor skóry, bo jest innej religii bądź wyznania, bądź pochodzi z odmiennej od polskiej kultury.
W przeinaczonym przez nich patriotyzmie szukają schronienia przed światem, który jawi im się obcy, bo jest inny.
Hałaśliwe kundelki obsikujące wszystkie drzewa by zakreślić swoją przestrzeń życiową.
Wymiotować się chce jak się ich słucha.
Kto im wbił do tych pustych głów, że są lepsi od innych i dlaczego?
Czyżby narracja Kaczyńskiego i PiS o „wielkiej Polsce” otoczonej przez samych wrogów i ludzi obcych naszej kulturze już poczyniła takie spustoszenie w ich mózgach?
Ale zapytani o to czy są rasistami i ksenofobami odpowiadają, że „nie, broń Boże”.
I argumentują, że oni tylko bronią czystości polskiej krwi przed „zanieczyszczeniem” przez ludzi o innym kolorze skóry i religii.
Skąd my to znamy ?
Chichot „ustaw norymberskich” nazistów po latach i w polskim wydaniu.
Zmian jakie zachodzą w Europie nie da się cofnąć. Polska także będzie za jakiś czas państwem wielokulturowym i wieloetnicznym. I albo to zaakceptujemy i się do tego przygotujemy, albo ugotujemy się w smole nacjonalizmu.
Somewhere in Karnataka/India Foto Jolanta Styrczula.
Zostaw komentarz