11 lat byłem prześladowany przez stalkerkę. Wzięła mnie sobie za cel. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Natomiast wiem, że wyszukiwała bohaterów moich tekstów, kontaktowała się z nimi i wygadywała na mój temat obrzydliwe historie. Część z tych historii do mnie docierała, choć pewnie niewielka część.

Stalkerka myślała, że jest sprytna, więc zaczęła moim kolegom dziennikarzom opowiadać swoje „rewelacje” na mój temat, zaznaczając, że muszą zachować tajemnicę dziennikarską.

Od jakichś 9 lat szukałem stalkerki. Dwa lata temu Damian Maliszewski, dziennikarz piszący wtedy do Gazety Wyborczej i Dużego Formatu, (dziś Dzień Dobry TVN), pokazał mi nagranie, w którym stalkerka mówi o mnie rzeczy tak potworne, że do dziś nie mieści mi się w głowie, że można kogoś tak pomawiać

Oczywiście po przesłuchaniu mnie zamurowało.

Zadzwoniłem do dwóch najbliższych przyjaciół – również dziennikarzy. Pytałem co mam zrobić? Czy ją pozwać? A może udawać, że nic się nie stało?

Radzili, żeby odpuścić, bo po co bić się z koniem. Miałem spory dylemat.

Ale zacząłem sprawdzać jej znajomych i pytać czy im także sprzedaje jakieś „rewelacje” na mój temat. Niestety potwierdzali. Większość wyraziła zgodę na zeznawania w sądzie.

Zdecydowałem więc, że ją pozwę nie tylko z prywatnego aktu oskarżenia, ale dodatkowo złożę pozew cywilny.

Kobieta, która niszczyła mi życie, okazała się osobą publiczną.
Od 2018 roku można o niej pisać Katarzyna I., gdyż została zatrzymana przez CBA i usłyszała dużo poważniejsze zarzuty, ale o tym innym razem. Do dziś nie mam pojęcia ile razy i do kogo mnie pomawiała.

Dziś zapadł wyrok. Sędzia uznał, że Katarzyna I. jest winna i wymierzył jej karę:

– 6 miesięcy ograniczenia wolności, polegającej na obowiązku wykonywania nieodpłatnych prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie;
– 10.000 złotych nawiązki;
– zobowiązał ją do przeproszenia mnie listownie na adres mojej kancelarii;
-zasądził od oskarżonej zwrot kosztów procesu;

Sędzia co bardzo ważne dopuścił dowód z rozmowy Damiana Maliszewskiego z Katarzyną I. i uznał, że Maliszewski nie złamał tajemnicy dziennikarskiej ujawniając mi treść rozmowy.

W krótkim ustnym uzasadnieniu sędzia zwrócił uwagę, że Katarzyna I. była już karana za znieważenie funkcjonariusza publicznego, co uniemożliwia przyjęcia znikomej społecznej szkodliwości czynu i wpływa na wysokość kary.

Zresztą była wielokrotnie karana z innych paragrafów, ale o tym w swoim czasie.

Wyrok jest nieprawomocny.

Bardzo dziękuje za wsparcie i za to, że byliście ze mną na sali rozpraw Damian Maliszewski, Tomasz Sygut, Rafał Pasztelański, Agata Całkowska i mojej córce Heli, która przychodziła na rozprawy nie tylko mnie wspierać, ale też spojrzeć w oczy diabłu.

Bardzo dziękuję kancelarii prawnej Jakubowski, Pluta i Wspólnicy, a w szczególności mecenasowi Rafałowi Borkowskiemu, który prawie dwa lata walczył na sali rozpraw.